Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O trzech cudeńkach i wielu cudach

     Mam na imię Joanna i mam 30 lat. Pragnę opowiedzieć moją historie, która jest dowodem na to, że wszystko co w życiu stawia przed nami Bóg ma sens. Czasami trzeba tylko czasu żeby ten sen zrozumieć.

     Ponad cztery lata temu rozpoznano u mnie poważną chorobę układową. Ponieważ choroba ta została rozpoznana dosyć wcześnie i zostało włączone prawidłowe leczenie to nie dawała się ona mi zbytnio we znaki. Jednak już wtedy wiedziałam, że może mi ona uniemożliwić spełnienie się marzenia każdej kobiety, a mianowicie zostania mamą. A kiedy ponad rok później do tego rozpoznania dołączyło kolejne - zespół antyfosfolipidowy to lekarze już nie ukrywali, że mam małe szanse na macierzyństwo. Wizje zagrożeń jakie przede mną roztaczali były tak przerażające, że zaczęłam się zastanawiać jaka jest wola Boża. Myślałam, że wraz z mężem mamy stworzyć dom dla jakiegoś maluszka adoptowanego.

     Wtedy też zaczęłam przyjeżdżać na Msze święte z modlitwą o uzdrowienie do kościoła oo. jezuitów w Łodzi. Modliłam się o rozeznanie woli Bożej. Nie miałam odwagi prosić o cud narodzin. Nawet na karteczkach z intencjami pisałam: "Bądź wola Twoja" i czekałam na odpowiedź. Szukałam jej w wielu miejscach. Wielkim przeżyciem dla mnie z tamtego okresu była wizyta u grobu Ojca św. Jana Pawła II w Rzymie oraz peregrynacja relikwii św. Dominika Savio w Łodzi. Pasek z Jego podobizną nosiłam przez całą ciążę a teraz wisi nad łóżeczkami moich dzieci.

     W styczniu tego roku test ciążowy pokazał dwie kreseczki. Niestety radość moja nie trwała długo. Już w 6 tygodniu znalazłam się w szpitalu z podejrzeniem poronienia. Wtedy też badanie usg ukazało kolejną niewiarygodną rzecz. Otóż pod sercem nosiłam nie jedno a trzy życia. I już nie potrafiłam się modlić "Bądź wola Twoja". Mówiłam do Boga: "Nie zabieraj mi ich teraz, a obiecuje Ci wychować je na dobrych ludzi". Podczas pobytu w szpitalu przez niesamowity splot wydarzeń spotkałam panią Basie z biblioteki szpitalnej. Od niej też dowiedziałam się o wodzie św. Ignacego i otrzymałam trochę tej wody. Od niej też usłyszałam kojące słowa: zobaczysz wszystko będzie dobrze.

     I choć wszystkie fakty przemawiały zupełnie za czymś innym, to tych słów uczepiłam się jak tonący deski. Nawet lekarz prowadzący moją ciążę zrezygnował twierdząc, że "spotkało się tu za dużo patologii". Ale w jakiś cudowny sposób te życia pod moim sercem wbrew wszystkiemu rozwijały się. Nie będę pisać, że był to łatwy okres w moim życiu. Częste pobyty w szpitalu, zaostrzenie choroby i ciągła obawa o życie moich dzieci. Każdy dzień dłużej dawał im większe szanse na przeżycie.

     Nie byłam jednak z tym wszystkim sama. W mojej intencji i intencji moich dzieci modliło się wiele osób. Dzięki mojej siostrze sprawa ta stała się znana także wspólnocie Odnowy w Duchu Św.

     Większości z tych osób nie znam lub znam tylko ze słyszenia, lecz pozostanę im wdzięczna do końca życia i zawsze będę ich polecać Bogu w moich modlitwach.

     Po koniec lipca z powodu pogorszenia mojego stanu zdrowia znowu szpital. Był to dopiero trzydziesty tydzień, więc sądziłam, że do rozwiązania mam jeszcze trochę czasu. Niestety z tzw. wskazań medycznych 31 lipca lekarze zdecydowali o zakończeniu mojej ciąży cięciem cesarskim. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to jest dzień imienin św. Ignacego. Przed porodem uprzedzono mnie, że szanse na przeżycie wszystkich dzieci są niewielkie. Przecież były one jeszcze takie maleńkie... Ważyły bowiem 830, 1020 i 1080 gram. I znowu modlitwa wielu ludzi o zdrowie moje i moich dzieci. I zaczęły się dziać rzeczy z medycznego punktu widzenia prawie nie do wytłumaczenie. Dzieci, choć tak małe zaczęły samodzielnie oddychać i wzmacniać się dzień po dniu. A i mój stan zdrowia szybko ulegał poprawie.

     Dziś Kasia, Krzyś i Karolinka są już z nami w domku. Ominęło je wiele zdrowotnych zagrożeń czyhających na tak maleńkie wcześniaczki.

     A my pamiętamy o złożonej Bogu obietnicy i będziemy robić wszystko, żeby wyrosły na mądrych i dobrych ludzi.


Joanna i Mirosław wraz z Krzysiem, Kasią i Karolinką




Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo Małżeństw Pragnących Potomstwa)

     Na Msze Święte w intencji potomstwa zapraszamy w każdą drugą niedzielę miesiąca do kościoła NMP Matki Miłosierdzia w Warszawie przy ulicy Świętego Bonifacego 9 do Kaplicy bł. Jerzego Matulewicza. Najbliższa Msza Święta 14 października 2018 r. godz. 16

     Nasza wspólnota:
     ks. Tomasz Nowaczek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: pragniemypotomstwa@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 TERESA: 04.07.2018, 14:09
 Proszę o cud macierzyństwa dla mnie i męża.
 TERESA: 04.07.2018, 14:08
 Proszę o cud macierzyństwa dla mnie i męża.
 Patt: 26.03.2018, 15:10
 Ufam, ze i mnie uda sie w końcu z mocą Bożą doświadczyć piękno maciezynstwa. Chwała Panu. Duzo zdrowia dla Ciebie i Twojej rodziny.
 Patt: 26.03.2018, 15:10
 Ufam, ze i mnie uda sie w końcu z mocą Bożą doświadczyć piękno maciezynstwa. Chwała Panu. Duzo zdrowia dla Ciebie i Twojej rodziny.
 Emila: 10.10.2012, 22:09
 Sliczne, madre i bystre dzieci. Asiu, pozdrawiam Was wszystkich i zycze duzo zdrowia :)
 Sylwia: 18.12.2008, 00:29
 BOG JEST NAPRAWDE WIELKI I NIEPOJETY W SWEJ MIŁOSCI.Zycze Pani i calej waszej rodzince wielu Łask Bozych na zbliżajace sie świeta ale i na kazdy kolejny dzien.Pozdrawiam Sylwia
 Zosia: 24.10.2008, 11:24
 Moja cioteczna siostra miała zdiagnozowanego raka przysadki mózgowej.Z tego powodu jej oraganizm zachowywał sie tak jakby była cały czas w ciązy : nie jajeczkowala i nie miesiaczkowała a menstruację wywoływano u niej lekami. Nie było szans na dziecko. Po kolejnym pobycie w szpitalu wyczerpana wyjechała z mężem na dłużej i nie miała możliwości pójść do lekarza po tabletki wywołujące miesiączkę. I to było zrządzenie Boże bo po 8 miesiacach przyszła na świat Marynia. Dziś ma 7 lat a po raku przysadki mózgowej nie ma śladu. Cuda Bóg przeznaczył dla nas abyśmy nie wątpili.
 adam-*/: 21.10.2008, 22:30
 Bóg jest wielki.
 Magda: 21.10.2008, 15:12
 cud... właśnie dzięki takim opowiadaniom wierzę, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych... wierzę w cuda... pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego:)
 Bożena : 21.10.2008, 12:53
  Życzę Pani oraz całej rodzinie dużo radości zdrowia pociechy z dzieciaczków i wszystkiego dobrego .
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej