Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Dwie drogi w jednej

     Pewien człowiek postanowił poświęcić całe swoje życie innym. Nawiedzał chorych, udzielał pomocy ubogim i w ogóle - wszystkim potrzebującym. Tym sposobem wszystkie dni miał wypełnione miłosierdziem i altruizmem.

     Razu pewnego jednak spotkał jakąś dziwną postać, która zatrzymała go i rzekła:

     - Przyjacielu, nie zadałeś sobie pytania, czy twoja szlachetność przypadkiem nie jest egoizmem? Zaspokajasz potrzeby wielu, to prawda, ale czy nie zaspokajasz przede wszystkim siebie samego?

     Człowiek ów osłupiał. Po chwili powiedział:

     - Jak to możliwe? Moje poświęcenie jest autentyczne. Iluż rzeczy odmówiłem sobie dlatego, by oddać się całkowicie innym ludziom!

     - Być może - rzekła postać - odmówiłeś sobie najważniejszego: Boga.

     Człowiek poczuł smutek. Rzeczywiście, od kiedy oddał swoje życie innym, nieomal zapomniał o Bogu.

     - Jak ci się wydaje, kim jesteś? - nalegała postać. - Narzędziem dobroci Bożej? Poza tym, że zaspokajasz własny egoizm, jesteś po prostu pełen pychy... Bo też Bóg, dla wyrażania swej dobroci, nie potrzebuje pośredników...

     Człowiek, którego przekonały owe słowa, zamknął się w najdalszej pustelni, gdzie zajął się wyłącznie modlitwą i kontemplacją, zapominając o wszystkim innym.

     Jednakże pewnego dnia koło jego pustelni pojawiła się jakaś postać. Twarz wydawała się pustelnikowi znajoma, ale nie miał czasu się nad tym zastanawiać, ponieważ osoba ta zaczęła go zarzucać pytaniami:

     - A ty co tu robisz całkiem sam? Rozmawiasz z Bogiem? A cóż to niby Bóg ma począć z twoimi słowami, jeśli, oniemiałe z zachwytu, kontemplują Go galaktyki, otchłanie czasu i każdy, choćby najmniejszy, atom materii? Nie wydaje ci się, że jesteś zarozumiały?

     Człowiek, który stał się pustelnikiem, próbował się słabo bronić, ale postać nalegała:

     - Czy nie widzisz tam, w sinej dali, zastępów ludzi głodnych, spragnionych, cierpiących? Trzeba zaspokoić ich potrzeby, uśmierzyć ból... Cóż czynisz tutaj, w arystokratycznym odosobnieniu? Bóg potrzebuje ludzi.

     Eremita zaczął płakać, ponieważ rozumiał, że to, co mówi owa postać, jest prawdą. Ale kiedy podniósł głowę, był już sam.

     Wówczas otworzyły mu się oczy. Zobaczył lilie na polu, które nie pracują ani przędą, ale Bóg darmo przyodziewa je w niewysłowione piękno. A jednocześnie ujrzał dobrego Samarytanina, gdy ten opatruje rannego na drodze do Jerycha - jedyny, który się zatrzymał, pośród tylu obojętnych.

     Zrobił zatem tak: wróciwszy do świata, poświęcał noc modlitwie i adoracji Boga, dzień zaś dawaniu siebie ludziom.

     Oczywiście - krótkie było jego życie. Kiedy jednak poszedł do Raju i ujrzał oblicze Boga, wydało mu się bardzo podobne do twarzy postaci, która poprowadziła go ku wyborowi słusznej życiowej drogi.

Anonim


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej