Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O wojnie inaczej

     Wychowałem się na "Czterech pancernych i psie" oraz "Stawce większej niż życie". Nic więc dziwnego, że przez pewien czas chciałem zostać żołnierzem. Jednak Przysposobienie Obronne w szkole średniej skutecznie mnie do tego zniechęciło. W miarę dojrzewania coraz jaśniej widziałem, że w tamtym wojsku niewielu pamiętało o "Bogu, honorze i ojczyźnie". Poza tym wojsko łączy się wojną a to śmierć i ciemność. Sam przeżyłem tylko stan wojenny, a i to zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Dlatego męczy mnie wysłuchiwanie pochwał NATO, bo to jest system obronny, ale bazujący na polityce siły. Rozumiem, że w obecnej sytuacji innej drogi nie ma, jednak nie przesadzajmy z zachwytem dla jakiegokolwiek zabezpieczenia bazującego na czołgach, samolotach, łodziach podwodnych oraz chłopcach, którzy w wypadku wojny po prostu giną. Jest to zło konieczne i trzeba się wstydzić, że humanizacja świata jest tak znikoma, skoro bez karabinów nie potrafimy dojść do sensownych wniosków.

     Lśniące czołgi, wysmukłe samoloty, szybkostrzelne pistolety mogą fascynować niektórych chłopców do szkoły średniej, w wieku dojrzałym taka postawa to wyraz głupoty, lub w najlepszym wypadku

     Ostatnio obejrzałem dwa bardzo dobre filmy o wojnie: "Szeregowca Ry- ana" (w tym roku reżyser Steven Spielberg dostał za niego Oskara) i "Cienką czerwoną linię". Po czasie naiwnych i baśniowych opowieści o specjalnych grupach żołnierzy (przeważnie nieśmiertelni - giną tylko przeciwnicy), bohaterskich agentach wywiadu (z ilorazem inteligencji zawsze dużo ponad przeciętną) przyszła pora na trudną refleksję o okrucieństwie wojny. "Szeregowiec Ryan" zaczyna się od sceny lądowania aliantów w Normandii. Otwierają się klapy łodzi desantowych i zaczyna się naturalistyczny obraz masakry. Niewielu przeżyło, a ci którzy zostali to zdruzgotani ludzie, którzy powoli zaczynają się zamieniać w maszyny do zabijania. W świecie wojny nie ma miejsca na litość, współczucie, zabija się nawet jeńców. Nic więc dziwnego, że jeden z bohaterów zastanawia się czy nasze rodziny poznają nas po powrocie? Czy jeszcze jesteśmy ludźmi?

     "Cienka czerwona linia" to film mniej dynamiczny niż "Szeregowiec", ale za to bardziej refleksyjny i z głębszym przesłaniem. Nie chodzi tu tylko o pokazanie bezsensu wojny, okrucieństwa, krwi, ale reżyser (Terren- ce Malick) stawia pytanie o źródło zła. Dlaczego człowiek zamienia piękny świat (film zaczyna się od pokazania raju - jednej z wysp Salomona na Pacyfiku) w piekło (wyspy stająsię miejscem wyjątkowo okrutnych walk między Japończykami a Amerykanami)? Film pokazuje strach, przed którym nie ma ucieczki. Drżą oficerowie i zwykli żołnierze, każdy chce żyć, chce wrócić do domu. Śmierć nie jest wybredna, kule trafiają w dobrze wyszkolonych komandosów, rekrutów i nie ma tu zasady, wystarczy, że znajdziesz się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej godzinie i - po człowieku.

     Bardzo okrutna to prawda o wojnie, ale takie jest życie. Warto o takiej stronie wojny pamiętać. Allesan- dro Pronzatto trafnie pyta w jednej ze swoich książek: "Czy człowiek to tylko goryl z karabinem"? Może kiedyś przyjdzie taki czas, że armie i systemy obronne nie będą potrzebne. Utopia - ale przecież jakieś marzenia trzeba mieć.

ANDRZEJ SZALA
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 8/1999


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej