W rodzinie początek życia społecznegoBudowanie życia społecznego, które rozpoczyna się w rodzinie, wymaga, aby rodzice i dzieci mieli świadomość, że są współpracownikami Boga. Przez rodzinę idzie przyszłość Ojczyzny, Kościoła, świata... Świat jest terenem pracy i współpracy ludzi między sobą.Wszystkich nas niepokoi pytanie, dokąd idziemy. Doświadczamy zagubienia, towarzyszą nam napięcia, podziały wdzierają się do naszych rodzin, a z naszych domów rozchodzą się na zewnątrz. Wciąż aktualne są pytania Romana Brandstaettera: "Czym są ruiny miasta / W porównaniu z kikutami ludzkich myśli? (...)/ Czym są ruiny miasta / W porównaniu z pustką zabłąkanych ludzi? (...)/ Wychodzę na skrzyżowanie dróg (...)/ i widzę: / w samym środku mojego serca / stoi samotny człowiek (...)/ i nie wie, / co z sobą począć". Rodzina świadoma swego posłannictwaW sercu każdego człowieka jest tęsknota za domem, przebywaniem z osobami bliskimi, mającymi dla siebie czas, zatroskanymi o wspólne dobro. Właśnie rodzina, jako najmniejsza komórka społeczna, ma stworzyć społeczeństwo, naród, wspólnotę ludzi zjednoczonych wzajemną miłością; ludzi, którzy znają siebie i swoje potrzeby, pomagają sobie. Jan Paweł II przypomniał: "Naród prawdziwie suwerenny i duchowo mocny jest zawsze złożony z mocnych rodzin: rodzin świadomych swojego powołania i posłannictwa w dziejach" (List do Rodzin, 17).U źródeł naszego braterstwa jest Boże ojcostwo. Jako dzieci Boże wołamy: "Ojcze nasz... Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj...". Bóg więc nie może być wyłącznie sprawą prywatną. Człowiek wierzący jest pełnowartościowym członkiem wspólnoty narodowej i społecznej. Wierny swemu powołaniu od wewnątrz przekształca struktury życia społecznego - zgodnie z prawem Bożym. Przenosi bogactwo wartości życia chrześcijańskiego, tradycji narodowych wszędzie tam, dokąd Bóg go prowadzi. Pan Jezus, mówiąc o budowaniu życia na skale, nie bez powodu porównuje tych, co słuchają Jego słów i stosują je w praktyce, do ludzi mądrych. Głupotą jest bowiem budować na piasku, na takim gruncie, który nie daje pewności przetrwania w najtrudniejszych chwilach. Chrystus nie obiecuje, że na budowany dom naszego życia nie spadnie ulewny deszcz, nie obiecuje, że wzburzone fale różnych poglądów i gwałtownych sprzeciwów ominą to, co dla nas najdroższe. Niekiedy będą się nam sprzeciwiać nawet najbliżsi, uważając nas za "głupców". Nie można jednak zrażać się trudnościami. Papież Benedykt XVI na spotkaniu z młodzieżą na Błoniach w Krakowie przestrzegał: "Kto wie, może i łatwiej postawić swoje życie na ruchomych piaskach własnej wizji świata, może łatwiej budować bez Jezusowego słowa, a czasem i wbrew temu słowu. Ale kto tak buduje, nie jest roztropny, bo wmawia sobie i innym, że żadna burza nie rozpęta się w jego życiu i w jego dom nie uderzą żadne fale. Być mądrym to wiedzieć, że trwałość domu zależy od wyboru fundamentu". Wychowanie do wspólnotyNa drodze wychowania do życia we wspólnocie kościelnej czy państwowej należy najpierw uczciwie odpowiedzieć w swoim sercu: kto i co jest dla mnie najważniejsze, kogo stawiam na pierwszym miejscu, jaką hierarchią wartości kieruję się w swoim życiu. Trud, ale też i piękno budowania życia społecznego rozpoczyna się w sercu człowieka. Buduje nie ten, kto więcej narzeka, lecz ten, kto ofiarniej miłuje. Dzisiaj istnieje pokusa niszczenia kultury narodowej, obyczajów chrześcijańskich, a także korzeni naszego biologicznego istnienia przez ustanowienie prawa zabijania dzieci nienarodzonych. Kard. Stefan Wyszyński przestrzegał: "Tylko plewy nie kosztują, prawda musi kosztować". Zycie jest ciągłą próbą. Ode mnie zależy, jakim człowiekiem wychodzę z tej próby. Pamiętam, jak podczas rekolekcji dla duszpasterzy świata pracy na Jasnej Górze w 1985 r. ks. abp Ignacy Tokarczuk powiedział: "Proszę księży, kto weźmie ślub z modą, szybko wdowcem zostanie. (...) Gdy w domu panem jest telewizor, pan domu nie ma nic do powiedzenia".Dojrzałość zdobywana w rodzinieWychowanie do pracy uczciwej, starannej, obowiązkowej, odpowiedzialnej... Trzeba bardzo uważać, bo pokusy szybkiego sukcesu, życia lekkiego i przyjemnego, kosztem innych, nie są obce także rodzinom katolickim. Wydaje mi się, że wychowanie do życia społecznego polega na umiejętności wydobywania dobra, postawy wdzięczności za otrzymane dary, pamięci o dziedzictwie minionych pokoleń.Nie wolno zapominać, że w ten świat przed wiekami wszedł Chrystus i także dziś jest On obecny w świecie. Człowiek wierzący, jak niegdyś św. Piotr wyznaje: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6, 68). Zawiera się w nim istota życia społecznego. Warto porozmawiać w naszych domach o tym, jak pomagamy sobie w życiu religijnym, jaka jest nasza modlitwa, jak wygląda czytanie Pisma Świętego, prasy katolickiej. Poważna rozmowa na temat życia Kościoła, państwa. Czy umiemy siebie słuchać, szukać tego, co łączy? Brak w naszych domach kultury słowa, codziennej pracy nad sobą jest często początkiem brutalizacji życia między ludźmi w pracy, na ulicy. Niekiedy patologiczne postawy są promowane i przedstawiane jako normalne. Patrząc na dzieje rodzin ukazane na kartach Biblii, a także na historię Kościoła i naszej Ojczyzny, dochodzę do przekonania, że pomyślność człowieka lub jego dramaty są ściśle związane z tym, czy człowiek słuchał Boga i był Mu posłuszny, czy też nie. Trzeba słuchać Boga, aby żyć... KS. FELIKS FOLEJEWSKI SAC
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |