Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Z powołaniem jest jak z piękną perłą

     Z powołaniem jest jak z piękną perłą za którą pewien człowiek oddał wszystkie swoje posiadłości. Pragnąc podzielić się odkrywaniem swojego powołania zakonnego porównałam je do perły. Dlaczego akurat do perły?

     ...Idąc ulicą w moim rodzinnym mieście zobaczyłam siostrę zakonną ubraną w czarny habit.

     W moim sercu zrodziła się zazdrość, że ona należy do Pana Boga i pomyślałam, że ja również tak chcę. Pomyślałam też, że jej powołanie kryje w sobie jakąś tajemnicę.

     Byłam wtedy w szkole podstawowej, więc perspektywa pójścia do zakonu była jeszcze daleka. Moje pragnienie ukryłam gdzieś głęboko w sercu i chyba na jakiś czas o nim zapomniałam. Ja zapomniałam, ale Pan Jezus nie!

     Po skończeniu podstawówki, liceum oraz Studium Ekonomicznego zaczęłam pracować w banku w bezpośredniej obsłudze klienta, udzielając kredytów. Bardzo lubiłam tę pracę, przynosiła mi ona wiele radości z nawiązywania kontaktów z nowymi ludźmi. Jednak w sercu coraz częściej zaczęły pojawiać się pytania, co dalej? W tym czasie chodziłam też na piesze pielgrzymki z Chełma na Jasną Górę z intencją, aby Maryja wskazała mi drogę.

     Z jednej strony chciałam wyjść za mąż, ale gdzieś w sercu wiedziałam, że to nie moje powołanie. W międzyczasie w mojej parafii powstał Legion Maryi. Zaczęłam przychodzić na spotkania i tak rozpoczęła się moja przyjaźń i relacja z Maryją. Poznałam nowych ludzi, z którymi modliłam się, chodziłam na Eucharystię i wyjeżdżałam na wspólne spotkania legionowe. Życie nabierało nowego sensu, inne wartości zaczęły liczyć się w moim życiu.

     To, co wcześniej dawało mi radość i szczęście tj. praca, imprezy ze znajomymi, dyskoteki, teraz zaczęło ciążyć. To, co było j słodyczą, przerodziło się w gorycz (św. Franciszek z Asyżu).

     Coraz częściej potrzebowałam samotności i modlitwy w ukryciu. Moją radością i pasją - jeśli tak można nazwać stała się adoracja Najświętszego Sakramentu. Tabernakulum przyciągało mnie jak magnes. Pan Jezus coraz bardziej przypominał mi o moim pragnieniu pójścia za Nim. Dzięki mojej koleżance dostałam zaproszenie na dni skupienia do sióstr obliczanek w Rembertowie.

     Pojechałam na nie razem z moją rodzoną siostrą Agnieszką i koleżanką Elą (która dzisiaj też jest obliczanką). Po rozmowie z jedną siostrą obliczanką wiedziałam, że moim powołaniem jest życie zakonne. Byłam tak bardzo szczęśliwa, że wracając do domu wszystkich napotkanych ludzi chciałam ściskać z radości i mówić, że będę siostrą zakonną. Po przyjeździe do domu powiedziałam o moim zamiarze rodzicom. Oni nie przyjęli tego tak radośnie jak ja. Spotkałam się nawet ze sprzeciwem z ich strony. Zanim jednak wyjechałam do Zgromadzenia minęło półtora roku. Był to długi i bardzo trudny czas. Wśród rodziny nie miałam żadnego wsparcia.

     Przede mną zaczęły pojawiać się problemy i w pracy i w rodzinie.

     W moim sercu pojawiało się coraz więcej wątpliwości, czy życie zakonne to moje powołanie. Modlitwa, adoracja i relacja z Maryją osłabły. Pan Jezus milczał, a ja nie wiedziałam, co mam robić. Pojechałam wtedy na Jasną Górę, zatrzymałam się u naszych Sióstr. Godzinami modliłam się przed cudownym obrazem Maryi i w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Powiedziałam Panu Jezusowi, że nie wyjdę z kaplicy adoracji, dopóki nie powie mi co mam robić. W sercu usłyszałam Słowa, które prowadzą mnie do dziś. Jestem już 20 lat w Zgromadzeniu wdzięczna Panu Bogu, że obdarzył mnie powołaniem. Tak, powołanie jest tą bezcenną perłą, za którą trzeba oddać lub sprzedać wszystkie posiadłości i majątki.

s. Szymona WNO

Tekst pochodzi Biuletyna Sióstr Obliczanek "Weronika" nr 2/2019


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej