Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Hostel wielkiej szansy

Zajmują się dziewczętami z terenów popegeerowskich. Otworzyły dla nich hotelik przy ul. Teresińskiej i tak jak przed stu laty, pomagają bezrobotnym odnaleźć się w stolicy. Bezhabitowe siostry ze Zgromadzenia Sług Jezusa powołały Stowarzyszenie Pomocy Dziewczętom.

Dawniej pomagały gospodyniom domowym - organizowały kształcenie, zakładały kasy pożyczkowe dla bezrobotnych, chore przyjmowały do przytulisk. Monika mieszka tu od 5 miesięcy. Pochodzi z południa Polski. Pierwsza praca była wielkim niepowodzeniem. - Wyrzucili mnie ze zmywaka po pierwszym dniu. Nic złego nie zrobiłam. Rozbiłam dwa talerze, wiadomo, jak to człowiek w stresie - opowiada.

- Kiedy przyjeżdża się do Warszawy, najtrudniejszy jest lęk i strach. Wszystko jest obce - mówi 19-letnia Agnieszka. Po dwóch latach czuje się pewniejsza, powoli spełnia swoje marzenia. - Skończyłam szkołę zawodową, a teraz chodzę do drugiej klasy liceum ogólnokształcącego - cieszy się. - Za rok chciałabym studiować resocjalizację, potem pracować z młodzieżą w jakimś zakładzie albo w domu dziecka - marzy. Sama przez ostatnie lata wychowywała się w takiej właśnie placówce.

Do 30-osobowego hostelu trafiają dziewczyny z Pomorza, Bieszczad, Podlasia i innych rejonów, gdzie jest duże bezrobocie. - Te mniej zaradne. Przedsiębiorcze nie potrzebują pomocy - mówi Joanna Piróg, wychowawca. - Niektóre są z tzw. porządnych domów, inne z domów z problemami. Z reguły przyjmowane są osoby w wieku 18-30 lat. Jeśli dziewczyna powyżej 30. roku życia nie usamodzielniła się, właściwie nie da się już z nią pracować.

Zaraz po przyjściu do hostelu dziewczyny rozpoczynają 2-tygodniowy kurs aktywizacji zawodowej. Mają zajęcia z doradztwa zawodowego. Poznają swoje predyspozycje, uczą się autoprezentacji, uczestniczą w symulowanych rozmowach z pracodawcą. Przede wszystkim jednak kursy mają je umocnić i pokazać, że potrafią poradzić sobie w nowych warunkach. W drugim tygodniu, w sąsiadującym z hostelem przedszkolu, uczą się opieki nad dziećmi.

- Potem razem szukamy ogłoszeń o pracy. Niektórym dziewczynom towarzyszę przy poruszaniu się po mieście.

Z pracodawcami rozmawiają już same. Oczywiście, nie da się uniknąć porażek. Wspieramy je, kiedy nie znajdują pracy. Uczymy cierpliwości, wytrwałości, ciągłego wysiłku, bo tego nie potrafią - mówi Joanna Piróg. Wiele zatrudnia się na początek jako opiekunki dziecięce.

Bywa, że do hostelu trafiaj ą z brakami w wykształceniu - nierzadko edukację zakończyły na poziomie szkoły podstawowej. Zaocznie kończą licea i wyższe uczelnie. - Najczęściej studiują na kierunkach ekonomicznych, czasem teologicznych, mamy też absolwentki farmacji - mówi Joanna Piróg.

Od 2003 r., kiedy zawiązało się Stowarzyszenie Pomocy Dziewczętom, z kursów skorzystało 500 dziewcząt. Nie wszystkie zostały w Warszawie. Dla niektórych stolica okazała się zbyt dużym wyzwaniem. Nie były w stanie poradzić sobie z rozłąką z domem, samodzielnością. Wróciły w rodzinne strony. Ale na pewno zmienione.

- Tutaj nauczyłam się patrzeć na drugiego człowieka nie tylko oczami, ale sercem - mówi Monika, parząc herbatę siedzącym przy stole koleżankom. - Tęsknię za domem - zastanawia się jednak nad powrotem w podkrakowskie strony.

Agnieszka z Iwoną chcą zostać w Warszawie. - Ten dom dał mi schronienie, kiedy w rodzinnych stronach straciłam pracę. Tu poznałam osoby, z którymi nawiązałam, myślę, że głęboki kontakt i że na długo - mówi Iwona z Lubelszczyzny. - Cały pobyt tutaj jest takim działaniem Pana Boga, który dał mi ten czas na naprawianie życia. Wchodzenie na prostą drogę - nie ukrywa.

Agnieszka opowiada o swoim nawróceniu: do 18. roku życia nie chodziła do kościoła. - Kiedy przyjechałam do hostelu, zmieniły się moje relacje z Bogiem. Mogę pójść do kaplicy i porozmawiać z Nim, On jest kimś, kto jest cały czas obok mnie - opowiada. Pobyt w hostelu jest dla nich jak wielka wygrana. Otwiera nową perspektywę. I daje poczucie bezpieczeństwa, że kiedy w życiu się nie ułoży, tu zawsze mogą liczyć na otwarte drzwi i serca.

Irena Świerdzewska

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 14 marca 2010



Wasze komentarze:
 obieżyświat: 12.07.2015, 11:31
Niezaradne bo nie znalazły pracy? Ludzie, w Polsce bezrobocie jest ogromne a wy mówicie o niezaradności życiowej?! he?

Mieszkałam w tym hostelu, kiedy byłam zatrudniona na umowę o pracę i nie stać mnie było na wpłacenie kaucji. Cieszę się, że mogłam poznać bliżej warunki, nowych fajnych ludzi i pomieszkać z Jezusem pod jednym dachem. Powiem coś. Warszawa nie jest aż tak dużym wyzwaniem. Samodzielność także. Mieszkałam wcześniej kilka lat za granicą i nie miałam problemu ani z zaradnością ani z samodzielnością. Nie każdemu jednak Warszawka może przypaść do gustu. Śmieszy mnie troszkę ten artykuł.



 a: 31.03.2013, 18:34
Jestem mieszkanką hostelu. Poznałam wspaniałe osoby które bardzo mnie wspierają i jestem im bardzo wdzięczna za wszystko. Po za tym to miejsce to jak taka terapia.a


Nowości

Modlitwa do św. AugustynaModlitwa do św. Augustyna

Litania do św. AugustynaLitania do św. Augustyna

Modlitwa do św. Joanny JuganModlitwa do św. Joanny Jugan

Modlitwa do bł. Alfonsa Marii MazurkaModlitwa do bł. Alfonsa Marii Mazurka

Modlitwa do św. Joachimy de VedrunaModlitwa do św. Joachimy de Vedruna

Modlitwa do św. Junipera SerryModlitwa do św. Junipera Serry

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej