Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wrzesień w omglenie zaszedł

     Jeden z tych prawdziwie polskich miesięcy Jeszcze lato, a już przedje- siennie. Piękna polska piąta pora roku - złota jesień. Las stroi się już w złocistość i purpury, czyni się brokatowy, szerokim duktem na boki przechyla się dwukonna kolebka, ktoś w niej smętnie pośpiewuje, na jaworowej gałęzi spokojny ptaszek cierpliwie sposobi piórka do krótkiego lotu.

     Wio, gniady, ku wrześniowym, leśnym zapomnianym mogiłom. Z jakiejś wojny... Z której?

     Kalendarzyk przypominający rok 1939: w nocy z 6 na 7 września rząd i naczelne dowództwo opuszczają Warszawę, do której zbliżają się pancerne oddziały Hitlera. 7 września kapituluje Westerplatte. Nie ma wiatru, który by przepłoszył ogień z płaskowyżu Oksywskiej Kępy wypatrującej ku nieugiętemu Helowi. 9 września armie "Poznań" i "Pomorze" z determinacją biją się nad Bzurą. 17 września sowieckie zagony wkraczają na teren Rzeczpospolitej, aby wbić jej nóż w plecy. Rząd i naczelne dowództwo przekraczają granicę rumuńską. A więc koniec? Jeszcze nie. Jeszcze będzie Warszawa, Modlin, Hel, Kock. Ale ten wrzesień polski, ten wrzesień...

     Stanisław Grochowiak przywołuje wrześniowy obraz pajączków, tkaczy babiego lata: Lekcja babich nitek zgrabnie napomyka: przyszła pora wieczora...

     A przysłowia? Przysłowia wołają, że święty Idzi już w polu nic nie widzi, a Bartłomiej zwiastuje, jaka jesień następuje. A jak pogoda na Nikodema, to niedziel cztery deszczu nie ma. Gorzej z Mateuszem. Gdy w śniegu przy bieży to całą zimę poleży. No a Michał? Gdy w Michała deszcz upadnie, walna zima będzie snadnie.

     Jeśli już tak kalendarzujemy, zajrzyjmy do "Roku polskiego" Zofii Kossak: ...Wrzesień... Przez wyzłocony słońcem krajobraz tysiące zbiegów wędruje na wschód dziwacznymi taborami, gdzie chłopskie konie ciągną auta bez paliwa, wozy zaprzężone w krowy pośród morza pieszych. Wędrują, mijając po drodze żałosne szczątki zdruzgotanej państwowości polskiej w postaci uciekającej policji lub straży ogniowych. Wędrują ludzie obłąkani z rozpaczy (...) Wrześniu, kto ciebie widział w owym kraju...

     Wiemy dziś dobrze, że nie był to koniec, a początek. Wiele musiało się stać, aby wiele mogło być zapomniane. Kto dziś wierzy starszym, że tak było? Kto dziś jeszcze o to pyta?

     Tamten wrzesień w omglenie zaszedł, mamy całkiem inne kłopoty. A najgorszy chyba kłopot z przedziwnie widzianą wolnością.

     Rzecz niby drobna, jakieś porachunki między dzieciarami. A jednak sen nam z powiek spędza. Mówi się - "fala". Nigdy nie było inaczej, tylko się inaczej nazywało. Czcze gadanie. To, co dzisiaj nazywamy "falą", zrodziło się - jak mówią niektórzy - w więzieniach. Jak mówią inni - w wojsku. No i przeszło tam, gdzie starszym się wydaje, że są panami, że trzeba im służyć, słuchać, wykonywać wszystkie rozkazy.

     "Fala" w szkole. Także podstawowej. Z całym okrucieństwem i zezwierzęceniem, briitalnością i bezwględnością. Terror starszych i wcześniej zdeprawowanych nad młodszymi, bezradnymi wobec przemocy. I terror wobec nauczycieli, zastraszonych wychowawców, ogłupiałych ze zdumienia i niewiary rodziców.

     Co się stało z naszą wolnością? Takie będą rzeczpospolite, jakie młodzieży wychowanie? a więc jakie?

     Rozmaici politycy i politykierzy wiją się w pustych rozważaniach nad kryzysem państwa, nad rozkładem jego struktur, nad wielu niemożnościami. Szkoda, że tak mało poświęcają swego dietami odmierzanego czasu na rozważania nad skutkami wychowawczej bezradności. I w ogóle nad kryzysem prawa, które nie umie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa.

     Słyszał to ktoś, aby jakiemuś trzecioklasiście trzeba było przydawać do szkoły ochroniarza? Kogo wreszcie stać na tę zawstydzającą społecznie instytucję? Dużo się wciąż jeszcze pokrzykuje na kulejącą reformę szkolną, na brak podręczników, na niskie płace nauczycieli - wszystko to słusznie, ale niech by tylko tego nie zalała owa nieszczęsna "fala", która wszystko może obrócić w niwecz. Nawet najlepiej pomyślaną reformę.

Paweł Dzianisz
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 21/1999


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej