Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Lepiej jest dwom niż jednemu

     Rekruci codziennie wychodzili biegać. Zaczynali rozgrzewkę przed świtem, jak tylko wyskoczyli z prycz. Rozpoczęli służbę w specjalnym wojskowym korpusie antyterrorystycznym, zatem byli przygotowani na wysiłek, a nawet na wycieńczenie fizyczne. Ale tym razem było inaczej. Te ćwiczenia nie miały nic wspólnego z dotychczasowym, codziennym bieganiem w koszulkach i rytmicznym śpiewem.

     Tym razem biegli w bojowych mundurach. Jak zwykle rozkaz brzmiał: "Wyruszacie razem, biegniecie razem, pracujecie jako jedna drużyna i wracacie razem. Jeśli nie uda wam się wszystkim powrócić, nie powracajcie wcale!"

     Podczas drogi ból, pragnienie, wysiłek zaczęły otępiać umysły i w biegnącej formacji zaczęło się dziać coś niepokojącego.

     W piątym rzędzie, w centrum plutonu, jeden z młodzieńców nie nadążał: nogi poruszały się, ale nie utrzymywał rytmu całej grupy. Był to Sandri, chudy chłopak o czerwonych włosach. Głowa kiwała mu się na boki. Chłopak przeżywał trudne chwile: zaczynał ustawać.

     Nie tracąc rytmu, rekrut po jego prawej stronie przesunął się i wziął od niego ciężki karabin. Chłopak o czerwonych włosach na jakiś czas odzyskał siły, ale wkrótce potem oczy zaszły mu mgłą i z trudem poruszał nogami. Znowu głowa zaczęła mu się kiwać.

     Tym razem przysunął się rekrut z jego lewej strony, wziął od niego hełm i, kontynuując bieg, wsunął go sobie pod ramię. Teraz Sandri znów mógł biec.

     Buty uderzały ciężko, w jednym rytmie, w kurz drogi. Tup, tup, tup, tup.

     Sandri czuł się źle, bardzo źle: chwiał się i potykał, ale utrzymał się na nogach. Dwaj żołnierze z tyłu uchwycili plecak, każdy za jeden pasek. Sandri skoncentrował resztki sił, jakie mu pozostały, wyprostował się i pluton kontynuował bieg - aż do zachodu słońca.

     Lepiej jest dwom niż jednemu,
     gdyż mają dobry zysk ze swej pracy.
     Bo gdy upadną, jeden podniesie drugiego.
     Lecz samotnemu biada, gdy upadnie,
     a nie ma drugiego, który by go podniósł
     Również gdy dwóch śpi razem,
     nawzajem się grzeją,
     jeden natomiast jakże się zagrzeje?
     A jeśli napadnie ich jeden,
     to dwóch przeciwko niemu stanie,
     a powróz potrójny niełatwo się zerwie.
     Koh 4,9-12)


Bruno Ferrero


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej