Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na swoje żniwo

     Poproszono kiedyś pewną grupę kleryków, młodych chłopaków przygotowujących się w seminarium do kapłaństwa, aby w kilku słowach wyrazili, jak odczuwają istotę swojego powołania, czyli co pchnęło ich do pójścia do seminarium? Ktoś wspomniał, że uderzyły go słowa Jezusa zapewniającego: "Kto za Mną idzie, ten nie chodzi w ciemności" i dodał: "Kiedy ta prawda doszła do mnie, do głębi serca, poczułem, że to mi wystarczy, aby pójść za Nim".

     Ktoś inny powiedział, że zawsze odczuwał głębokie szczęście, gdy przystępował do Komunii św. i do spowiedzi, gdyż w tych sakramentach, które można przecież przyjmować codziennie, jest szczególnie obecny Jezus i cała jego dobroć. Aby jednak spowiedź i Komunia św. mogły być sprawowane potrzebny jest kapłan. Pomyślał więc sobie: "może i ja powinienem zostać księdzem, aby mogły również dla innych dziać się te wspaniałe sakramenty?" Inny podkreślił, że pragnie głosić Ewangelię, która jest najpiękniejszym sposobem życia ludzi między sobą i ludzi z Bogiem. Jeszcze ktoś zwierzył się, że pragnienie bycia księdzem nosi w sercu od maleńkości, choć trudno znaleźć dla tego słowa uzasadnienie. Mógłby po prostu powiedzieć, że kocha Jezusa. Ilu młodych kleryków zabierało głos, tyle było różnych wypowiedzi. Lecz czy to może dziwić? Pan Bóg prowadzi każdego człowieka jego własną drogą.

     Nie wszystko jednak o powołaniu do kapłaństwa decyduje się w sercu tego czy innego kandydata. Papież Paweł VI mawiał, że za każdym powołaniem do kapłaństwa stoi jakiś człowiek: matka lub ojciec, często rodzice razem, ktoś bliski, inny kapłan... Papież nie miał na myśli, że ten ktoś namawiał do pójścia do seminarium, lecz że swoją modlitwą, częstokroć ofiarą cierpienia, postawą życiową pomógł odnaleźć młodemu człowiekowi życiowe powołanie i wyprosił mu u Boga moc odważnego pójścia za wewnętrznym głosem. Chciałbym przywołać tu wspomnienie Jana Pawła II, który w książce pt. "Dar i Tajemnica", będącej bardzo osobistą refleksją naszego Papieża o kapłaństwie, tak pisze: "Po śmierci Matki, a następnie po śmierci mojego starszego Brata, zostaliśmy we dwójkę z Ojcem. Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym. Nigdy nie mówiliśmy z sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego Ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium". W swojej książce Papież podkreślił to ostatnie zdanie. Można więc nic nie mówić o powołaniu, a jednak mieć tajemniczy wpływ na jego formowanie się.

     Nawet, gdy komuś myśl o powołaniu, jak iskierka, przemknie przez głowę, to często natychmiast pojawiają się inne myśli, które chcą tę pierwszą przygasić: czy sobie poradzę z nauką i rygorem seminarium? Czy mogę być szczęśliwy bez miłości żony i własnych dzieci? Czy warto być księdzem dzisiaj, gdy tak często się o księżach mówi źle a nawet z nienawiścią? Trwa więc zmaganie w duszy młodego człowieka, jeśli nie chce porzucić poszukiwania swej drogi pod wpływem pierwszych trudności. Na wiele pytań musi on znaleźć odpowiedź, zanim z głębi serca powie: "Oto jestem, poślij mnie". Papież Jan Paweł II, kiedy w 1979 roku po raz pierwszy odwiedził swoje rzymskie Seminarium, powiedział do kleryków: "Powołanie to nie tylko dar, to także zadanie. Co więcej, umocnienie się i pogłębienie tego daru w ciągu ludzkiego życia nie nastąpi nigdy bez wysiłku i duchowej walki. (...) Po co człowiek walczy? Walczy, aby spełnił się odwieczny zamysł Boga co do jego życia, czyli jego powołanie". To, co napisałem powyżej, nie dotyczy wyłącznie powołania do kapłaństwa. Te same przeżycia, momenty krytyczne i motywacje są obecne w każdym ludzkim powołaniu. Można powiedzieć, że powołaniem jest już samo życie. Powołanie jednak może być coraz bardziej specyficzne. Powołaniem jest (i podobnym prawom podlega) życie małżeńskie, życie sióstr zakonnych, braci i ojców zakonnych, misjonarek i misjonarzy i każdego człowieka, który idzie drogą, jaką mu Bóg wyznaczył. Powołanie to Boży plan względem każdego z nas - plan bardziej szczegółowy, osobisty, jak i ten, który mamy wspólny: być uczniem Jezusa, być żywą komórką Kościoła Katolickiego. Takie powołanie opiewa wiersz Heleny Chłopek pt. "Zmartwychwstanie", na który natknąłem się w te świąteczne dni:

     Stoję zdumiona nad Twym pustym grobem
     i w otchłań śmierci spoglądam głęboką
     Wyszedłeś - żyjesz - i poszli za Tobą
     i idą jak świat długi i szeroki
     żyjący wiecznie -

     Ja z niewiastami - z Marią Magdaleną
     chcę rozpowiadać Twoje zmartwychwstanie
     w grób pusty wrzucę grzech walkę codzienną
     a TY poniesiesz grobu mego kamień -
     Zwycięzco śmierci
     Zmartwychwstały Panie.

     Radując się darem przyjaźni z Bogiem w Jezusie Chrystusie, nie powinniśmy zatrzymywać go tylko dla siebie. Pan Jezus powiedział po zmartwychwstaniu do swoich pierwszych uczniów: "idźcie na cały świat!" Cały świat potrzebuje Chrystusa i blasku Jego Ewangelii. W czasie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, trochę przez przypadek, wysłuchałem w Radiu Głos dwóch pięknych audycji, pięknych swoją prostotą, prawdziwością i ciężarem życia. Były to rozmowy z dwiema zakonnicami z naszej diecezji, które pracują na terenie Rwandy. Mówiły o tym, jak bardzo potrzebni są tam świadkowie Ewangelii - kapłani, zakonnice, wierni świeccy - nie tylko po to, aby nieść pomoc materialną i charytatywną doprowadzonemu do skrajnej nędzy krajowi. Jeszcze bardziej potrzeba ich świadectwa, aby ukazywać na śmierć skłóconym ludziom możliwość wzajemnego przebaczenia i przebaczenia Bożego, które daje Jezus; aby ukazywać szansę odrodzenia, jaką daje tylko miłość Boża. Przez swoich świadków Jezus może wejść w tragiczną historię tamtego kraju. Czy Chrystus potrzebny jest tylko tak dalekim od nas krajom? Czyż częstokroć nie odczuwamy jak bardzo potrzebny jest i w naszym domu? Myśląc o tych licznych sercach, które z radością chciałyby Go przyjąć, Pan Jezus mówił: "Żniwo jest wielkie" i zaraz dodał: "ale robotników mało".

     Pan Jezus wskazał tylko na jeden sposób, aby wyjść naprzeciw potrzebie głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom: "Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na swoje żniwo". To polecenie modlitwy do Boga o dar powołań zostawił Pan Jezus swoim uczniom. Dzisiaj jest to polecenie skierowane do nas. Proście, módlcie się o powołania!

     Ludzie, których łącząjakieś więzy, potrafią stanąć do wspólnego działania. Tak jest na przykład z rodziną, gdy buduje dom; tak jest z grupą przyjaciół, którzy umawiają się choćby tylko na pizzę; z drużyną harcerską, która organizuje biwak w lesie; z kołem ministrantów, gdy przygotowująprzez wytrwałe ćwiczenia liturgię Wielkiego Tygodnia; tak jest z oddziałem żołnierzy wypełniających otrzymany rozkaz i z tysiącem innych zjednoczonych grup ludzi. Także my, jako Kościół, jesteśmy połączeni więzami wiary między sobą i z Chrystusem, który żyje w swoim Kościele. Oto kwartalne dni modlitw o powołania do służby w Kościele są takim wspólnym czynem, do którego zresztą zachęca nas sam Jezus Chrystus - "Proście Pana żniwa, aby posłał robotników na swoje żniwo!" Może wymodlimy dla naszych parafii jeszcze jednego dobrego księdza, dobrą siostrę zakonną, może wymodlimy dla ludzi w odległych krajach dobrą misjonarkę, dobrego misjonarza? Dobry Bóg na pewno wejrzy na ufną modlitwę swojego ludu. W tych dniach możemy więc w intencji powołań ofiarować Bogu swój udział we Mszy Św., przyjęcie Komunii Św., różaniec czy nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, chwilę spędzoną na lekturze Pisma Świętego, nabożeństwo majowe, jakąkolwiek osobistą modlitwę, wyrzeczenie a nawet jakieś cierpienie. Każda taka modlitwa, płynąca z serca będzie znakiem, że ta sprawa nie jest nam obojętna.

     Modlitwa otwiera nas samych i innych ludzi na działanie Ducha Świętego. Dni modlitw o powołania kapłańskie, zakonne, misyjne i do życia konsekrowanego są więc takim przygotowaniem drogi Duchowi Świętemu do serc ludzi, których On sam chce wybrać. Te dni są wyrażeniem gotowości Kościoła do przyjęcia tego wielkiego daru i do podjęcia odpowiedzialności za otrzymany dar. Te dni są także wielkim wyrazem solidarności z Papieżem, który w swojej odezwie poświęconej powołaniom napisał między innymi: "Kościół zdaje sobie sprawę, że dar Boży wymaga jednogłośnej i wielkodusznej odpowiedzi: cały Lud Boży winien niestrudzenie modlić się o powołania i zabiegać o nie".

Ks. DARIUSZ DRĄŻEK<>BR>Pielgrzym, nr 209


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej