Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Modlitwa o zaakceptowanie siebie

Póki byłem dzieckiem, Panie, tego - nie wiedziałem. Nie przypuszczałem, że można być znużonym... samym sobą.
I stwierdzić, że się przegrało.
Dobrze poznałem pokusy. Różne. Ale ta jest, jak mi się wydaje, najsilniejsza: Rzucić to wszystko; Rzucić?...

Więc marzę: o zdrowiu - bez porównania lepszym, niż mi przypadło w udziale;
o ciele silnym i pięknym;
o umyśle bardziej błyskotliwym; wykształceniu znacznie pełniejszym...

Bo inni... Ich sytuacja życiowa jest lepsza, możliwości szersze.
Mają szanse, które mnie by się tak bardzo przydały, i ułatwienia, których mi życie odmówiło...

A może... Najwyższy już czas, by zacząć żyć?
Na sny może już trochę za późno?
Wiem. To, co niemożliwe, istnieć nie będzie nigdy.

Zrozumieć to, mój Boże - to już jest światło.
Zjawiło się tam, gdzie go nie oczekiwałem.
Więc - marzenia skończone. Pozostaje życie, które trzeba, warto pokochać.
Moje życie: zdrowa bieda, licha kariera - normalny, przeciętny ludzki byt.
To wszystko, Panie, chciałbym zaakceptować.
A przede wszystkim, muszę zaakceptować siebie samego.
I znaleźć szczęście - i wewnętrzną ciszę: w działaniu, w życiu. Tak, jak potrafię.

L. JERPHAGNON

   

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Pełna wersja | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej