Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Taka powinna być nasza modlitwa!

Kto się w opiekę odda Panu swemu,
A całym sercem szczerze ufa Jemu,
Śmiele rzec może: Mam obrońcę Boga,
Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga.

Niektórzy spośród chrześcijan pojmują modlitwę jako paciorek, który trzeba odmawiać co rano i wieczór, jeśli nie chcemy narazić się Bogu. Ten paciorek to według nich kilka odklepywa- nych formułek, których nauczył nas ktoś w dzieciństwie i poza które nigdy nie wyszliśmy w naszych kontaktach z Bogiem. Taką postać modlitwy nie jest zbyt pociągająca i nic dziwnego, że traktujemy ją jak zło konieczne i pańszczyznę do odrobienia.

Zdarzają się w naszym kapłańskim życiu spowiedzi ludzi dorosłych, w których penitent wyznaje, że "nie odmówił paciorka". To oznacza, że modlitwa niektórych osób pozostaje na poziomie paciorka dziecka z pierwszych klas szkoły podstawowej, zamiast rozwijać się wraz z człowiekiem. Każdy z nas zmienia się fizycznie, intelektualnie i religijnie i nasza rozmowa z Bogiem musi również zmieniać swoją postać wraz z upływem czasu. Piękna w swojej prostocie jest rozmowa z Bozią prowadzona przez dwulatka w asyście jego mamy lub taty. Ale już w ustach dziecka przystępującego do Pierwszej Komunii Św. zabrzmi ona zbyt naiwnie. A gdy wypowie ją maturzysta, nawet ludzie najbliżsi mu uznają, że coś tu nie jest w porządku i uznają jego słowa za niewybredny żart.

Główną przyczyną naszych zaniedbań w modlitwie jest złe jej pojmowanie. Traktujemy rozmowę z Bogiem jak coś obowiązkowego, uciążliwego. Dlatego skracamy ją, opuszczamy i na dodatek bardzo łatwo się tłumaczymy z takich zaniedbań nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak olbrzymią stratę przy tym ponosimy.

Gdy spojrzymy poprzez wieki na tych ludzi, którzy byli znani z umiłowania modlitwy, zobaczymy zupełnie inne podejście do rozważanej sprawy. Ci rozmodleni chrześcijanie traktowali modlitwę jak szczególnie ważny przywilej, dar otrzymany od samego Boga. Oto każdy człowiek może w dowolnej chwili zaprosić do rozmowy i zostać wysłuchanym przez swojego Stwórcę.

Gdy pragniemy spotkania i rozmowy z kimś wielkim tego świata, trzeba się umówić, zarezerwować jego cenny czas, odpowiednio się przygotować (strój, ogólny wygląd, szczegółowo zaplanowana przemowa, etc.) i dopiero wtedy jest szansa, że zostaniemy przyjęci i wysłuchani. A gdy porównać taką ziemską "audiencję" ze spotkaniem z samym Bogiem Ojcem, to nawet tak "na chłopski rozum" wiadomo, że przygotowania powinny być znacznie poważniejsze, a wdzięczność i zaangażowanie z naszej strony dużo głębsze niż przy wyżej wspomnianych spotkaniach z ludźmi. I tu trzeba sobie uświadomić, że wystarczy na chwilę wyłączyć się z naszych codziennych zajęć, odbiec myślą od wykonywanych czynności i wypowiedzieć Imię naszego Boga, aby przywołać Go do nas i zaprosić do konwersacji. On zawsze ma dla nas czas i nigdy nie odmawia człowiekowi swojej uwagi. Trzeba tylko być w stanie łaski uświęcającej, aby być pewnym, że nasze słowa nie pozostaną bez odpowiedzi.

Gdy nam się wydaje, że Bóg jest wszechwiedzący i nie potrzebujemy informować Go o naszych potrzebach sięgnijmy do Biblii, aby tam znaleźć odpowiednią radę. Otóż Pismo św. wielokrotnie zachęca nas do wytrwałej modlitwy. Znajdziemy tam słowa: "proście, a będzie wam dane; kołaczcie, a otworzą wam." Znajdziemy tam przypowieść o człowieku, który prosi sąsiada, przyjaciela o chleb dla gości przybyłych podczas nocnej pory. I podkreśla w tej przypowieści Chrystus, że proszony musi dać chleb - jeśli nie z powodu przyjaźni, to z powodu natarczywości proszącego. Także z kart księgi natchnionej możemy poznać historię ubogiej wdowy, która prosi o pomoc niemiłosiernego sędziego. I ten zły człowiek, który nikogo się nie boi, decyduje się jej pomóc, tak po prostu, dla świętego spokoju. A więc mamy Boga prosić mimo Jego wszechwiedzy i to prosić w sposób wytrwały, czasem nawet natarczywy. On sam tego chce.

Aby nasza modlitwa była słowem żywym, należy się nią zająć, pielęgnować ją jak piękny kwiat, który co jakiś czas potrzebuje zmiany miejsca, ziemi, nasłonecznienia, wilgotności i substancji odżywczych. Ale jeśli mu to za- gewnimy, możemy spodziewać się z jego strony odpowiedniego wzrostu i cudownych kwiatostanów. Kościół przez dwadzieścia wieków swojego istnienia wykształcił olbrzymią różnorodność modlitw liturgicznych i prywatnych. Trzeba tylko sięgnąć do jego skarbca i czerpać pełnymi garściami. W naszych modlitwach rozmawiajmy z Bogiem zarówno swoimi słowami, jak i tekstami oraz formułami napisanymi przez naszych ojców w wierze, a sprawdzonymi przez wieki w milionach miejsc i sytuacji.

Modlitwa człowieka wierzącego w naszych czasach powinna zawierać:

  • fragmenty Pisma świętego dobrane w odpowiedni sposób lub czytane wyrywkowo bez żadnego klucza;
  • modlitwy uznane przez Kościół za szczególnie piękne i owocne, np. różaniec, litanie, nowenny, koronki, nabożeństwa okresowe (Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa);
  • teksty pieśni o przebogatej treści teologicznej, które mogą być recytowane jako modlitwy;
  • znane teksty ułożone przez osoby o szczególnej mądrości i świętości;
  • własne modlitwy dostosowane do chwili, naszego nastroju i sytuacji życiowej.
Dopiero tak ubogacona rozmowa z Bogiem staje się ciekawa i nie ma powodu, by się podczas niej nudzić.

Oprócz powyższych wskazówek powinniśmy również pamiętać o trzech sprawach, które składają się na modlitwę prawdziwego chrześcijanina. Człowiek należący do Chrystusa w swoich konwersacjach ze Zbawicielem nie koncentruje się tylko na prośbach i błaganiach. Gdy zostaną one wysłuchane, należy również za to podziękować i to niejednym słowem "dzięki!". Prawdziwy wyznawca umie wyrazić swoją wdzięczność na wiele sposobów i nie żałuje sił, aby ją okazać. A gdy źle wykorzystamy dane nam przez Boga możliwości i talenty, trzeba pamiętać także o przeprosinach, bo to kolejny warunek, bez którego trudno mówić o chrześcijańskiej miłości. Potrzebuję pomocy - proszę o nią. Otrzymałem to, o co prosiłem - umiem za to podziękować. Zmarnowałem coś, lub zawiniłem wobec Boga - staję przed Nim w pokorze serca i błagam o wybaczenie.

Taka powinna być nasza modlitwa!

Do tych wszystkich przemyśleń należy jeszcze dodać kilka słów o klimacie modlitwy. Gdy Jezus chciał się modlić, odchodził od ludzi, którzy Go otaczali, często udawał się na pustkowie (raz przebywał tam aż 40 dni) i w samotności rozmawiał z Ojcem. Wielokrotnie modlił się przez całą noc. Przed pojmaniem w Ogrójcu kilkakrotnie prosił uczniów by towarzyszyli Mu w tej trudnej rozmowie ze Stwórcą. Nauczył ich najwspanialszej modlitwy i polecił ją odmawiać. Doradzał, aby modlitwę przeprowadzać w cichości serca i najlepiej poza ludzkimi oczami, ale zachęcał też do wspólnej, grupowej liturgii.

Trzeba zatem wyciszenia wokół nas i w nas, jeżeli chcemy, aby nasz głos dotarł do Boga i abyśmy także my usłyszeli Jego słowa wypowiadane do nas przez sumienie i np. innych ludzi. Dlatego w tzw. czasach zakazanych każdy powinien się wyciszyć, w sposób symboliczny udać się na pustynię i oddzielić od otaczającego nas tłumu, aby jego zgiełk nie zagłuszył Boga, który czasami przemawia bardzo cicho.

KS. JAROSŁAW GRABAREK

Wasze komentarze:

Brak komentarzy

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda |

Polityka Prywatności Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2025 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej