Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Droga do absurdokracji


     Zdumiewającym i dającym wiele do myślenia zjawiskiem współczesnego życia społecznego jest napór wybierającej się na studia młodzieży na politologię. Mogło by to skłaniać do przypuszczeń, że oto jesteśmy u narodzin jakiejś "nowej klasy", bo przecież zbrakło by może komuś odwagi nazwać ją rozśmieszającym dziś przeciętnego obywatela określeniem: elita władzy. Jeśli nawet aspiranci politologii nie do końca mają obiektywne pojęcie o istocie klasy społecznej, to łatwo się zadowalają podświadomie odczuwanym i stanowiącym pewną siłę motoryczną ich działań interesem własnym.

     Nasza nieopierzona demokracja (czyli w prostej linii z greckiego - władza ludu) zdołała już jak się zdaje - znaleźć dla siebie cieplutkie miejsce między (strach powiedzieć!) autokracją, a (strach jeszcze większy!) pajdokracją. Można by się szeroko rozwodzić nad przymiotami i mankamentami tego systemu rządzenia, który Churchill kiedyś nazwał straszliwym, ale najlepszym z możliwych.

     Jesteśmy obecnie często świadkami manipulowania samym terminem, a także - co gorsza - jego treścią. Odbiegać się bowiem zdaje tak daleko od naszych wyobrażeń. Wprost absurdalne mogło by się wydawać określanie demokracji poprzez zastosowanie tradycyjnego instrumentarium słownego. Między Peryklesem a Millem nawarstwiło się wiele przeobrażeń, a zwycięski pochód liberalizmu znacznie odmienił rozumienie takich pojęć jak wartość, wolność, obowiązek. Można się poważnie obawiać kryzysu myśli demokratycznej tam, gdzie spotykamy ułomności demokratycznych praktyk.

     Oczywiście z takich teoretycznych refleksji niewiele pożytecznego może wyniknąć. Przekonało mnie o tym przypadkowe spotkanie z dwoma liderami tzw. rządzących ugrupowań politycznych, którzy bez większego pożytku dla słuchaczy obnażali swą niemoc w kreowaniu takiej rzeczywistości, której obietnicą wygrali wybory i pozyskali większość parlamentarną. Rzeczywistość skonfrontowana z ich wyobrażeniami o niej zdaje się nie obiecywać przyszłości oczekiwanej. Zdaje się też wskazywać, że busola polityków nie przeszła zabiegu dewiacyjnego. No i nastąpiło to, ku czemu zdają się sterować młodzi politologowie: osiągnęli zdolność poruszania się w swym parkinsonowskim światku, gdzie im się tak łatwo zaciera różnica między celami państwowymi, a celami politycznymi. I gorzej: między celami wspólnotowymi, a celami prywatnymi, dla których osiągnięcia potrzebna jest właśnie politologiczna sprawność w manipulowaniu demokracją słów dla przykrycia braku demokracji czynów.

     Dotyczy to zarówno obecnie rządzącej "elity władzy", jak i "elity", która niecierpliwie czeka na zmianę warty, osiągając swe "cele polityczne" wszelką dopuszczalną publicznie, lub choćby tolerowaną formą opozycji.

     Taka huśtawka, takie posiady przy przysłowiowym radziwiłłowskim postawie sukna wyzwala coraz powszechniej szy niesmak i niecierpliwość. Demokracja absurdu, manifestująca się przez bankructwo idei, ba - nawet łatwiej sprawdzalnych przyrzeczeń, sytuacja, w której raczej osamotnionym bojownikiem praworządności są media, na które tak często z innych przyczyn psioczymy - budzi rozgoryczenie.

     O jego stopniu nowi, płatni wysoko "politycy", może wykokoszeni już ze studiów politologicznych, zdają się nie mieć pojęcia. Zdają się zapominać, że zaufania nie zdobywa się raz na zawsze. Trzeba je pielęgnować. Trzeba je chcieć posiadać nie po to, by osiągać "cele polityczne", a po to, aby lepiej się w Rzeczpospolitej działo całej społeczności obywatelskiej. Czystym absurdem jest zdobywanie władzy dla niej samej. Dla własnego interesu. A tym bardziej dla demokratycznej swobody lekceważenia obywatelskich obowiązków. Jest czas po temu. Posypujmy sobie głowy popiołem.

PAWEŁ DZIANISZ
Pielgrzym, nr 137



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej