Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ze wspomnień o św. siostrze Faustynie

     Wspomnienia spisane na podstawie opowiadań rodziny przez s. Bernardę Wilczek w 1948 roku

     Matka Siostry Faustyny nie może się nachwalić, jakie to dobre dziecko...najlepsze, najpracowitsze, najposłuszniejsze, najbardziej kochające, choć mają wszystkie dzieci dobre. Bracia i siostry twierdzą również: była dobra, zawsze miła, wesoła i dla nich przychylna, nigdy się nie gniewała. Brat Stanisław mówi, że nigdy nie zasmuciła ojca ni matki. Tylko raz, gdy poszła na zabawę z najstarszą siostrą do Głogowca, była to zabawa na dochód dla kościoła, młodzież z parafii, młodzież z okolicy i dziewczęta tamtejsze bawiły się wesoło. Helenka miała duże powodzenie, mimo że była zawsze bardzo poważna, lecz jednocześnie miła i uprzejma. Gdy przyszły do domu o 12.00 dostały bardzo ostrą burę. Helenka spuściła głowę i przepraszała ojca, a przyznała się potem swej siostrze Gieni, gdy ta ją odwiedziła w Warszawie, w klasztorze, że pomyślała sobie wtedy, gdy się ojciec oburzał: "Czy na to was chowałem, żebyście mi wstyd i hańbę do domu przyniosły?" - że już nigdy ojcu wstydu nie zrobię, ale tak się postaram, żeby nie hańbę, ale sławę przyniosła i pociechę.

     Duży stos listów Siostry Faustyny uzbierał się w domu, miała je pod opieką Gienia. Za okupacji niemieckiej, nie chcąc, by uległy jakiej poniewierce, spaliła je wszystkie. Ocalała tylko kartka z Warszawy, pisana bez roku: "Najdrożsi Rodzice! Piszę te parę słów, o któreście prosili, że jak wrócę do Warszawy, żebym, napisała... Otóż, wróciłam szczęśliwie, ale tu nie będę, jutro wyjeżdżam do Poznania. Nie dziwcie się temu, że dziś tu, a jutro tam i już gdzie indziej, nasza wspólna praca apostolska wymaga tego. Walczę z radością, aby ratować dusze, mniejsza o to gdzie i na jakim terenie. A teraz słówko do najdroższych Sióstr i Braci, jeżeli czujecie powołanie zakonne w duszy, nie odkładajcie go do jutra. Kończę to pisanie, całuję rączki najdroższym Rodzicom i serdecznie pozdrawiam Siostry i Braci. Szczęście mej duszy streszcza się w jednym słowie, to jest w Bogu. Kochająca córka - s. M. Faustyna Kowalska. Warszawa, 6 lipiec.

     List z datą 12 kwietnia 1938 roku. Kraków.

     Kochana siostro Eugenio! Się Ci serdeczne i szczere życzenia: Wesołego Alleluja. Niechaj Ci Bóg sam będzie wszystkim, niechaj dusza Twoja cała w Nim zatonie, bo On jest Dobro największe, poza Nim nie ma szczęścia; niechaj dzień wielkanocny napełni serce Twoje wielką pociechą i miłością, które umie się cieszyć nawet wśród przeciwności i krzyżów. Ciekawam, jak Ci się powodzi? Patrz, jak czas prędko mija, mnie się nieraz wydaje, jakbyśmy dopiero co się rozłączyły, a to już tyle czasu! Ale to dobrze, bo jesteśmy bliżej wieczności. Polecaj mnie często Panu Jezusowi, abym wiernie spełniła Jego świętą wolę, bo przecież wiesz dobrze, że komu więcej dano, od tego więcej żądać będą.

     Jestem chora i nie mogę już nic robić, mogę się tylko jeszcze modlić, bardzo pragnęłabym już się połączyć z Bogiem. Zdana jestem całkowicie na wolę Bożą, jak Bóg chce, tak niech będzie.

     Pomimo wielkiego starania kochanych Przełożonych o moje zdrowie, to jednak siły mi słabną, ale proszę się wcale mną nie martwić. Bóg tak chce, a to powinno wystarczyć.

     Serdecznie Cię pozdrawiam i zamykam w Sercu Bożym.      Szczerze oddana - s. M. Faustyna.

Kwartalnik Orędzie Miłosierdzia nr 58



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej