Nasze boskie aspiracjeJA FAŁSZYWE potrafi bez przerwy konkurować z innymi. Staje w szranki i porównuje się: "Czy jestem wystarczająco dobre?". To sprawia, że osoby z tzw. niskim poczuciem wartości wycofują się z wielu działań życiowych. Jeśli ktoś ma aspiracje, aby być Bogiem, musi być najlepszy.Warto rozpoznać prawdziwą naturę tego, co potocznie nazywamy niskim poczu- | ciem wartości. Powiedzieliśmy, że człowiek, który nie ma kontaktu z własną wartością (czyli nie ma kontaktu z JA PRAWDZIWYM), stwarza sobie poprzez mechanizmy obronne fałszywą tożsamość, która ma imitować JA PRAWDZIWE. Mówiliśmy także, że jesteśmy stworzeni do miłości i konsekwentny rozwój we współpracy z łaską doprowadzi nas do przebó- stwienia. Skoro naszym celem jest uczestnictwo w wewnętrznym życiu Boga, to i JA FAŁSZYWE będzie miało "boskie aspiracje", ale realizować je będzie na swój fałszywy sposób. Muszę być najlepszyIstnieje przekonanie, że osoba z niskim poczuciem wartości nie jest w stanie przeskoczyć przez umowną poprzeczkę, przez którą przeskakuje większość ludzi. Chodzi nam tu o wirtualną "średnią krajową" wyglądu, wykształcenia, umiejętności interpersonalnych i innych ludzkich zdolności. Zdawać by się mogło, że wystarczy taką osobę odpowiednio "podeprzeć", żeby w końcu przez tę poprzeczkę przeskoczyła, i jej problem zniknie. A jednak szybko okazuje się, że po osiągnięciu tego, od czego miało rzekomo zależeć jej dobre samopoczucie, prędko wraca do narzekania. Dobry nastrój utrzymuje się przez krótką chwilę. Ten fakt świadczy o tym, że osoby z tzw. niskim poczuciem wartości mają w rzeczywistości problem polegający na tym, że chcą być niczym Bóg. A ponieważ im się to nie udaje, wpadają we frustrację i wycofują się z wielu działań i relacji z innymi ludźmi.Jeśli zdarzyło się wam spotkać bardzo elegancką kobietę, która uważa, że jest brzydka i ciągle chce coś poprawiać w swoim wyglądzie, lub kogoś, kto zrobił kilka fakultetów i nadal uważa, że nic nie potrafi, wiecie, o czym tutaj jest mowa. Osoba z tzw. niskim poczuciem wartości nigdy nie będzie z siebie zadowolona, nawet jeśli osiągnie wyniki na obiektywnie ponadprzeciętnym poziomie. Wszystko musi mi wychodzićJA FAŁSZYWE ma boskie aspiracje i umieszcza poprzeczkę wymagań na poziomie boskim, niemożliwym do osiągnięcia. Można wyodrębnić cztery główne "boskie" przymusy wewnętrzne, jakim ulega osoba dotknięta tzw. niskim poczuciem wartości: Wszystko musi mi wychodzić; wszyscy powinni mnie lubić i szanować; wszystko powinno iść po mojej myśli; każdy człowiek powinien myśleć i działać zgodnie z tym, co ja uważam za słuszne.Gdy ktoś żyje pod przymusem, że wszystko musi mu wychodzić, przeżywa okropne chwile, jeśli coś mu nie wyjdzie. My, "zwykli ludzie", owszem, chcemy, aby nam wszystko wychodziło, ale doskonale wiemy, że tak się nie będzie działo zawsze. Cóż, my jednak jesteśmy tylko "zwykłymi ludźmi"! Co innego "bogowie", im zawsze wszystko musi wyjść! Jeśli więc człowiek, który ma boskie aspiracje, skonfrontuje się z tym, że coś mu się nie udało (czyli, że jednak Bogiem nie jest), spada z ogromnej wysokości i mocno się tłucze. Popada w smutek, a nawet w rozpacz, przeżywając potężną frustrację, i wycofuje się w ogóle z jakiegokolwiek działania. JA FAŁSZYWE nie jest w stanie znieść żadnej porażki. My, "zwykli ludzie", również nie czujemy się przyjemnie, gdy nam coś nie wyjdzie, ale cóż, "zwykłym ludziom" może nie wyjść! Będziemy próbować dalej. Nie mogę ponieść porażkiDla JA FAŁSZYWEGO porażka jest czymś okropnym! Znamy osoby, u których niemal panikę wywołuje myśl, że mogłoby wyjść na jaw, że korzystają z pomocy terapeutycznej. Ogromną obawę budzi w nich możliwość spotkania terapeuty na prywatnej stopie, bo przecież sama znajomość może świadczyć o tym, że chodzą na terapię. Rozumiemy oczywistą potrzebę intymności ludzi przychodzących do nas, ale bardzo nasilony lęk tego typu demaskuje boski przymus JA FAŁSZYWEGO: nikt nie może się dowiedzieć, że mam problemy - przecież bogowie nie powinni ich mieć. Pamiętamy pewnego młodego mężczyznę, który doznał w dzieciństwie odrzucenia ze strony ojca i który panicznie obawiał się ponosić porażki w jakiejkolwiek dziedzinie. Uczucie wstydu ograniczało jego życie. Gdy nastąpił przełom w terapii, zdecydował się w rozsądny sposób powiedzieć niektórym znajomym, że korzysta z pomocy psychologicznej. Był bardzo zdziwiony, gdy okazało się, że jego koledzy i koleżanki z pracy nie tylko go nie wyśmiali i nie odrzucili, ale wręcz przeciwnie: okazali mu swoje wsparcie i szacunek. Jeszcze bardziej go zdziwiło, że niektórzy poprosili o naszą wizytówkę...MONIKA I MARCIN GAJDOWIE
Fragment książki Rozwój. Jak współpracować z łaską?, Szczecin 2012. www.gajdy.pl Różaniec nr 743
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |