Bezinteresowna miłość czyni cudaPragniemy podzielić się naszą ogromną radością, jaką daje rodzicielstwo dziecka niepełnosprawnego. Podejmując decyzję o adopcji dziecka byliśmy z mężem zgodni co do tego, że bierzemy pierwsze gotowe do adopcji dziecko, bez względu na to, czy będzie chore czy zdrowe. Wiedzieliśmy jedno, że pragniemy dać dziecku: siebie, miłość, ciepło i dom, w którym będzie się czuło kochane i bezpieczne. Bardzo mocno czuliśmy prowadzenie Boga, to On przygotowywał nas i uzdalniał do tej ważnej decyzji. Także nasza dorosła już córka wraz z mężem, wspierała nas swoją aprobatą. I tak trafiliśmy najpierw do domu dziecka na Płudach, a potem do Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego przy ulicy Grochowskiej w Warszawie.Nareszcie przyjechaliMagdalena tak bardzo pragnęła mieć rodzinę, ciągle prosiła siostrę, aby znalazła jej rodzinę, która zabierze ją do domu. Widziała jak inne dzieci opuszczają dom dziecka z nowymi rodzicami, albo jakaś ciocia i wujek zabierają je na święta lub wakacje - a jej nikt nie chciał zabrać.Kiedy dowiedziała się, że jest rodzina, która chce dać jej dom, że mogą spełnić się jej marzenia - całą noc nie spała. Od rana, nic nie jedząc, czekała na nas na korytarzu. Czekała długo, ponieważ w drodze popsuł się nam samochód i na miejsce dotarliśmy z dużym opóźnieniem. Tego momentu nie zapomnimy nigdy. Na korytarzu, oparta o ścianę stała dziewczynka w popielatym dresie. Moje serce mówiło mi, że jest to nasza córka. Gdy zawołałam do niej po imieniu, jej buzia stała się promienna, a oczy szczęśliwe, jakby mówiły - nareszcie przyjechali rodzice! I tak sześć lat temu zostaliśmy rodzicami dziecka niepełnosprawnego. Krok po krokuMadzia jest chora na dziecięce porażenie mózgowe i padaczkę. W chwili adopcji miała prawie siedem lat. Bardzo słabo się poruszała i praktycznie nic nie umiała zrobić sama.Według opinii psychologa nasza dziewczynka nadawała się tylko do szkoły specjalnej. Trzeba było ją ubierać, nie umiała kolorować, liczyć i pisać. Trudności sprawiało jej poruszanie się w terenie, nie miała żadnej orientacji - ani przestrzennej, ani czasowej. Madzia ciągle chorowała z powodu bardzo słabej odporności, co utrudniało rozpoczęcie nauki i rehabilitacji. Trzeba było znaleźć sposób na to. by do niej dotrzeć i z nią pracować. Najpierw dobra opieka lekarska. Potem załatwiliśmy nauczanie domowe, ale i tak większość pracy z Magdą spoczywała na nas. Mozolnie, krok po kroku szliśmy do przodu. Równolegle z nauczaniem rozpoczęła się rehabilitacja, ćwiczenia, masaże, hippoterapia. pływanie, wyjazdy na obozy rehabilitacyjne nad morzem. Po pól roku Madzia zrobiła takie postępy, że mogła rozpocząć naukę w szkole w klasie integracyjnej. Najważniejszą rzeczą w pracy z Madzią jest miłość, cierpliwość i akceptacja jej niemocy. Sama ciągle manifestuje swoje przywiązanie do nas, setki razy powtarzając, że nas kocha. Szczęście to mama i tataNasza córka ma teraz trzynaście lat, jest piękną i mądrą dziewczynką. Nadal chodzi do klasy integracyjnej, uczy się dobrze. Na pierwszy semestr miała średnią ocen 4,25. Interesuje się przyrodą, otaczającym ją światem i zwierzętami. Kocha konie i jeździ na nich jak urodzona amazonka. Dobrze pływa pokonując wielu swoich rówieśników, nie tylko niepełnosprawnych. Bierze także udział w olimpiadach sportowych dla dzieci o niepełnej sprawności ruchowej. Chętnie uczy się języka angielskiego i radzi sobie bardzo dobrze, posługując się nim w rozmowie. Ale najbardziej lubi śpiewać. Należy do chórku wokalnego w szkole, ma piękny głos, którym na festiwalach integracyjnych podbijała serca wszystkich. Nasza córka kocha Boga i chętnie uczy się religii. Bierze udział w konkursach religijnych i tutaj także odnosi sukcesy, z których jest dumna, a my razem z nią. Jest dzieckiem ambitnym i wrażliwym na krzywdę innych. Potrafi cieszyć się wszystkim i mimo trudności prze do przodu, niczym się nie zrażając. Często mówi, że jest szczęśliwa mając nas, że niczego więcej jej do szczęścia nie potrzeba.Odwagi!Szczęście Madzi jest teraz jeszcze większe, ponieważ została ciocią. Te cuda widzimy, dotykamy ich każdego dnia, to nie jest bajka, to rzeczywistość. Na pewno nie byłoby tych cudownych sukcesów, gdyby zabrakło wiary i ufności w Boga, który daje cierpliwość, siły i wytchnienie. Bezinteresowna miłość czyni cuda, bo człowiek jest stworzony do kochania i bycia kochanym. Nie trzeba się bać rodzicielstwa dziecka niepełnosprawnego. Strach nie pozwala realizować tego, do czego jesteśmy powołani. Nic nie zastąpi uśmiechu i szczęśliwych oczu dziecka, które czuje się kochane, bezpieczne i akceptowane. Dlatego mówimy wszystkim: odwagi - miłość jest w stanie wszystko przetrzymać i wszystko zwyciężyć.Irena i Bonifacy Kabacińscy GŁOS DLA ŻYCIA
(Duszpasterstwo Małżeństw Pragnących Potomstwa)
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2021 Pomoc Duchowa |