Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Syndrom starego kawalera

Dlaczego tylu mężczyzn nadal zastanawia się, "co będą robić, gdy dorosną?"

Lęk przed realizacją życiowego powołania

Można go nazwać syndromem, czyli zespołem objawów. Dotyka on dziś wielu mężczyzn, wśród nich katolików, którzy jakby w nieskończoność pragną pozostawać w stanie kawalerskim, co przejawia się swoistą bezsilnością wobec najpoważniejszych decyzji życiowych, l tak, wspominają oni np. o wstąpieniu do seminarium duchownego, lecz do niego nie wstępują, myślą o małżeństwie, ale nigdy na serio się nie angażują, l nawet jeśli jakaś znajomość przyjmie tzw. poważny obrót, szybko się z niej wycofują i zrywają. Mężczyźni ci wiedzą co prawda często, jak robić karierę zawodową, jednak gdy chodzi o ich życie osobiste - panuje w nim nuda i monotnia; z roku na rok nic się właściwie nie zmienia. Ten stan rzeczy wywiera głęboko negatywny wpływ na wyznawaną przez nich wiarę.

Podczas przyjęcia, na które byłem niedawno zaproszony, dobiegły mnie nagle słowa pewnej atrakcyjnej młodej kobiety, która z żalem w głosie wyznała: Co się dzieje z dzisiejszymi mężczyznami? Co jest z nimi nie tak? Nigdy nie umawiają się z dziewczyną na więcej niż trzy randki, a nawet kiedy się już umówią, brakuje im odwagi, aby ją przytulić i pocałować!

Oczywiście jestem pewien, że ta młoda kobieta nie miała na myśli wszystkich mężczyzn. Istnieje bowiem wielu, którzy dobrze rozumieją różnicę pomiędzy życiem w czystości i tzw. jansenizmem*. Istnieje wielu mężczyzn, którzy umawiają się z kobietą widząc w tym cel, potem żenią się, zakładając rodzinę. Jednak nietrudno w obecnych czasach zauważyć, jak pokaźna liczba młodych, wierzących mężczyzn "cierpi" na lęk przed realizacją swojego życiowego powołania. Tego samego nie można raczej zauważyć wśród młodych, niezamężnych kobiet. Prawie wszystkie są przekonane, a nawet wiedzą, że chcą wyjść za mąż i mieć szczęśliwą rodzinę, tylko dotąd nie spotkały właściwego kandydata.

W czym tkwi problem?

Można obecnie odnieść wrażenie, że wielu praktykujących katolików płci męskiej nie jest przekonanych do związania się z kimś. A jednak logika wskazuje na to, że powinno być odwrotnie! Bo czyż nie istnieje w katolicyzmie coś, co zachęca nas do wykazywania się odwagą? Czy pełne zrozumienie nauki Kościoła raczej nie ośmiela do założenia rodziny?

Trzymając Pana Boga "w poczekalni"

Prawdą jest, że przed katolikami płci męskiej istnieją trzy możliwe powołania. Są nimi: kapłaństwo, małżeństwo lub życie samotne. Życie w stanie kawalerskim nie jest jakąś gorszą drogą, powołaniem "wybrakowanym". Powinno ono być jednak zawsze wyborem pozytywnym, opartym na przekonaniu, że Pan Bóg powołał konkretną osobę do pełnienia specjalnej misji, którą małżeństwo uniemożliwia. Jak powiedział kiedyś pewien znajomy ksiądz: Kawalerstwo jako takie nie jest powołaniem. Zawarta jest w tym wielka mądrość! l jakoś trudno wyobrazić sobie, że dobrowolne kawalerstwo samo w sobie może być drogą do świętości. Szczególnie dotyczy to mężczyzn, którym mamusia gotuje i których opiera... Wychodzą rano do pracy, wracają do domu, zjadają obiad, ze spokojem czytają gazetę, oglądają telewizję, potem idą spać. Mężczyźni, którzy uporali się z różnymi pokusami cielesnymi, prawdopodobnie uznają taki dzień jako bardzo udany. Ale czy jest to recepta na świętość? Nie słyszą oni nigdy nocnego płaczu swojego dziecka, w ich samochodzie dzieci nigdy nie wymiotują, nigdy też nie mają oni do zapłacenia rachunków od ortodonty, ani żadnych kłopotliwych wizyt teściów. Jakże, kiedykolwiek, taki mężczyzna dostanie się do nieba...?

Podczas jednego z katolickich zgromadzeń, w którym brałem udział kilka miesięcy temu, pewien siwowłosy starszy pan, ojciec sześciorga dorosłych już dzieci, powiedział do zebranych tam młodych (w wieku około trzydziestki) ludzi: A kiedy zamierzacie się ożenić? Znajdźcie miłą dziewczynę i ustatkujcie się. Czas to zrobić! Niektórzy spuścili wtedy wzrok; wszyscy wyglądali na mocno zmieszanych.

Jedno pokolenie wcześniej ich ojcowie nie wahali się. Poświęcili czas na to, by znaleźć dobrą, wierzącą dziewczynę i zdobyć jej serce. Często żenili się, nie mając pieniędzy ani samochodu, a jedynie małe mieszkanie z zimną wodą. Taki był ich pierwszy dom, bez żadnego ubezpieczenia na życie. Większość nie miała studiów ani stopni naukowych. Większość z nich była poniżej 25 roku życia. Nie kazali Panu Bogu czekać. Pokonywanie razem życiowych trudności i wspólna, głęboka wiara, jakby dodatkowo ubogacała i cementowała ich małżeństwo. A potem, będąc już w starszym wieku, ileż wspaniałych opowieści mogli przekazać młodym! Dzisiejsi młodzi, w wieku 30-tu lat są owocem tych związków. Mają szczęście, że ich rodzice zdobyli się kiedyś na odwagę! Bo gdyby tak nie było, ci młodzi przecież nigdy by się nie urodzili. Tymczasem współczesna generacja jakoś nie bardzo ma ochotę podjąć się podobnego zadania i przejąć pałeczkę...

za: "Diogenes", The Catholic World Report,
październik 1996.

tłum. Alicja Babkiewicz

* Jansenizm - ruch religijno - społeczny wrogo nastawiony do ciała, płci i seksualności, opierający się na pesymistycznej wizji natury ludzkiej, podkreślający skażenie człowieka przez grzech pierworodny oraz konieczność surowej ascezy.


   

Wasze komentarze:
 krytyk: 21.11.2009, 23:30
 "Ale czy jest to recepta na świętość? Nie słyszą oni nigdy nocnego płaczu swojego dziecka, w ich samochodzie dzieci nigdy nie wymiotują, nigdy też nie mają oni do zapłacenia rachunków od ortodonty, ani żadnych kłopotliwych wizyt teściów. Jakże, kiedykolwiek, taki mężczyzna dostanie się do nieba...?" "... zawarta jest w tym wielka mądrość..." Zawarta jest w tym jedynie taka "mądrość", wg której kto nie cierpi, nie będzie zbawiony. A tymczasem nasze zbawienie należy do Chrystusa, nie będzie większy w jego Królestwie ten, kto "nosił dłużej włosiennicę i biczował się w czasie nieszporów". Chrześcijanin natomiast może "zbawić się w KAŻDYM stanie".
 30 letni flustrat: 19.04.2009, 05:34
 Nie wahali się nasi ojcowie napewno bo wtedy wszyscy mieli po tyle samo i pewną prace. Zatem ty mi się podobasz ja tobie i kochamy sie i bierzemy ślub. Dziś różnice materialne są różne, w wykształceniu także uroda dziś ma większe znaczenie niż kiedyś dziś za wszystko się PŁACI. A nawet jeśli udałoby się znależć kobietę taką jak ja na podobnym poziomie z podobnymi wartościami to i tak jest strach - niepewna praca, wysokie wymagania kobiet... I te ich pisemka gdzie promowany jest dobrze wyksztacony, wartościowy, piękny, bogaty ogier. Wash and Go , 3 w jednym. Kobiety sa dziś mocno wymagające. Dziś się poprzewracało w głowach ludziom ale nie dziwie się takie czasy mamy rządy gdzie politycy to marionetki w rękach naszych szefów z pracy. I robią z nami co chcą - niewolnicy XXI wieku. Uwierzyliśmy że wszyscy po studiach będą mieć dobrze i uwierzyliśmy politykom że każy z nas możw zostać biznesmenem albo naukowcem. Prezesi i ci co są wyżej powiedzą weż się w garść zarób na swoje szczeście .Tylko gdzie i jak ? POLOLENIE 0,POKOLENIE NIC- nie z wyboru taki los, smutny los. Pozdrawiam wszystkie dzisiejsze kobiety już na 8 marca życzę wam wszystkiego najlepszego.
 Siwy: 06.01.2009, 18:42
 Dobrze to Jakub ujął. Choćbyś miał doktorat, wielką wiedzę i wspaniały charakter, liczy się to wtedy, gdy przedkłada się to na konkretne pieniądze. Co ma zrobic człowiek b. dobrze wykształcony, ale bez pracy, mieszkania, samochodu. Większość kobbiet ma w głowach lansowany ideał - wielki dom z ogrodem i basenem, samochód, rodzinka, dzieci i pies. A co ma zrobić np. mój kolega - młody doktor na uczelni, gdzie zarabia 1400 zł? Może wynajmować pokój, głodować, harować jak wół na profesorów - i zapomnieć o związkach i rodzinie, bo mimo, że jest mądry, przystojny i sympatyczny, nie zapewnia perspektyw. Niestety, jeśli chodzi o miłość i związki, to po prostu trzeba mieć szczęście, które portfel wypchany oraz uroda wydatnie wspomagają. Co mają powiedzieć ludzie bez powodzenia u kobiet, nieśmiali, z defektami urody (np. ofiary oparzeń) lub chorzy fizycznie czy psychicznie - niekoniecznie schizofrenicy, ale często nawet wybitne osoby, cierpiące np. na zespół Aspergera, który praktycznie uniemożliwia nawiązywanie relacji emocjonalnych bądź poranione emocjonalnie?A co z tymi, którzy poświęcili się całkowicie jakiemuś innemu celowi - np. nauczyciele, naukowcy, lekarze? Zabrakło im czasu na małżeństwo. Inni jeszcze mają zbyt trudny charakter, aby żyć w związku bądź są aseksualni. Każda samotność ma swoją przyczynę. Wystarczyć może np. prześladowanie w szkole, aby zabić w człowieku radość życia i pewność siebie. Co mają zrobić nieszczęśliwie zakochani, którzy przez lata kochają jedną osobę, a ta jest w szczęśliwym związku z kimś innym? Ciężko w obecnych czasach znaleźć tą drugą połówkę i trzeba sporo warunków spełnić, aby to zakończyło się sukcesem. Większość ludzi spełnia te warunki - i zawiera związki, mniej lub bardziej udane. Nie mają jednak prawa pouczać samotnych, przynajmniej tych nie z wyboru. Wogóle, szczególnie w Polsce, single są okropnie dyskryminowani - w społeczeństwie, finansowo, nawet w kościele. Zawsze postrzegani jako dziwadła, zagrożenie dla par, nieudacznicy życiowi, bogaci egoiści itp. Nawet biologia jest przeciwko nim - każdy z nas ma pragnienie przekazania czegoś dalej, poostawienia potomstwa, nie mówiąc już o popędzie seksualnym. Należy się za nich modlić, o pocieszenie i cel w ich życiu, które często uznają za zmarnowane, mimo sukcesów w innych dziedzinach. Udane związki, rodzina czy powołanie duchowne to Dar Boży i szczęśliwie sparowani bądź osoby konsekrowane powinny codziennie dziękować Bogu, że poniekąd ułożył im życie. Pozdrawiam wszystkich
 Jakub: 01.01.2009, 18:22
 Może zacznę dyskusję od pewnego "podziału"! No cóż trzeba wprowadzić mały podział gatunku męskiego na: a.Facet (niestety większość, suma sumarum, można go poznać po tym, iż jego strona materialna jest jedyną jaką posiada, lubi chełpić się) Najczęstsze zainteresowania to min. piwo, lub coś mocniejszego, mecz piłki nożnej, dyskoteka). Stroną materialną, próbuje nadrobić, niedojrzałość emocjonalną. b.Mężczyzna (coraz mniej liczny gatunek, zacznijmy od tego są to panowie, którzy nie lubią zabaw pt. "flirt" oczekują dojrzałości i odpowiedzialności, sami często raczej nie gonią za stroną materialną bytu. Wolą dojrzewać, rozwijać swoje pasje i zainteresowania. I realizować dzień pod dniu plan w celu osiągnięcia swoich marzeń. Może zacznijmy od tego idealny partner! To bardzo dobra wymówka, aby nie podjąć zmiany samego siebie! Po co samemu spojrzeć na siebie krytycznie, skoro można tak wygodnie ominąć niewygodną kwestię. My jesteśmy tak "idealni", iż inni nam nie dorastają! Wymagania wśród pań niestety bardzo zmieniły się pod wpływem feminizmu! Przez to panie stały się bardzo egoistyczne i egocentryczne! Wiadomo, iż teraz jest inna rzeczywistość, ale uważam iż kobiety same sobie odebrały to najcenniejsze "pierwiastek kobiecości", który objawia się min. strojem, słownictwem, zachowaniem! Niestety przy okazji zaczerpnęły najbardziej negatywną stronę stylu od niestety tu użyję tego terminu facetów min. wulgarne słownictwo etc. Sam jestem po nieudanych relacjach z panią takiego "typu" i powiem tylko tyle, strach pomyśleć, co będzie za parę lat!!! Panie brną w ślepą uliczkę, pt. "staropanieństwo ewentualne małżeństwa częste rozwody, z przypadkowymi kochankami w tle". W tym miejscu stawiam pytanie czy nie jest tak, że wiele związków jest zawierane na zasadzie Panu - Pani podoba się fizycznie, a Pan - Pani bo ma dobra materialne. Później mija trochę czasu dochodzą do tego różne wybory życiowe np. dzieci etc. I ludzie po "jakimś" czasie stwierdzają, iż to nie miłość była... ??? To co pożądanie czy jak swoisty "interes stron"? Może zacznijmy, iż najczęściej te dwie strefy powodują wiele zamieszania w życiu. Bo jak wiadomo, uroda i pieniądze potrafią przeminąć, i co wtedy zostajemy z osobą w sumie dla nas obcą, z którą nie będzie można , ani porozmawiać ani, znaleźć wspólnego mianownika! A stąd do toksycznego związku już niestety pozostaje mały "krok" Ja zawsze stawiałem na intelekt niestety jest to obecnie tak deficytowe jak nadwyżka w budżecie naszego kraju! Niestety ludzie zapominają, że jak nie ma tej więzi to nie ma sensu, nawet przekonywać partnerki do siebie, zawsze stawiałem na autentyzm! Panie jeśli chcą partnerstwa to niech nie mówią, iż partner ma być decyzyjny - partnerstwo to równy interes stron, które patrzą w tym samym kierunku! Partnerstwo jest swoistą umową wymagającą kompromisów obustronnych, otwartości, szczerości, lojalności, poczucia bliskości i zaufania. Jeszcze jedna kwestia, bardzo istotna większość współczesnych pań jest obecnie bardzo nastawiona na postawę konformistyczną pt. "cóż ludzie powiedzą, co ludzie pomyślą". Powiedzą co chcą powiedzieć, a na myśli i tak nie mamy wpływu! Zacznijmy od tego, iż za mało jest szczerości i otwartości w budowanych związkach tylko istnieje gra pozorów! Tzn. jedna i druga strona za bardzo przedkłada flirt w związku na prozę codzienności, która z tym ma mało wspólnego!!! Pytanie właściwsze czy kiedykolwiek miała? Czyż nie jest to złudzenie, iż gdy poznajemy człowieka o podobnych zainteresowaniach do nas (to w myślach zaczynamy go idealizować). Taka jest natura, ludzka zawsze łatwiej idealizować, niż spojrzeć krytycznie. Kiedyś słyszałem radę taką, obok cech partnera partnerki idealnej umieść na kartce przeciwieństwa tzn. wady, które uniemożliwiałyby budowanie związku! Po to aby kiedy "bąbelki miłości" zaczną "szumieć" Tobie w głowie wiedział, czy warto kontynuować znajomość, czy lepiej ją zakończyć! A później te słychać te słynne słowa, a myślałem, myślałam, iż jesteś inny!!! Jaki inny jak patrzyliśmy na partnera jako na ideał! Dlaczego większość pań nie jest szczera w oczekiwaniach? Dlaczego tak uważam, bo zazwyczaj o kłopotach w związku panowie dowiadują się ostatni. A jakie kiedyś były moje oczekiwania banalne, ale proste: wyrozumiałość, cierpliwość i czułość, podobne poczucie humoru i podobny temperament i środowisko wychowania to 6 elementów wpływające wg mnie na udany związek! I jeszcze jedna myśl wiele pań traktuje związek z mężczyzną jako ucieczkę od samotności i codzienności! I stąd prawdopodobnie takie wymagania! Na koniec ostania kwestia, jako wymierający gatunek mężczyzn czekam na panią która tak samo jest konserwatywnie wychowana jak ja! I pewne wartości są ponad czasowe, min. czystość przedmałżeńska tzn. seks przed małżeństwem! Wypacza to na bank postrzeganie partnera, jako kogoś wyjątkowego i jedynego! Tak ponieważ zdrady, niewierność nie bierze się z powietrza! P.S. Jestem cały czas kawalerem (ukończyłem 31 lat), ale po swoich doświadczeniach negatywnych obawiam się, iż tak będę do końcażycia. Nie akceptuję obecnego stylu bycia większości Pań! P.S. II. Paradygmat "mieć nad być" dziś już jest zaszczepiony na amen we współczesnych paniach!!! Chcą związku partnerskiego na nowych warunkach, ale przywileje dla siebie chcą zachować ze starego min. to mężczyzna ma realizować utrzymanie wybranki i tak dalej!!! Gdzie są kobiety, które tak samo umiały wyrzec się w życiu przyjemności??? Kto jest siłą napędową współczesnego handlu => panie! Bo one wywierają presję, iż jak tego nie mam to jestem gorsza od np. pani Kowalskiej. Za dużo znam rodzin, gdzie ludzie jedyną wartością jaką mogą pochwalić się to pieniądze! W dużej mierze dzięki reklamie, tworzy się iluzję, że szczęście to luksusowy dom, piękny samochód etc. Jak nie masz eleganckich ubrań, nowoczesnego samochodu, eleganckiej rezydencji, i portfela z pieniędzmi wypchanymi tak aż trzeba zwijać w rolkę tudzież wystarczy parę złotych lub platynowych kart płatniczych! To choćbyś znał 3 języki obce, miał doktorat, grał na instrumentach klasycznych, pomagał chorym dzieciom - to jesteś nikim, tak nikim i to paskudna "choroba" ten rak trawi nasze społeczeństwo z każdym rokiem coraz jest gorzej. I jeszcze jedna myśl bardzo łatwo zwalić winę na panów, a zapytam się może, tak tu jesteśmy anonimowi, ciekawe czy autor i panie piszące tu byłyby tak odważne w konfrontacji na argumenty z życia!!!
 łukasz: 07.12.2008, 18:24
 prawda jest taka że stan jaki dziś mamy są winni tak męszczyżni iak i kobiety każdy "kawaler" chce miec piękną wurozumiałom żone bo niestety taka jest nasza natura że jestesmy wzrokowcami i tak szukaka swojego ideału ,a jak znajdzie to okazuje sie ze ten jego ideał chce goscia z posada grubym portfelem i niezłom brykom dobrze żęby miał tez wielki dom .Tylko jest jedno ale ten "gośc" chce miec zone o podobnym statucie majątkowym i koło sie zamyka wszyscy czegos oczekują ale nikt niechce zaryzykowac i wspulną praca dojśc do wymarzonego celu .
 Sławomir: 02.12.2008, 13:17
 Najlepszą pomocą ze strony małżonków dla osób samotnych są: modlitwa za konkretną osobę samotną , post w jej intencji (oczywiąście tak by NIKT o tym nie wiedział), , przykład własnego życia małżeńskiego, nikt kto nie zna sytuacji konkretnej osoby samotnej (historii życia danego człowieka, jego motywacji itd.) nie ma żadnego prawa oceniać faktu samotności konkretnego człowieka X. Oto fragment działa ,,Duch św. Franciszka Salezego ,,Człowiek widzi tylko powierzchowność człowieka, Bóg zaś patrzy na jego serce: dlatego to Bóg tylko jeden może znać myśli i uczucia ludzkie. Nasz Święty mawiał z tego powodu, że dusza bliźniego jest owym drzewem wiadomości dobrego i złego, którego nam zakazano dotykać się pod groźbą ciężkiej kary. Tymczasem w postępowaniu ludzi upatrywał on pod tym względem wielką i opłakaną niedorzeczność: zwykle bowiem mamy szczególne upodobanie w wydawaniu sądów o stanie wewnętrznym bliźniego, chociaż go nie znamy, a zaniedbujemy zupełnie sądzenia nas samych, pomimo że siebie znamy a przynajmniej znać powinniśmy; wiemy jednak, że sąd taki względem bliźniego jest nam wzbroniony, a względem nas samych nakazany. Ale czyż nie godzi się nam podejrzewać bliźniego, jeżeli te podejrzenia opierają się na słusznych wnioskach? Jakkolwiek podejrzenie jest dopiero wstępem do sądzenia, należy jednak i w tym względzie być nadzwyczaj ostrożnym, aby nie dać się uwieść mylnymi pozorami i nie posądzać bliźniego lekkomyślnie. Dla uniknienia tego zła, święty Biskup daje następującą wyborną radę: Ponieważ na każdy czyn, mówi on, z wielu stron zapatrywać się można, należy więc zawsze obierać najpiękniejszą jego stronę. Jeżeli nie możemy usprawiedliwić złego postępku naszego bliźniego, ani nawet jego intencji: to starajmy się zmniejszyć jego winę, przedstawiając gwałtowność pokusy albo nieświadomość i ułomność ludzką, tak aby przynajmniej to zło nie pociągnęło za sobą wielkiego zgorszenia. Zresztą, dodaje jeszcze nasz Święty, kto czuwa pilnie nad własnym sumieniem, ten nie zajmuje się sądzeniem innych; tylko próżniacy niedbali w spełnianiu swoich obowiązków, śledzą ciekawie cudze sprawy. Ale czy tak łaskawe traktowanie złego nie będzie jego uprawnieniem i kładzeniem niejako wezgłowia pod ramię grzesznika? Bynajmniej, gdyż nie sądzić bliźniego lekkomyślnie, znaczy to ani chwalić, ani usprawiedliwiać jego błędów, ale obchodzić się z nim łaskawie, jako z bratem, którego błędy obudzają w nas współczucie i pobłażanie przez pamięć na groźbę Zbawiciela ostrzegającego, że sąd bez miłosierdzia czeka tych, którzy dla innych miłosierdzia nie mają. „
 madlen: 12.11.2008, 20:41
 Do Mariusz kawaler: człowiek to materiał ale nie każdy taki sam
 arol: 04.11.2008, 20:18
 To prawda, w tych czasach jest dużo samotnych ludzi. Ja sam nie trafiłem jeszcze na odpowiednią dziewczynę, a byle jakiej nie chcę, dlatego jestem samotny, wydaje mi się, że dużo młodych osób myśli tak samo jak ja.
 szukający: 17.10.2008, 16:20
 Uważam że artykuł został napisany w dobrej wierze ale bardzo nieobiektywnie.Autor całą winą obarcza kawalerów.A może warto zadać pytanie,kim jest współczesna kobieta?Myślę że z tą która godziła się zamieszkać w domu z zimną wodą,z mężczyzną bez samochodu i pieniędzy nie ma nic wspólnego.Jestem zdecydowany na założenie rodziny ale przyznaje że dziś zdobyc serce kobiety jest bardzo trudno.To prawda że chca się umawiac na randki-ale z kim?Przeciętny facet często nie może sprostać tak wysokim wymaganiom i oczekiwaniom.Niestety,nawet te które deklarują że szukają kogoś wartościowego i dobrego,szybko się wycofują gdy zobaczą że facet nie ma dobrego samochodu,wyższego wykształcenia i dobrej posadki.A więc czy syndrom "starego kawalera nie został wywołany syndromem nadludzkich wymagań?


 Aga: 06.10.2008, 10:21
 Myśle,że kobiety w tejkwesti mają się o wiele gorzej.Proporcjonalnie jest wiecej kobiet wierzących niż mężczyzn. Mężczyzna ma czas na ślub nawet do 35 roku życia a kobieta jeśli chce mieć dzieci to dużo wcześniej.A jeśli chodzi o artykuł to chyba dziwne by było gdyby 28 letni kawaler nie miał samochodu.
 artooor: 04.09.2008, 13:22
 :)to może na osłodę polecam komedie "40-letni prawiczek" pozdrawiam(don`t worry be happy ,w końcu jeśli nawet jeśli taki film powstał....tylko błagam ...nie czekajcie na film 50-letni czy 60-letni prawiczek...ha ha;>)
 devin: 22.08.2008, 17:05
 Panowie! Spójrzcie tez w drugą stronę! Kobiety chcą stabilizacji, pewnej pozycji, dobrobytu. Nie chcą, aby ich dzieci chodziły głodne. I ja sie temu nie dziwię- sama marzę o dobrym mężu, dużym domu z ogrodem, rodzinnym samochodzie i (najważniejszym:) gromadce dzieciaków. Jednak, gdybym spotkała tego jednego, jedynego, z którym chciałabym spędzić całe życie, nie oglądałabym się na takie rzeczy jak pieniądze. Liczy się tylko człowiek. Piszecie, że kobiety są złe. A wy jacy jesteście? Jakie są wasze "wymogi" co do płci przeciwnej? Przeważnie jest tak: musi być wysoka, zgrabna (tj. szczupła), blondynka o słodkim uśmiechu. To nic, że jest pusta- przecież nie o wnętrze wam chodzi, tylko o wygląd. To nic, że nie lubi dzieci, że woli siedzieć na dyskotece, niż w domu. A że dziewczyna np. z kilkoma kg. za dużo, jest inteligentniejsza? To co? Przecież nie o to chodzi. Zauważyłam, że mężczyźni nie chcą za żony kobiet inteligentnych (po co ma myśleć?), a właśnie takim nie trzeba kokosów do udanego życia. Wiem, że uogólniam, ale wy robicie to samo. Pozdrawiam.
 Wacek: 28.06.2008, 13:41
 Dziewczyny są dziś straszne! Same nie wiedzą co chcą! Spokojnych nie znoszą, ale playboyów to chcą, ale póżniej cierpią!
  :): 20.05.2008, 14:59
 Mysle Mariusz(kawaler) ze masz duzo racji, sama mam mnostwo kolezanek, ktore nawet nie spojrza na faceta, ktory nie ma samochodu, kasy i nie jest''zarobiony" W dzisiejszch czasach to niestety pieniadze sa wyznacznikiem tego czy ktos jest ''brany pod uwage czy nie''Czasy bardzo sie zmieniły i to smutne ze coraz czesciej kobiety patrza na facetow przez pryzmat ich portfela, a nie wnetrza i tego jakimi sa ludzmi.Szkoda
 Karol: 16.05.2008, 19:11
 Nie mam jeszcze 30 lat i nie jestem samotny z wyboru, bardzo chciałbym ten stan zmienić ale tak to jakoś wychodzi, że jestem odrzucany, spotykam się z brakiem zainteresowania i to mnie boli, bardzo boli, a ten artukuł wcale mi nie pomógł. Trochę poczułem się gorszy.
 Mariusz kawaler: 08.05.2008, 20:14
 Łatwo tak chrzanić z pozycji tego, kto był młody w dawnych czasach albo osoby duchownej, która ma zapewniony wikt i opierunek. A pokażcie mi dziś dziewczynę, która zaakceptuje faceta bez "fury, skóry i komóry" (a dziś mieszkania, domu i portfela) i zechce wogóle na niego spojrzeć. Żałosne są te wersety bo ni jak się nie ma to do rzeczywistości. Jedna z moich kumpelek w rozmowie na temat "motoryzacjny" odparła, że jej facet musi mieć auto - bo co na ramie roweru będzie mnie woził? Echhh - radcy i radczynie od siedmiu boleści... Mariusz kawaler dożywotni
 Mariusz: 08.03.2008, 10:20
 Ja bym się tak bardzo nie bulwersował treścią artykułu bowiem prawdą jest ,że wielu facetów lubi wygodę i nie chcą się angażować.Ale są jeszcze inne powody np. zranienia psychiczne ,brak wiedzy jakim być facetem -zaburzona tożsamość, brak wzorca, odrzucenie w miłości ,nieporadność, nieśmiałość i inne .Myślę, że zastanowienie się nad tym jakim mam być facetem wyjdzie każdemu z nas na dobre, a ta może dla niektórych prowokacja -da kopa do zmiany życia. Zal jest facetów wrażliwych -raczej nadwrażliwych i często wykorzystanych przez partnerki .To jednak nie może być powodem do zamknięcia się w sobie i biadolenia nad sobą Kobietę trzeba poznać i jak nie jestem w stanie jej kochać a ona mnie, to trudno nie żenię się, trzeba szukać dalej . Dużo jest fajnych kobiet na pewno kogoś się znajdzie.Kogoś kto kocha i przyjmuje miłość.Ja też tak biadoliłem do 28 roku życia i dobrze ,że się zreflektowałem ,że już czas Chciałem być kapłanem ,misjonarzem -ale nie miałem powołania zwodziłem siebie bo bałem się zaangażowania w związek z kobietą -a teraz widzę ,że była to tylko strata cudownych lat ktore mogłem spędzić z kochaną osobą .Tak więc faceci go ahead szukać kobiet i apel do kobiet kochajcie nas !Pozdrawiam i z Bogiem
 Ryszard: 22.02.2008, 11:06
 Co to za straszenie piekłem kawalerów:("czy taki dostanie się do nieba"?) co to ma znaczyć? Bóg daje zbawienie z tego co wiem, a nie to czy mi obiad zrobi matka czy żona... :-) Kobiety to tylko potrafią narzekać na mężczyzn, a to rzeczywiście zachęca do życia w małżeństwie. To tyle . Pozdrawiam.
 M: 04.02.2008, 12:42
 Artykuł robi wrażenie! Całość oparta na zasadzie - dobrzy, odważni rodzice /pokolenie 60 latków/ - niedobre niezdecydowane dzieci /15-30 latkowie/ Proszę tylkko powiedzieć, kto właśnie tak wychował młodzież, że dzisiaj boi się życia i szuka "pieniążków" kariery oraz wygody? Panowie- pamiętacie te rozmowy wychowawcze, z których wynikało, że grzeczny chłopiec ma być taki, jak hmmm dziewczynki? Wszędzie widzę kryzys męskości, męstwa, ojcostwa, łączenia kultury z męską odwagą. Nie pytam, kto go nam - facetom ok.20-40 lat zafundował? Zastanawiam się tylko, jak z tego wyjść. Pozdrawiam Wszystkich, życzę pokoju na WPost i W.Noc 08
 Ewelina: 12.01.2008, 18:39
 Święta prawda,istotny tu jest tzw. "Syndrom Piotrusia Pana".Znam wielu mężczyzn z kręgu Kościoła i widzę, że bardzo często tak jest niestety :(Sama z resztą byłam w związku z niedojrzałym młodzieńcem.Mam nadzieję spotkać kiedyś wierzącego dojrzałego mężczyznę (mam 24 lata zaledwie ;) ).Ale niekiedy w to bardzo wątpię....
[1] [2] [3] [4] [5] (6) [7]


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Tomasza ApostołaModlitwa do św. Tomasza Apostoła

Litania do św. Tomasza ApostołaLitania do św. Tomasza Apostoła

Cywilizacja miłości ma ogarnąć światCywilizacja miłości ma ogarnąć świat

Co to znaczy, że Bóg jest miłością?Co to znaczy, że Bóg jest miłością?

Czy Bóg naprawdę nas kocha? I skąd wiemy, że Jemu zależy na nas?Czy Bóg naprawdę nas kocha? I skąd wiemy, że Jemu zależy na nas?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej