Piłaci naszych dniWakacje tego roku były smutne w moim środowisku nauczycielskim. Nikt z moich kolegów, ani ja - nie miał możliwości wyjazdu z młodzieżą na obóz, na kolonie. Należę do tych nauczycieli, którym obca jest myśl spędzenia wakacji w małym gronie. Poprzez obozy, hufce pracy, kolonie - chcę być z naszą polską młodzieżą, chcę łączyć wypoczynek z pewnym trudem fizycznym i z działaniem wszelakim na rzeez ludzi samotnych, schorowanych. Ten styl wypoczynku wakacyjnego zapoczątkowałem w latach sześćdziesiątych i z Bożą pomocą chcę kontynuować.Z braku możliwości przyjęcia grupy kolonijnej bądź grupy obozowej na obozie wędrownym w bieżącym roku - wyruszyłem w samotną pielgrzymkę po kraju ojczystym. Odwiedziłem wielu krewnych, przyjaciół i kilka klasztorów na terenie województw: wrocławskiego, jeleniogórskiego, szczecińskiego, koszalińskiego i lubelskiego. Obserwowałem zachowania dorosłych i młodzieży, dzieci względem rodziców, pijanych i trzeźwych, wojskowych i cywilów. Te "obrazki z życia" były w przygniatającej większości ponure i gorszące. Częste wyzwiska młodych ludzi wobec osób starszych, częste wypadki opilstwa, nagminny brak życzliwości sąsiada do sąsiada, znieczulica wobec osób starszych i biednych, obojętność na ludzki krzyk rozpaczy lub wołanie o ratunek! Oto zaobserwowane sceny z życia polskich rodzin przed blokami osiedli miejskich i pośród ulic i uliczek małych miast. Tych negatywnych zjawisk żywcem wziętych z codziennego bytowania naszego narodu - nie generalizuję! Po prostu ostrzegam moralnie zdrową część narodu przed powszechną deprawacją, przed złem, które jak huragan morski zgniata tysiące szlachetnych serc bratnich, tysiące braci i sióstr o słabej woli, o słabej, powierzchownej wierze. Za rozpicie narodu, za wypaczenie charakterów dzieci i młodzieży ponoszą winę wszyscy zdrowi na umyśle rodacy. To nie tylko programy telewizyjne i prasa - deprawują naszą młodzież, to ta znieczulica, ta obojętność na zgorszenie, na krzywdę ludzką, na nędzę i upodlenie człowieka - przyczyniają się do upadku moralnego całego społeczeństwa. Kiedy człowiek napadnięty przez chuliganów woła o pomoc - zatrzaskuje się drzwi i okna. Kiedy ktoś prosi o chleb - nieraz rzucają w niego kamieniem. Owszem, jest wyszukany pokarm i odpowiednie mięsko dla pieska, ale bywa, dla człowieka nie ma szklanki herbaty. Właśnie takie sceny zwyrodnienia widziałem na dworcach kolejowych w osiedlach mieszkaniowych, na placach i ulicach dużych miast. Powtarzam za tzw. statystyką, za wypowiedziami wybitnych myślicieli i publicystów, że nasz naród w zdecydowanej większości jest wierzący i praktykujący! Ale wołam do moich braci i sióstr w Chrystusie - jak można pogodzić zasady świętej Ewangelii z obojętnością i znieczulicą wobec ludzi głodnych, udręczonych, bitych i poniewieranych! Niech krzyk wołających o pomoc, o ratunek - nie zatwardza serc naszych! Przecież wiara bez uczynków - martwa jest! Ci, którzy sprzedają dzieciom papierosy, alkohol - są niegodni miana braci i sióstr Jezusa Chrystusa. Tych wszystkich, którzy przechodzą obojętnie wobec ucznia pijanego, wobec uczennicy palącej papierosy, którzy są obojętni na nikczemne zachowania młodzieży i dzieci wobec starszych, dziećmi Bożymi trudno nazwać. Jeżeli więc mamy czynić dobro - czyńmy od zaraz i zdecydowanie! Trzeba nam protestować wobec zalewu pornografii, wobec gorszących programów telewizyjnych i wszelkich pseudowy- chowawych artykułów prasowych. Za ten newralgiczny odcinek życia społecznego trzeba po prostu rozliczać naszych posłów i senatorów. Ci, co widzą zło, a udają, że go nie widzą, ci co słyszą krzyk rozpaczy, a udają, że jest cisza - to są Piłaci naszych dni. Artur Julian Kowzan
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |