Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Turystyka religijna i pielgrzymowanie są zjawiskami ogólnoświatowymi

     Turystyka religijna i pielgrzymowanie są zjawiskami ogólnoświatowymi - mówi o. Zachariach Jabłoński dyrektor Studium Podyplomowego "Pielgrzymi. Turystyka Religijhna" w Częstochowie.

     - Do niedawna mówiliśmy o turystyce i o pielgrzymowaniu. Dziś upowszechnia się pojęcie turystyki religijnej. Jak je rozumieć i jaką mierzyć skalą?

     - Pojęcie turystyki religijnej przyszło do nas z Zachodu i my je aprobujemy z konieczności. Wiąże się ono z turystyką w sensie ogólnym, ale jest to również wyraz poszukiwania pewnych bardziej trwałych wartości. I powstaje problem: jakie stworzyć warunki tym turystom religijnym, którzy chcą podziwiać na przykład sztukę, a gdzieś w głębi niosą w sobie zapotrzebowanie na przeżycie religijne, żeby stali się oni pielgrzymami? W Europie Zachodniej turystyka religijna dominuje dziś nad pielgrzymowaniem sensu stricto, ale to jest dobry symptom, bowiem zamiast jechać na wakacje ludzie udają się do różnych opactw, klasztorów i innych tego typu miejsc we Włoszech czy we Francji w poszukiwaniu sacrum. Pyta! pan o skalę zjawiska. Z danych, jakie publikuje "Peregrinus Cracoviensis", wynika, że ogółem w pielgrzymkach do ośrodków kultu religijnego o zasięgu ponadregionalnym uczestniczy na świecie rocznie około 200-250 milionów osób, z czego około sześćdziesiąt procent stanowią chrześcijanie, zaś resztę wyznawcy innych religii, jak żydzi, muzułmanie, hinduiści czy buddyści. W Europie na pielgrzymki udaje się ponad 30 milionów chrześcijan, w tym głównie katolicy.

     - Czym ojciec to tłumaczy, biorąc pod uwagę chaos i zamęt moralny oraz psychiczny końca XX wieku?

     - Turystyka religijna i pielgrzymowanie są zjawiskiem ogólnoświatowym, mimo że na Zachodzie, a i w Polsce oraz innych byłych krajach socjalistycznych, uczyniono bardzo wiele, by ośmieszyć pielgrzymowanie wmawiając ludziom, że religia już zamiera. Okazało się, że jest inaczej. Dziś na Zachodzie coraz więcej ludzi poszukuje sacrum i to jest na pewno symptom czasów. Stolica Apostolska przywiązuje do tego zjawiska wielką wagę. Migracją, turystyką religijną i pielgrzymstwem zajmuje się specjalna kongregacja, której odpowiednik powstał ostatnio w Polsce.

     - Czy znane są ojcu liczby określające skalę turystyki religijnej i pielgrzymstwa w Polsce?

     - Na Jasnej Górze, która jest największym sanktuarium chrześcijańskim od Francji poczynając, a na Dalekim Wschodzie kończąc, przyjmujemy rocznie 4-5 milionów osób i w dziewięćdziesięciu procentach są to pielgrzymi, a tylko w dziesięciu - turyści, ale wiem z własnego doświadczenia, że często na Jasną Górę przychodzi turysta, a opuszcza ją pielgrzym. Staje się tak pod wpływem różnych i głębokich niekiedy przeżyć. Niektórzy przychodzą tu przypadkowo, ze zwykłej ciekawości i zdarza się, że już po zasłonięciu obrazu przystępują do spowiedzi. W latach, kiedy był na Jasnej Górze Ojciec Święty, liczba pielgrzymów dochodziła do 5 i więcej milionów.

     - Jakie wobec tego cele i zadania stawia przed sobą kierowane przez ojca studium?

     - Będąc pastoralistą z wykształcenia, przewodnikiem pielgrzymek i obserwatorem stwierdzam istnienie pewnego paradoksu: mamy w Polsce do czynienia z masami pielgrzymów, ale brak jest profesjonalnego przygotowania do prowadzenia pielgrzymek. Nie chcę oceniać negatywnie przewodników, ale uważam, że przeżycie uczestników pielgrzymek pieszych i autokarowych mogłoby być głębsze. Osobiście odnoszę do pielgrzymek autokarowych pojęcie turystyki religijnej. Przykład: gdzieś z Pomorza wyrusza autokarem grupa zatrzymując się po drodze na tamie we Włocławku, gdzie zginął ksiądz Popiełuszko, potem jedzie do Lichenia i Niepokalanowa i przyjeżdża na Jasną Górę, by wziąć udział w odsłonięciu obrazu. Stąd jedzie do Kalwarii Zebrzydowskiej i inną trasą wraca. W ciągu takiej wyprawy ludzie zaliczają, jak ja to mówię, pięć do sześciu sanktuariów. Dla mnie jako duszpasterza jest to nie do przyjęcia, ponieważ na wejście w przestrzeń sakralną każdego sanktuarium potrzeba pewnego czasu. Nawet w sensie psychologicznym. Inaczej to jest tylko spojrzenie, może krótka modlitewka, ale nie ma spotkania z sacrum, z Bogiem. I tego się obawiamy, chociaż w pewnym sensie to rozumiemy. Moje obserwacje dotyczą także pielgrzymek do Rzymu prowadzonych przez ludzi, którzy uważają się już za rutyniarzy. Obawiam się, że ten czas jest bardzo jałowy, jeśli młodzież w czasie takiej pielgrzymki puszcza telehity. Słowem studium nasze stawia sobie za cel przygotowanie profesjonalnych przewodników pielgrzymek.

     - Czy zechciałby ojciec przedstawić program nauczania?

     - Program wykładów obejmuje geografię religii, problemy szeroko pojętej kultury, w tym również historii sztuki, socjologię, psychologię, teologię i organizację ruchu pątniczego oraz marketing. Zajmujemy się również migracją w świecie i Europie.

     - Kim są wykładowcy studium?

     - Studium nasze powstało w wyniku porozumienia między Uniwersytetem Jagiellońskim, Zakonem Paulinów oraz Wyższą Szkołą Języków Obcych i Ekonomii w Częstochowie. Jest więc ono integralną częścią tej szkoły. Wykładowców mamy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Papieskiej Akademii Teologicznej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Akademii Teologii Katolickiej i zanosi się, że wykładać będą u nas również pracownicy nauki z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wykłady prowadzi 13 osób, w tym 9 samodzielnych pracowników nauki. Tak więc od strony profesjonalnej jest to kadra na najwyższym możliwie poziomie. Radzie Naukowo-Programowej studium przewodniczy dziekan Wydziału Biologii i Nauki o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor doktor Antoni Jackowski, który jest też redaktorem naczelnym kwartalnika "Peregrinus Cracoviensis". Do rady wchodzą przedstawiciele Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wyższej Szkoły Języków Obcych i Ekonomii.

     - Z jakimi kwalifikacjami opuszczą studium pierwsi jego absolwenci?

     - Wychodzę z przekonania, że to nie może być tzw. oprowadzanie po sanktuariach. To ma być mistagogia, czyli wprowadzanie pielgrzymów w misterium miejsca, bo każde sanktuarium posiada swój charyzmat i swoją specyfikę. I stąd przewodnik pielgrzymek powinien się orientować, jak rozłożyć akcenty, na co poświęcić najwięcej czasu i do tego wiaśnie przygotowujemy słuchaczy naszego studium. Absolwenci uzyskają uprawnienia kościelne i państwowe w zakresie przewodnictwa po sanktuariach. Interesowałoby nas również, żeby to był kandydat na kustosza sanktuarium, który będzie dążyć do tego, by ten charyzmat sanktuarium nie był zamazany jakimiś marginesowymi imprezami, nawet religijnymi. Następnie animator pielgrzymek: zdajemy sobie sprawę, że jeśli do Rzymu jedzie autokarami 15 tysięcy pielgrzymów, to potrzeba na to ze 300 autokarów. Nie jesteśmy jednak w stanie zapewnić każdej z tych grup duchownego przewodnika. Rolę tę powinni przejmować świeccy, którzy uczynią wszystko, by podróż stała się pielgrzymką. Chcemy wreszcie ułatwić naszym absolwentom organizowanie czegoś w rodzaju izb turystycznych, które będą ex professo stawiały na pielgrzymowanie.

     - Na czym polegają przewidziane w programie studium obowiązkowe praktyki w sanktuariach polskich i zagranicznych?

     - Są to studia zaoczne i słuchacze raz w miesiącu odbywają praktyki w naszym sanktuarium narodowym, jakim jest Jasna Góra, zdając z tego sprawozdania. Okazuje się, że w grupach, które oni oprowadzają po Jasnej Górze, około piętnastu procent stanowią ludzie, którzy trafili tutaj po raz pierwszy, a nam się wydaje, że wszyscy już znają Jasną Górę. Dlatego przewodnikom jest potrzebna wiedza z dziedziny psychosocjologicznej o zjawisku, jakim jest pielgrzymowanie. Nie może też brakować znajomości geografii religii, regionów turystycznych i pątniczych świata oraz typologii sanktuariów, co ma służyć odczytywaniu ich charyzmatu. Ostatnio odbyliśmy studyjną pielgrzymkę do Lewoczy szlakiem Piekary, Tarnowskie Góry, Zakopane, gdzie byliśmy u Księży Pallotynów, dalej Nowy Sącz, Stary Sącz, Limanowa, Pasierbiec i Bochnia. Pielgrzymka ta była między innymi eg- zemplifikacją tego, czym różni się przewodnictwo religijne od przewodnictwa turystycznego. Mamy umowy z Lourdes i Fatimą o przyjmowaniu naszych praktykantów, ale problem w tym, że nie stać nas jeszcze na opłacenie pobytu w tych sanktuariach.

     - Z jakich środowisk społecznych wywodzą się słuchacze studium?

     - Środowisko jest bardzo zróżnicowane. Zaskakuje nas fakt, że stosunkowo mało jest duchownych. Wśród 80 słuchaczy mamy tylko trzech księży i trzy siostry zakonne. Zdecydowaną większość stanowią świeccy o bardzo różnych profesjach, w tym nawet inżynier wodociągów! Mamy kilku studentów ekonomii, są studenci politechniki i Akademii Górniczo-Hutniczej. Duży jest też rozrzut geograficzny: słuchacze nasi pochodzą z Białegostoku, Lublina, Legnicy, Wrocławia, Poznania i Krakowa. Jedna z naszych słuchaczek, Polka, przyjeżdża na zajęcia z Hamburga, gdzie pracuje.

     - Jakie są warunki przyjęcia na studium?

     - Liczą się przede wszystkim chęci, ale większość słuchaczy jest po studiach. Śą jednak wśród nich i maturzyści. Decydują predyspozycje, bo nie każdy nawet z dyplomem nadaje się do pracy z ludźmi. Trzeba mieć intuicję i wiedzieć, jak trafiać do ludzi. Dlatego nie przeprowadzamy egzaminów wstępnych, ale coś w rodzaju rozmowy kwalifikacyjnej. Chcemy, oczywiście, żeby to był człowiek religijny.

     - Z jakim przyjęciem spotkał się fakt powołania tego studium?

     - Cieszy nas, że naszym studium zainteresowały się niektóre biura turystyczne, jak na przykład "Ave" z Katowic czy "Weltar" z Bydgoszczy, które będąc nastawione na pielgrzymów przysyłają swoich pracowników na zajęcia. Korzystając z tego zamierzamy podjąć z niektórymi biurami turystycznymi współpracę, która będzie polegała na tym, że w ramach praktyk słuchacze nasi będą wyjeżdżać w organizowanych przez nie pielgrzymkach zagranicznych.

     - Czy studium zamierza korzystać z doświadczeń Księży Pallotynów, którzy są znani z doskonałej organizacji pielgrzymek?

     - Oczywiście, ponieważ nie uważamy, że jesteśmy najlepsi!

     - Co zadecydowało o wyborze Częstochowy na siedzibę studium?

     - Przede wszystkim to, że Częstochowa jest miejscem, w którym gromadzi się najwięcej pielgrzymów polskich, zaś przyczyną bezpośrednią był fakt. że znajduje się tutaj Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii. Jest to uczelnia prywatna, na której kształci się ponad tysiąc słuchaczy, i która jest otwarta na różne działania.

     - I na zakończenie, jeśli ojciec pozwoli, pytanie pro domo sua: jaką rolę do spełnienia widzi ojciec dla "Miejsc Świętych"?

     - Wysoki i, powiedziałbym, naukowy poziom reprezentuje wydawany przez Instytut Geografii Uniwersytetu Jagiellońskiego kwartalnik pod tytułem "Peregrinus Cracoviensis", którego zasięg jest z natury ograniczony. "Miejsca Święte", jak się domyślam, będą docierały do szerokiego kręgu czytelników i spełniały bardzo ważną funkcję, na co bardzo liczymy.



Rozmawiał Lech Z. Niekrasz

Miejsca Święte 2/97

O. dr Zachariasz Jabłoński jest profesorem Wyższego Seminarium Duchownego OO. Paulinów w Krakowie na Skałce, gdzie wykłada teologię pastoralną oraz jest konsultorem Rady Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej