Kamyk w bucieZosia nie miała ochoty pójść do spowiedzi. - Z czego mam się spowiadać? - myślała sobie. - Pomagam rodzicom, nie kłócę się ani z rodzeństwem, ani z koleżankami, w tramwaju ustępuję starszym miejsce, no i w ogóle...Rzeczywiście, na osiedlu i w szkole trudno było o bardziej przykładną dziewczynkę. Jeśli już cokolwiek w jej zachowaniu było nie tak, to zwykle "z winy innych". Ktoś na przykład powiedział coś brzydkiego o koleżance. Wtedy Zosia, która uważała, że nie należy zatruwać się takimi rzeczami, natychmiast przekazywała to dalej. Kiedy indziej widząc pryszcz na nosie kolegi, natychmiast go o tym informowała i to w obecności pozostałych o dzieci. - Trzeba przecież mówić ludziom prawdę - lubiła powtarzać. - Zosiu, przecież w ten sposób możesz zrobić komuś przykrość - odzywał się wówczas jakiś cichutki głosik. - Taka już jestem. Mówię to, co myślę. - Ale mówienie prawdy nie na tym polega! - Nie? A Pan Jezus? Przecież nawet apostołom potrafił przygadać! - Oj, Zosiu, Zosiu, jeśli chcesz naśladować Pana Jezusa, to zacznij od tego> żeby kochać bliźniego... - No, przecież kocham. Nie widać? - Ja jakoś nie widzę. - A kim ty w ogóle jesteś, że tak się mądrzysz?! - Jestem twoim sumieniem. - Nie muszę się ciebie radzić, więc daj mi spokój. - Jak to?! Co ty mówisz? Nie rozmawiać z sumieniem jest bardzo niebezpiecznie! - Jakoś do tej pory mi się udawało. Poza tym, jak widzisz, wszyscy są ze mnie bardzo zadowoleni. Do widzenia - dziewczynka ukłoniła się, żeby pokazać jak jest dobrze wychowana. Zresztą chciała jak najszybciej zakończyć tę niemiłą dla niej rozmowę i prędko o niej zapomnieć. Jednak nie było to łatwe, bo słowa, które usłyszała uwierały ją jak kamyk w bucie. Tylko, że kamyk bez trudu można wytrząsnąć, a niewygodnych słów nie da się pozbyć w taki sam sposób. - Co też u mnie jest nie tak z tą miłością bliźniego? - rozmyślała Zosia idąc do szkoły. - No, przecież ostatnio pożyczyłam Marysi ołówek, Wojtka poczęstowałam cukierkiem, zapytałam o zdrowie panią nauczycielkę, powiedziałam Agacie, że jest za gruba, bo to prawda. A cha, i jeszcze zwróciłam uwagę lulce, że ma nieładne ubrania. Zrobiłam, to dla jej dobra rzecz jasna. Niech zacznie być modna i bierze przykład ze mnie. W końcu przykazanie mówi "miłuj bliźniego swego jak siebie samego". Czy więc nie wypełniam go? Czy nie dzielę się tym, co mam? Czy nie chcę, żeby koleżanki były takie jak ja? - Zosiu, Zosiu, ty mały pyszałku... - Co znowu? - Wszystko ci się pomieszało. - Odejdź i nic nie mów! - Nie mogę. Jestem po to, żeby cię uwierać. Jak kamyk w bucie. - Coś podobnego. To bardzo nieładnie. - A czy ładnie jest być tak niedelikatną? Bardzo zraniłaś Agatkę. Ona jest poważnie chora. Na pewno marzy o tym, żeby wyglądać tak jak inne dziewczynki, żeby wyzdrowieć i móc ćwiczyć ze wszystkimi na gimnastyce. A Julka z kolei... czy wiesz, że jej tata stracił pracę? Że w jej domu często nie ma obiadu? A ty robisz jej taką przykrość... Ona nie chciała na drugi dzień przyjść do szkoły. Bała się, że znów jej dokuczysz. - Ależ wcale tego nie chciałam! I przecież ołówek dla Marysi i... i cukierek i... no, że pani... - zaczęła się plątać dziewczynka. - No, tak. Na Wielkanoc warto zrobić porządek. - Oczywiście! - ożywiła się dziewczynka. - Obiecałam mamie, że wytrzepię chodnik i odkurzę regał z książkami. - A ja myślę, że musisz posprzątać przede wszystkim w głowie i w sercu. Masz tam straszny bałagan. Zamiast pozbywać się mnie, powinnaś powyrzucać wszystkie "paprochy" i "śmiecie". Tak naprawdę, to właśnie one są gorsze niż kamyk w bucie... naczynka.... Porozmawiajmy:
EP
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |