|
|
Siła miłości
Człowiek, nie ma samotnśći wpisanej w człowieczeństwo, a jednak są ludzie pozbawieni daru bliskości i przywiązania. Samotność jest pozbawiona nadzieji, smutna, szara i mglista niczym jesienna pluga. Serce w pojedynkę twardnieje, staje się obojętne i zimne, czekająć nicości, brnie przez życie bez wsparcia. Brak towarzystwa dla kazdego jest przeszkodą, łez kapiących z oczu nikt nie wytrze, nie poda chusteczki, nie otuli ciepłym szalem uczucia rozdygotanego z bólu serca. Któż inny, niż przyjaciel cieszy się najdrobniejszym nawet uśmiechem, nadająć sens każdej minucie zycia.Problemy zawsze lepiej dzielić na dwoje, a smutki wspólnie w radość i szczęscie przemieniać.
Pewnego razu była sobie bardzo samotna i wystraszona dziewczynka, której los nie szczędził bólu. Jedyna radością jej życia była nadzieja, która urastała w jej sercu do rangi tarczy obronnej przed okrutnym, złośliwym losem. W pojedynkę stawiała czoło sztormom i burzom jakie czychały na nią za zakamarkiem bolu i zaszczucia. Każda przyjaźn, nowa próba odnaleźienia tak waznej bliskości kończyła się fiaskiem. Wiara w drugiego człowieka uchodziała z niej bezpowrotnie, a każde przezyte rozcarowanie napawało fala rozpaczy. Młoda osóbka zamknęła się na siebie i innych, uciekła wgłąb własnego wyimaginowego świata, grzejąc się w blasku iluzji. Choć tak bardzo pragnęła miłości, Bóg nie chciał jej nia obdarowa. Nie rozumiła tego, było jej źle, brakowało łez, niemy krzyk dławił jej się w gardle, chciała odejść nie wiedząć dokąd. Nadzieja wygasła, i w tym samym momencie los sie do niej usmiechnął, Bóg zapłkała nad losem nieszczęsciny i zesłał jej to o czym tak bardzo marzyła. Stwórca postawił na jej drodze równie niesmiłą i wycofana blondyneczkę, która wniosła w życie pechowej dziewczyny prawdziwą rewolucję. Choć obie tego nie chciały, w ich sercach poczęła kiełkować przyjaźń, nie bez oporów, wertepów, zawirowań, niespodziewanych przygód. Uczucie miłości było na przemian słodkie niczym ambrozja, i gorzkie jak piołun. Bóg zesłał im cudowny dar, przyjaźń prawdziwą, szczerą, ale nie do końca taką jaką sobie wyobrażały.
Meandry problemów przez jakie musiały przebrnąć, wyszlifowały w ich sercach prawdziwy obraz bliskośći, taki który Bóg im podarował. Nie łatwy, prosty przejrzysty, lecz trudny bolesny, niejasny i dziwny. Ból który odczuwały wyleczył ich serca ze złudzeń, i wpuścił do środka miłość. Dzięki cierpieniu zrozumiały, że nawet najgorszy, piekący i nie do pokonania zakręt życia z przyjacielem smakuje niczym niebianskie dary. Smutek z przyjacielem jest więcej wart aniżeli radość w samotności. To co łączy ludzi to cierpienie, i jedno zdanie, tak proste a zarazem tak rozbudowane: "Mam miłość i nic mi nie zagraża. Dziękuje ci Panie!!!"
|
|