Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Z bł. o. Papczyńskim przez życie

     Poprzez o. Papczyńskiego związał swe życie z Marianami. Oielgrzymując do Watykanu dziękuje Bogu za o. Stanisława i jego nauki.

     Pan Wiesław Drzewiecki to 65-letni mieszkaniec Góry Kalwarii, w której przez 24 lata żył i pracował błogosławiony o. Stanisław Papczyński, założyciel Zgromadzenia Księży Marianów. Pan Wiesław, zafascynowany nauką i postacią Błogosławionego, już dwukrotnie odbył pieszą pielgrzymkę do Rzymu w intencjach związanych z Błogosławionym.

     Efekt fascynacji

     Mimo że od śmierci założyciela Zgromadzenia Księży Marianów minęło ponad 300 lat, to jego nauki stanowią odpowiedź na wiele bolączek współczesnego człowieka. Wiesław Drzewiecki przyznaje, że darzy o. Papczyńskiego wielką atencją, że kiedy zetknął się z jego osobą i jego naukami, to pozostało w nim żywe wspomnienie błogosławionego. Efekt tej fascynacji był dość wyczerpujący – w 1997 roku wyruszył na szlak pielgrzymkowy, aby pomodlić się w Rzymie o rychłe wyniesienie na ołtarze o. Stanisława.

     Przed beatyfi kacją założyciela Marianów w jednym z wydań wywiadów Drzewiecki wyznał: – Kiedy w 1997 r. szedłem pieszo do Watykanu, dosłownie namacalnie czułem pomoc o. Papczyńskiego: kiedy we Włoszech brakowało mi pieniędzy – znajdowałem liry przy drodze; nie miałem noclegu – dziwnym trafem spotykałem rodaków, którzy oferowali pomoc; zerwały mi się wiązania plecaka – miałem sznurek, ale nie miałem czym go przeciąć – westchnąłem do o. Papczyńskiego – i na poboczu drogi w Alpach… znalazłem nowe nożyczki.

    Dokładnie po 10 latach od tamtej pionierskiej pielgrzymki, modlitwy się urzeczywistniły. 16 września 2007 r. ojciec Papczyński został wyniesiony na ołtarze w licheńskim Sanktuarium. Nadszedł czas podziękowania...

     Wędrówka dziękczynna

     W czerwcu 2008 roku Drzewiecki przyjechał do licheńskiego Sanktuarium, w którym co prawda o. Stanisław nie przebywał, ale które tak mocno odcisnęło się w jego pośmiertnej historii.

     Pan Wiesław to mężczyzna uprzejmy, sympatyczny, pełen ogłady, o wysportowanej sylwetce. Kiedy mówił o swojej drugiej wędrówce do Rzymu tym razem dziękczynnej za beatyfikację o. Papczyńskiego, operował konkretami. Kilka miesięcy wcześniej wyznaczył trasę, wiedział, co znajdzie się w jego bagażu – wygodne buty, odzież, parę niezbędnych drobiazgów. Uznał, że aby mieć kontakt ze światem musi zabrać ze sobą telefon komórkowy. Na trasie, okazało się, że była to mądra decyzja. Nieraz kierowcy tirów podawali mu swoje numery telefonów, aby w razie kłopotów mógł się z nimi kontaktować.

     Dwa tysiące kilometrów

     Wyruszył do Rzymu 5 lipca, po porannej Mszy św. u grobu bł. Stanisława w Górze Kalwarii. Obliczona na 2 tysiące kilometrów trasa wiodła przez Kraków, Bratysławę, Wiedeń, Mariazzel, Padwę, Asyż, Cascię. W Polsce Pielgrzym odwiedził również Podegrodzie, gdzie urodził się o. Stanisław.

     – To wędrówka śladami o. Stanisława, który również przemierzył ten szlak na nogach kilkaset lat wcześniej, aby uprosić papieża o zatwierdzenie założonego przez siebie zakonu – tłumaczył.

     Nie było łatwo. Już na starcie Pielgrzyma dopadła burza. Obfity deszcz zniszczył buty, które poraniły mu nogi. Jednak wytrwale zmierzał do celu, walcząc z bólem i niosąc w sercu wiele ludzkich intencji, powierzonych w Górze Kalwarii i na trasie. Wędrując, Drzewiecki omijał uczęszczane trasy, szedł bocznymi drogami. Jak wspominał, doznał wiele ludzkiej życzliwości. Niejednokrotnie hotelarze nie brali od niego pieniędzy za nocleg, a nawet oferowali prowiant na drogę. Do Rzymu dotarł po 41 dniach, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Za szczęśliwą podróż podziękował modlitwą przy grobie Jana Pawła II.

     Pielgrzym z Góry Kalwarii zwiedził już 20 krajów, ma za sobą wiele wędrówek m.in. po polskich sanktuariach.

     – Kiedy udaję się w trasę, towarzyszą mi trzy niewiadome: Ile kilometrów przemierzę danego dnia? Co będę jadł? Gdzie będę spał? Ale zawsze Opatrzność Boża mi sprzyja. Nigdy nie było tak, żebym był głodny czy nie miał gdzie odpocząć – zdradził swój przepis na sukces.

Błogosławiony o. Stanisław Papczyński

Czy więc się modlisz, czy czytasz, czy piszesz, czy prowadzisz dobre rozmowy, rozmyślasz, pracujesz, jesz, pijesz, uczciwie odpoczywasz krzepiąc swego ducha, i cokolwiek tylko robisz uczciwego, pobożnego, świętego, pożytecznego i godnego pochwały, czyń to wszystko z miłością ku Bogu na chwałę Bożą


Magda Kosmowska

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 8, zima 2008


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej