Mazurskie kartacze
Warszawskie ciacho Wigry. Mały drogowskaz niepewnie wbity w ziemię przy głównej drodze: "Obiady domowe. Smacznie i tanio". Dalej już nic. Najlepiej zapytać sąsiada, bo to niepozorny domek na końcu wsi. Na podwórku drewniany stół, ustawiony nad samym jeziorem. Na stole królują prawdziwe regionalne potrawy. - Kto bywa na Mazurach, musi znać kartacze - mówi Teresa Gryguc, niosąc gościom pierwsze talerze parujących klusek. Kartacze to - obrazowo mówiąc - duże owalne pyzy ziemniaczane z nadzieniem mięsnym. - Podobnie jak litewskie cepeliny - mówi gospodyni. - Różnica polega na kształcie klusek i nadzieniu, bo tamte są z baraniną. Przepis na nie przekazała mi w spadku moja mama. Ich największa sława przypadła na czas, kiedy w 1999 r. przyjechał nad Wigry papież Jan Paweł II. Zażyczył sobie wtedy najbardziej regionalną potrawę i podano mu właśnie kartacze. - Kiedy teraz przyjeżdżają do nas turyści, to mimo że mamy jeszcze inne dania, zamawiają u nas tylko kartacze. Czasem tylko ktoś poprosi o babkę albo kiszkę ziemniaczaną - opowiada. Turystów nad Wigrami nie brakuje. Pierwsze grupy przyjeżdżają już na weekend majowy, później w czerwcu i tak aż do października, ale to już czas dla emerytów i rencistów. - Kiedyś było ciężko znaleźć jakąś pracę. Zajęłyśmy się wiec z córką goszczeniem turystów, którzy przyjeżdżali do starego klasztoru ojców kamedułów albo chcieli popływać statkiem, którym kiedyś pływał Ojciec Święty. Ja wstaję już przed piątą, żeby wszystko było świeże, dziś było już u nas około 25 osób, ale w zależności od pogody to potrafi przyjechać i 50, i nawet 100 osób.
Marta Troszczyńska Tekst pochodzi z Tygodnika Idziemy, 12 lipca 2009
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |