Maturzystom z nadzieją i nie tylkoKtóż z nas nie pamięta tych dni, kiedy wiosna w całej krasie, kwitną kasztany, a tu ostatni dzień przed maturą i iskrzenie na linii dom - szkoła przyprawia o co najmniej zawrót głowy. I te słowa powtarzane, aż do bólu: na pewno się nie uda, nic nie umiem...Wielu z nas zapamiętało ten ostatni dzień przed maturą jeszcze z innego powodu. Odstawiało się książki i wszelkie " pomoce naukowe" w kąt i czyniło coś, co dla wielu było nielogiczne i nierozważne, a dla innych, wtajemniczonych, była to zdrowa reakcja organizmu. Pamiętam sam podobny scenariusz przed 21 laty. I pomogło. Bardziej z dystansu, na pewnym luzie, choć z mocnym biciem serca przystępowałem następnego dnia do matury. A kiedy zostałem księdzem, pomny na doświadczenie, pragnąłem ulżyć niedoli tych, którzy mniemają, że są u "kresu". Odtąd napięcie przed maturą (kiedy jak mówią niektórzy rozum już cicho stoi) rozładowywaliśmy wypadami za miasto, w przestrzeń i zieleń, aby pobyć razem, popatrzeć na otaczający Boży świat. Odkrywaliśmy budzące się życie przyrody, pragnęliśmy uchwycić nadzieję. Zawsze znaleźli się chętni na takie wyprawy. I tak jest do dziś. I im też to wyszło nie tylko na zdrowie. Była to też sposobność, aby odkryć w najbliższej okolicy takie cudowne, zachwycające pięknem miejsca, do których wraca się po latach choćby wspomnieniem, z wdzięcznością. W kontekście tych słów przychodzi mi na myśl wiersz mojego katechety, księdza Franciszka Kameckiego, dedykowany " młodzieży z Gniewa" pt. "Wycieczka z młodzieżą". Dla mnie jest to cząstka tamtego czasu młodości, skryta w strofach poezji. Ksiądz Franciszek to jeden z tych przewodników młodości, których się nie zapomina, nosi w sercu, a dziś mogę być dumnym z jego przyjaźni.
Najbliższą stacją niedziela. Za rok znów maturaKiedyś "oblałem " egzamin, a ponieważ wydawało mi się, że wszystko wiem i wszystko umiem, przeżyłem prawdziwy szok. Wtedy jeden z moich znajomych pocieszył mnie w ten sposób: "Nie martw się, co znaczy jeden egzamin w porównaniu z wiecznością"! Dziwne, ale wiele spraw w perspektywie tego zdania nabiera innego znaczenia. Ocena niedostateczna, niezdany egzamin, nawet "zawalona" matura - co to wszystko znaczy w porównaniu ze zbawieniem, życiem wiecznym? Zupełnie odwykliśmy od takiego myślenia. Ciągle nas uczą rywalizacji, ta beznadziejna ambicja bycia najlepszym. Jednak życie jest trudne i zdarzają się porażki. Może są potrzebne, aby nas nauczyć pokory?Jest czas matur, jeśli komuś przytrafi się niepowodzenie, to trzeba pamiętać, że to tylko egzamin. Za rok znów matura. A przecież co to wszystko znaczy w porównaniu z wiecznością. ANDRZEJ SZALA
Ks. ANTONI BĄCZKOWSKI Pielgrzym, nr 220
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |