|
Dlatego trzeba jakby zejść z tej szalonej "karuzeli", przestać się gorączkowo kręcić, wysiąść z "superexpresu" pośpiechu, by odkryć, że czas - chwile, godziny, dni, tygodnie - jest kroplami życia, które jest zbyt cenne, by zmienić je w coś w rodzaju "przejścia pijanego przez ulicę". Życie bowiem może być - dzień za dniem - marnowane, tracone, ale może też być zyskiwane, bo tworzące nasze człowieczeństwo i naszą wieczność już teraz. Ludzie święci, chodzący po świecie jakby w "okularach wiary" byli twórcami, artystami życia. Nic w ich życiu nie było zbędnego, bezsensownego, zmarnowanego. Żaden z nich nie "zabijał" czasu. Zbyt wielką bowiem miał ten czas wartość w ich oczach, w oczach Boga i tych, którym ten czas można było najpiękniej ofiarować. Jednym z takich ludzi wiary był - jeszcze mało znany -bł. Edmund Bojanowski, twórca wiejskich ochronek i Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP. Ten człowiek, chory na gruźlicę, traktował każdy dzień jako darowany mu przez Boga, aby mógł BYĆ - intensywnie, twórczo, pożytecznie - DLA INNYCH. Aby przeżywać mógł każdy dzień jak liturgię nauki, pracy, troski, miłości; czyli celebrowania i tego, co było, i tego co jest, jak również tego, co ma nastąpić, a co jest owym misterium życia dziejącego się, rozgrywającego się na oczach Boga. Było to właśnie tym, co Biblia nazywa MĄDROŚCIĄ. Takiej mądrości brakuje tym naszym czasom, ludziom wykorzenionym z rzeczywistości, żyjącym często tak jakby nie było Boga, śmierci i wieczności. Edmund Bojanowski znał znaczenie rytmicznie odmierzanego dniami i tygodniami czasu, a także znaczenie nawyków i rytuałów przypisanych poszczególnym dniom tygodnia w wychowaniu moralnym i religijnym ochronkowych dzieci. W swoim wychowaniu każdy dzień tygodnia poświęcił on określonej prawdzie - tajemnicy Bożej, a wiążąc ją z różnymi sposobami celebrowania, uczynił z każdego dnia przestrzeń systematycznego pogłębiania rozumienia i przeżywania tych tajemnic oraz wdrażania ich w życie. A czy nie jest to, ogólnie rzecz biorąc, istotą wychowania? Gdyby tak teraz pozbyć się jakoś presji i obsesji nowoczesności (która zwykle nie wychodzi wychowaniu na zdrowie) i z uwagą przyjrzeć się temu "misterium tygodnia" sprzed stu lat, to można byłoby w nim odkryć panaceum i antidotum na wiele problemów wychowawczych, z którymi tak trudno teraz sobie poradzić. Już samo zróżnicowanie przewodnich motywów każdego dnia i odpowiedniej dla nich oprawy (nastrojów, rytuałów, przeżyć), jest teraz czymś coraz bardziej potrzebnym, gdy zacierane są wszelkie różnice, granice i stopnie ważności. Byłoby to czymś zbawiennym dla takiego stylu życia, w którym dzień jest podobny (w monotonii) do innego dnia, gdzie sacrum miesza się z profa-num, gdzie wszelkie przeżycia dyktuje telewizor z jednostajną i coraz bardziej prymitywną porcją prefabrykowanych wrażeń, a wszystko staje się nudną magmą, bez wyraźnego celu, sensu i zróżnicowanej wartości. Wszechobecne i coraz bardziej przykre uczucie nudy - zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży - bierze się chyba stąd, że niczemu teraz nie towarzyszy misterium, na nic nie trzeba teraz zasłużyć; przed niczym teraz n i e klęka; niczego nie traktuje się z należną powagą . Wszystko jest bowiem sprowadzone do rozrywki, konsumpcji, iluzji i jałowego oglądactwa. Wtedy więc, kiedy każdy dzień ma swój określony motyw, koloryt, nastrój, obrzęd, wydźwięk -jak w suicie czy symfonii - rośnie bogactwo przeżyć, poszerza się horyzont poznania, pogłębia się sfera moralna i duchowa człowieka, zwłaszcza dojrzewającego. Tak bowiem kształtuje się i ustala pewien wewnętrzny i zewnętrzny ład wszystkiego, co się przeżywa; jego piękno, specyfika i naturalny rytm następowania. A tego teraz pozbawiony i wciąż pozbawiany jest człowiek dorosły, a jeszcze bardziej dzieci i młodzież. Czas więc przedstawić owe motywy, jakie przeznaczył Edmund Bojanowski dla poszczególnych dni tygodnia, jaką oprawę do nich zalecał i co poprzez nie kształtował. Pozwolę sobie jednak to przedstawić od strony znaczenia, jakie miałoby to dla wychowania dzisiaj - i to nie tylko w ochronkach czy przedszkolach, ale również w domach i w rodzinach. br. Tadeusz Ruciński
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |