Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Krzyż nad fiordami

     Dopiero teraz, w spokojne zimowe wieczory, wraca do mnie pallotyńska pielgrzymka Północy. Już bez jej szalonego tempa, pożerania kilometrów i natłoku zmieniających się w szybie autokaru obrazów. Obrazy napływają teraz powoli i układają się jakby w osobne fugi muzyczne.

     Najpierw wracają kolory. Stalowe, grafitowe, sinawe, wszelkie odcienie i głębie szarości. Nasycone fiolety przechodzące chwilami w czerń. Wszystkie tony zieleni od ciemnobutelkowych na pokrytych mchem górzystych wyspach Kafjordu, poprzez przyćmione seledyny porostów tundry, aż do soczystych na łąkach i na porośniętych trawą dachach wtulonych w zbocza domków. A na tym rozsiane białe plamki i plamy. Jeżeli coś jest białe, nieduże i konwulsyjnie skręcone - to brzoza, królowa tutejszych drzew. Jeżeli jest białe, duże i nieruchome - to lata śniegu. Jeżeli jest białe, długie i gwałtownie poruszone - to wodospad. Czasem widoki te oświetla słońce. Tak właśnie zdarzyło się na wzgórzach Alta, nad Sognfiordem, podczas Mszy św. nad rzeką Nam i w Trondheim, kiedy blask ozłoci! stare spichlerze i magazyny portowe nad Nidelvą. Najlepiej zapamiętałam ukazanie się słońca w Rovaniemi, kiedy na małym deptaku ludzie nagle ożywili się, zwrócili głowy w tym samym kierunku, zaczęli się uśmiechać i ściągać koszule. W słońcu tutejszy koloryt trochę wyostrza się i ociepla, ale nic nie zdoła zmienić jego ogólnej tonacji: grafit, fiolet, zieleń.

     Później wraca woda, która jest tam wszędzie i w każdej postaci. To rozpylona, ledwie wyczuwalna, osiadająca cieniutkim nalotem na twarzy - mżawka. To ulewny deszcz, taki jaki skąpa! nas w starym skansenie sztokholmskim. To dziesiątki, setki, tysiące jezior Finlandii, wśród których ląd stały wygląda jak sztucznie usypane groble. I popielate albo granatowe morze, ukazujące się nieoczekiwanie za jakimś wzniesieniem. I rozpędzone strumienie Norwegii. I zwisające z każdego zbocza wodospady, grube jak taśmy albo cieniutkie jak nitki i wciąż zmieniające kształt. I niezliczone fiordy kawałkujące wybrzeże, zaczynające się lub kończące w najbardziej zaskakujących miejscach, malownicze korytarze, które stały się synonimem dalekiej Północy. Razem z wszechobecną wodą wracają we wspomnieniu jej nieodłączni towarzysze: statki. Potężny okręt "Waza", skazany przez ambicję władcy i lekkomyślność konstruktorów na śmierć u zarania swojej pierwszej podróży i podniesiony po trzystu latach z dna.

     Albo legendarny statek "Fram", który wyruszył na podbój Arktyki. Heyerdalowskie Kon-tiki. Ucieleśnienie tęsknot do wielkich podróży i sen Północy o Południu. Przedziwne "długie lodzie" Wikingów, z których trzy odkopano w świetnym stanie z ziemi, bo służyły jako grobowce swoim królom. Oprócz tych niezwykłych eksponatów w specjalnie dla nich zbudowanych muzeach są zwykle statki współczesne, z którymi stykaliśmy się dzień po dniu. Wielkie morskie promy-hotele, turystyczne katamarany, drobnicowce cumujące w portach i kursujące na fiordach poczciwe małe promy, które zastępują mosty, skracają drogę, docierają do niedostępnych, zagubionych osiedli i kręcą się wytrwale w tym wielkim wodnym labiryncie.

     Potem wracają chmury i mgła. Chmury - zwłaszcza w rejonach górzystych - ułożone często w jednolity, ciągnący się całymi kilometrami pas zawieszony na tej samej wysokości i odcinający wierzchołki. Mgła - na nadmorskich urwiskach, w dolinach i na przełęczach - dopada nagle i równie nagle się kończy. Najlepiej zapamiętałam ją na garbie Drogi Trollów i na północnym krańcu Europy, pionowym urwisku Nord Kappu. Ta mgła oblepia szczelnie, ale pozwala dostrzegać kontury, tyle że całkowicie odrealnione, zmienione w kształtach i proporcjach. Wreszcie wraca kamień. Wszędzie obecny, rozrzucony, zmielony przez posuwające się i cofające lodowce. Pokryty przez porosty wzorami o spatynowanych barwach. Czarny i wyślizgany na niektórych zboczach, przypominający gigantyczne zjeżdżalnie. Jasnoszary i kruszący się na cienkie płatki lupek, z którego turyści układają idealnie wtopione w tło spore i malutkie piramidki. I cudowne żyjące kamienie w Alta, na których ludzie sprzed sześciu tysięcy lat napisali do nas fascynujący list z przeszłości!

     Najrzadziej w moich wspomnieniach wracają ludzie. Może wpłynęło na to tempo naszej wędrówki, a może i to, że jest ich tak mało w przepięknym surowym krajobrazie, tak mało na ulicach miasteczek i miast. Na Południu całe życie wylewa się na zewnątrz i odbywa w gromadzie. Tutaj cofa się jakby do strzeżonego azylu. Ludzie tkwią w swojej osobnej mrocznej historii, w wiecznym wysiłku, do którego zmuszają klimat i przyroda, w zakłóconym rytmie biologicznym za krótkiego lata z niegasnącym słońcem i wielomiesięcznej nocy.

     W Galerii Narodowej w Oslo odnaleźliśmy sławny obraz Muncha. Na tle płomienistej zorzy polarnej przejmujący krzyk człowieka utrwalony w okrągłych oczach i ustach. Powiedział mi dużo o dawnych ludziach Północy i o tych współczesnych - twardych, pozornie opanowanych, nękanych nerwicami mimo dobrobytu, skłonnych do samobójstw... Może to jest krzyk tęsknoty za światłem?

     Dlaczego pielgrzymka? Pytanie to zadawali mi różni moi znajomi, a i mnie samej przyszło do głowy przed wyjazdem. Przecież nie ma tam żadnych wielkich sanktuariów, a Święty Olaf i Święty Eryk toną w mrokach czasów sprzed reformacji i mają większy związek z historią niż z wiarą. Kraj jest luterański i mocno zlaicyzowany, kościołów stosunkowo mało. Czemu więc nazywać pielgrzymką coś, co może być na pewno pouczającą i atrakcyjną wyprawą, ale turystyczną?

     A jednak była to pielgrzymka w pełnym znaczeniu tego słowa i poruszyła mnie wewnętrznie równie głęboko, jak te, które mają za cel jakieś miejsca uświęcone i otoczone wielowiekowym kultem. Powody są chyba dwa. Po pierwsze: poza kilkoma kościołami katolickimi i luterańskimi, gdzie przyjmowano nas zresztą z szacunkiem i serdecznością, co nadawało nabożeństwu pewien wymiar ekumeniczny. Msze Św. odbywały się najczęściej w sanktuariach wspaniałej przyrody. Kościół zbudowany ma w sobie jakieś zagęszczenie modlitewnej przestrzeni i pełen jest symboli sakralnych, co sprzyja skupieniu. W kościele pod gołym niebem myśl na początku się rozprasza, ale kiedy przebrnie się najtrudniejszy moment, zaczyna docierać wspaniałość stworzonego świata i bezpośrednie działanie ręki jego Stwórcy. Po drugie: rozpędzony, pokonujący tysiące kilometrów autokar stał się dla tych, którzy tego chcieli, jakąś własną, zamkniętą przestrzenią religijnej refleksji. Stał się nią dzięki mądrym, pogłębionym konferencjom Ojca Romana i dzięki zabraniu przez niego w drogę małej książeczki księdza Rogowskiego "Jak Jakub z Aniołem". Wiele w niej problemów i pytań trudnych, czasem kontrowersyjnych, takich, jakie każdy z nas stawia sobie w którymś momencie życia.

     Tak więc w rytmie przesuwających się krajobrazów, a czasem w nieoczekiwanym z nimi związku, przesuwały się i drążyły własne refleksje i zadumy.

     ... Msza św. w tundrze północnej Finlandii. Równina, ołowiane niebo, pustka. Na sporym kamieniu ołtarz, obok płynie jakaś struga, roje komarów, oganianie się od nich rozbija skupienie i wciąż je trzeba sklejać na nowo. Słowa o cnocie cierpliwości, jak w niej wytrwać mimo niszczącej działalności czasu. Ile jej mieć dla siebie, bo najtrudniej jest sobie poradzić z sobą samym.

     ... Msza św. po przekroczeniu granicy norweskiej o kilka kroków do granatowego morza. Wysoki brzeg, potłuczone muszle, zabłąkana skorupka jeżowca, ostry wiatr szarpie białymi albami i położoną na drobnym żwirze serwetką. Jak przyjmujemy Ewangelię? Jeżeli nam się znudziła, przestała nas poruszać, to znaczy, że przestaliśmy być żywi.

     ... Po powrocie znad urwiska z oblepiającej wszystko mgły, Msza św. w kaplicy Nord Kappu, kaplicy w kształcie konchy muszli. Dziwna poruszająca muzyka dobiegająca z salki kinowej obok, rozedrgane światło. Weselmy się, dopóki jest z nami Pan Młody, będzie czas na post, kiedy odejdzie. A kiedy odchodzi? Poprzez nasz grzech.

     ... Przepiękna droga do Narviku. W konferencji o dywanie: na wierzchu zachwycający deseń, pod nim chropowata plątanina węzłów. W życiu widzimy przeważnie tę chaotyczną niezborną plątaninę. Po drugiej stronie Bóg układa ją w logiczny i piękny wzór. ... Modlenie się w Narviku i w Hagviku przy grobach Polaków, Anglików, Francuzów i Niemców zdmuchniętych północnym wiatrem wojny. Słowa o tym, że w każdym grzechu zawarta jest możliwość nawrócenia, jak oliwa w oliwce.

     ... Jazda z Mo i Rama do Fauske przez niezliczone tunele. W jeden z nich, bardzo długi, wjeżdżamy w trakcie Koronki do Bożego Miłosierdzia. W tej ciemności i pędzie słowa nabierają nagle nowych znaczeń, nowej intensywności.

     ... Msza św. nad rzeką Nam w dawno nie widzianym słońcu. W spokojnej wodzie wspaniałe nieruchome odbicie gór. Słowa św. Bonawentury o nadziei, która jest jak wzlatywanie ptaka. Ruch skrzydeł przenosi się na całe ciało i daje mu silę.

     ... Jazda wzdłuż krętej, zmiennej rzeki Raumla do Andalsness. Jeżeli nie żyjesz tak, jak wierzysz - będziesz wierzy! tak, jak żyjesz. I twoje mierne życie ukształtuje twoją wiarę na małą, słabą i bez wymagań.

     ... Msza św. u stóp lodowca Yostedalbrenn, cała w ciszy i wielkim skupieniu. Tuż za plecami celebrujących jakieś szafirowe i turkusowe struktury, nisze, kolumny. Uniesiona Hostia ma ten sam kolor co oderwany od lodowca okruch, przedłużenie cudu.

     ... Msza św. pod olbrzymim rozczłonkowanym na poszczególne pióropusze wodospadem Tvinde. Huk i rozpylony pyl wodny w powietrzu. Ks. Roman mówi o znaczeniu bezpośredniego przeżycia i osobistego doznania miłosierdzia - wodospadu, Boga. Nie zastąpią tego żaden obraz, film, lektura, żaden przekaz z drugiej ręki.

     To tylko mała garstka moich zapisków. Jest w nich drugi, równolegle płynący nurt tych pośpiesznych, naładowanych wrażeniami i tylko pozornie turystycznych dni. Bo pielgrzymkę, możliwość jej przeżycia i przemienienia w nią upływających dni każdy powinien odnajdywać w samym sobie.

Ewa Szumańska

Miejsca Święte 2/97


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej