Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Miłosierdzie w praktyce

     O braz namiotów i materacy rozłożonych wprost na ruchliwej avenue de Flandre w dziewiętnastej dzielnicy Paryża oraz stojących między nimi imigrantów obiegł cały świat. Dziś po obozowisku nie ma śladu. Trzeba przejechać trzy stacje metra w kierunku obwodnicy Paryża, aby stanąć przed obozowiskiem kilkuset namiotów rozłożonych na brzegach kanału Saint-Denis. Obozowisko 2500 imigrantów znajduje się na terenie dekanatu La Villette, którego dziekanem jest polski pallotyn, ksiądz Krzysztof.

     Od momentu przybycia na parafię w 2015 roku, oprócz normalnego duszpasterstwa parafialnego, pallotyni zajęli się szerzeniem kultu Miłosierdzia Bożego. W Dzienniczku, którego francuską wersję rozprowadzają we Francji, znajdują się słowa Chrystusa skierowane do siostry Faustyny, a przez nią do każdego czciciela Jezusa Miłosiernego: "Żądam (...) uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie (...)" (Dz. 742). Gdy kilka miesięcy po objęciu przez pallotynów parafii kilkuset imigrantów koczowało przy avenue de Flandre, pierwszym odruchem - duszpasterzy i parafian - nie tylko chrześcijańskim, ale tak zwyczajnie ludzkim, było niesienie im pomocy.

     W Paryżu nie spotyka się bezpańskich psów, a mieszkańcy posiadający zwierzęta domowe dbają o nie i raczej trudno wyobrazić sobie, aby ktoś, szczególnie zimą, wystawiał swojego czworonoga na zewnątrz. Widać za to dziś wiele osób, także kobiety z dziećmi, młodych, śpiących na ulicach. Dlatego pierwszym gestem pallotynów było "przyjęcie w dom podróżnego". Bez stawiania pytań, dlaczego przybył on do Europy, czyja to wina, dlaczego śpi na ulicy, kto powinien zająć się tym problemem...

     Na plebanii zamieszkało najpierw dwóch, a następnie czterech imigrantów. Jest to kropla wody wobec oceanu potrzeb, ale jak mawiała Matka Teresa z Kalkuty, "ten ocean byłby mniejszy bez tej kropli". Jednym z przyjętych jest Diaby, młody Afrykańczyk, który do dziś nosi na ciele i na duszy blizny ran otrzymanych po nawróceniu na chrześcijaństwo. Od września ubiegłego roku Diaby chodzi do szkoły, znalazł też wielu przyjaciół w grupie duszpasterstwa młodych. Innym przyjętym imigrantem jest siedemnastoletni Celestino, także Afrykańczyk. W mroźnych dniach lutego i marca Celestino przychodził razem z innymi imigrantami po ciepłe posiłki, których nie spożywał na miejscu, lecz zabierał je ze sobą. Gdy siostra Ma- rie-Jo, z którą pallotyni współpracują, dowiedziała się, że Celestino zabiera to, co otrzymuje, ponieważ w czasie Wielkiego Postu spożywa swój pierwszy posiłek i pije pierwszą szklankę wody o godzinie 20 (mieszkając w namiocie pod mostem!), decyzja była natychmiastowa - musi się znaleźć dla niego miejsce na plebanii. Dzisiaj Celestino jest w grupie alfabetyzacji, żeby od przyszłego roku mógł rozpocząć naukę w szkole. Na jego szyi zawsze widać różaniec do odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego, który otrzymał jako wolontariusz na zakończenie święta Miłosierdzia Bożego, corocznie organizowanego przez pallotynów w podparyskim Osny.

     Dwóch innych przyjętych to muzułmanie z Wybrzeża Kości Słoniowej. Jak od wielu młodych Afrykańczyków, można uczyć się od nich wielkiego szacunku do starszych czy uczynności.

     Diaby, Celestino i wszyscy inni, którym wspólnota parafialna próbuje pomóc, przybywają niemal zawsze załamani, zmęczeni, przygarbieni, ze zgaszonym wzrokiem. Często już po krótkiej rozmowie czy podaniu ręki rozpoczyna się przemiana. Tak było z Jean-Mar- kiem, Kameruńczykiem, który przychodził na spotkania grupy młodzieżowej. Odzywał się rzadko, a jeśli już coś mówił, to głosem jakby wydobywającym się spod ziemi. Chodził przygarbiony, siadał zawsze w kącie. Pewnej niedzieli ksiądz Rodrigue zaproponował mu przeczytanie czytania podczas Mszy Świętej parafialnej. Od tego czasu, mimo że pozornie jego trudna sytuacja nie uległa zmianie, Jean-Marc odżył, odzyskał nadzieję, "stał się kimś". Jest to największa radość dla księży i parafian zaangażowanych w pomaganie. Ważna jest pomoc materialna, ale może jeszcze bardziej ta duchowa. Zdarza się, że gdy po rozmowie ktoś serdecznie dziękuje za wsparcie, po zaprzeczeniu, "że przecież ja ci nie pomogłem, nie przyjąłem cię pod dach, nie dałem ci pieniędzy", słyszy się odpowiedź: "ksiądz mnie wysłuchał, poświęcił mi czas". Dlatego tak ważne jest, zanim poda się kanapkę, spojrzenie w oczy, podanie ręki, zapytanie: "Bonjour, ęa va?" (Jak się masz? - przyp. red.).

     Parafia nie jest przygotowana do pomocy imigrantom. Brakuje pomieszczeń, środków, czasu... Jednak wszyscy trzej kapłani posługujący na parafii - z księdzem Krzysztofem pracuje ksiądz Rodrigue, pallotyn z Wybrzeża Kości Słoniowej, oraz diecezjalny ksiądz Francis - są zgodni co do tego, że najbardziej wiarygodnym głoszeniem Miłosierdzia Bożego jest konkretne wprowadzanie w życie dzieł miłosierdzia. Dlatego do dyspozycji imigrantów oddali oni część prywatnych pomieszczeń. Oprócz udzielenia schronienia najbardziej potrzebującym na parafii zorganizowano także grupy alfabetyzacji, rozdzielanie żywności, pomoc w załatwianiu spraw w urzędach. Ceniona jest także możliwość umycia się pod prysznicem czy spożycie normalnego posiłku przy stole.

     Każdego roku parafia przyjmuje na miesiące zimowe kilku bezdomnych. Akcja ta nazywa się "Zima Solidarna". W ubiegłym roku, w grudniu, przyjęła pięciu. Cztery miesiące później, w marcu 2018 roku, wszyscy opuścili pomieszczenia parafialne, ale żaden nie powrócił na ulicę. Dzięki pomocy parafian wrócili do swoich rodzin, znaleźli mieszkanie i pracę. Niektórzy przychodzą na parafię, ale już jako wolontariusze, aby pomagać innym.

     Tydzień po Niedzieli Miłosierdzia, Celestino, z nieodłącznym różańcem na szyi, z dumą oprowadzał po obozowisku przy kanale Saint-Denis - którego sam był mieszkańcem jeszcze kilka tygodni wcześniej - samego arcybiskupa Paryża, księdza Michela Aupetit. Ksiądz Arcybiskup, w towarzystwie wikariusza generalnego, księdza Benoist de Sinety'ego oraz księdza Krzysztofa, pallotyna, spędził długie chwile na rozmowie z imigrantami.

     "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili..." (Mt 25,40).

Herbert

Tekst pochodzi z Kwartalnika Pollotyńskiego
Apostoł Miłosierdzie Bożego
Lipiec-Sierpień-Wrzesień
nr 3 2018



   

Jak kochać i być kochanym Jak kochać i być kochanym
John Powell
Autor, amerykański jezuita, rozmawia z czytelnikami o sprawach intymnych w sposób prosty i przystępny, by razem z nimi podjąć próbę rozwiązania tajemnic miłości... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej