Przepis na dobre kazanieO. Joachim Badeni dominikanin- Przepis może być na piernik lub placek. A przepisu na dobre kazanie nie ma. Zawsze obowiązuje Dekalog. Oznacza to, że kazanie nie może być sprzeczne ani z objawionym prawem Bożym, ani z przykazaniem miłości bliźniego. Poza tym kazanie winno być, w miarę możności, zgodne z linią programu duszpasterskiego Episkopatu na dany rok.Gdy ktoś przygotowuje kazanie czy konferencję, dajmy na to, że temat brzmi: Święty Tomasz a młody Marks, to temat ten wymaga studiów, przemyśleń, a dopiero na końcu wklepania w komputer. Inaczej jest, gdy chodzi o homilię, która według Soboru obowiązuje na każdej Mszy świętej, szczególnie niedzielnej. W tym przypadku nie ma przepisu, bo jest Pismo Święte. Jest to tekst lekcjonarza mszalnego na każdy dzień. Ten tekst ma być nie przepisem, ale źródłem życia wewnętrznego kaznodziei. Jest po polsku, kaznodzieja mówi po polsku, a źródło jest ponadjęzykowe. To jest natchnienie tekstu biblijnego. I jeśli kaznodzieja ma wewnętrzne życie w zgodzie ze Słowem Bożym, to wszystko jest na właściwym miejscu. Wówczas widzi się ludzi i widzi się Słowo Boga do nich skierowane. Czasem w kazaniach pojawiają się jakieś archaiczne wyrażenia czy niezrozumiałe fakty. Trzeba to wyjaśnić. Trzeba przybliżyć te wydarzenia językiem współczesnym, ani Wujkowym, ani dziennikarskim. Duch Święty natchnie o czym mówić, bo jak głosi antyfona z brewiarza: Nie wy mówicie, lecz Duch Święty przez was mówi. Dykcja. Czasem jest ona przerażająca. Barokowy teatr kaznodziejski. Bardzo mnie to razi. Na szczęście teatr ten zanika coraz bardziej. Druga skrajność, która mnie razi to cichy monolog smutnego młodzieńca na temat wiary, który ostatecznie można przyjąć, ale nie musi się. Oczywiście, to co mówię jest złośliwe. Ale, jak tego uniknąć? Myślę, że trzymanie się sensu duchowego tekstu będzie tutaj nie przepisem, lecz drogowskazem. Czy takie kazanie będzie zrozumiałe? Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, czy Lud Boży, jak to się ładnie mówi, będzie zestrojony z Pismem Świętym. Kultura biblijna powinna być w każdej parafii. Kazanie musi być przybliżeniem Słowa Bożego. Kazanie musi karmić Lud Boży, ale nie własnymi pomysłami kaznodziei, tylko treścią Słowa Bożego skierowanego do ludzi. Kaznodzieja musi więc być głęboko wierzący i mieć żywą wiarę. Nie tylko akceptuje naukę Kościoła, ale przeżywa to, co głosi. O. Augustyn Jankowski benedyktyn- Dobre kazanie, czy mówiąc językiem współczesnym, dobra homilia, musi być omówieniem tego wszystkiego, co przynosi czytanie liturgiczne na dany dzień. Kościół bowiem, nie na darmo włożył tyle wysiłku po II Soborze Watykańskim w to, by dać nam niezwykle bogato zastawiony stół Słowa. Dlatego niezwykle ważną rzeczą, dla dobrej homilii, jest wykorzystanie w pełni materiału biblijnego. Czasem słyszy się, że profesorowie homiletyki podają taki przepis: Wybierz sobie jedną myśl z tekstów i rozwiń ją. Wówczas, może to być niezłe kazanie, ale wątpię, żeby to było całkiem dobre kazanie. Dlatego, że Słowo Boże zostało potraktowane w sposób wybiórczy. A tu chodzi o to, by dać tę syntezę, jaką Kościół zaplanował na dany dzień. Jeżeli w danym dniu przypadają trzy czytania, tak jak w niedzielę czy święto, to materiał należy wziąć z wszystkich trzech. Dlatego pierwszym warunkiem dobrej homilii jest uwzględnić wszystko, co powiedział Kościół. Oczywiście nie w tym samym stopniu. Nie znaczy to, że mamy poświęcić tyle uwagi Staremu Testamentowi, ile Ewangelii, tylko musimy pokazać, w jakim sensie Ewangelia łączy się z tekstem starotestamentalnym.Moim zdaniem, dzisiejsza dobra homilia oprócz tego, musi być koniecznie syntezą wszystkich elementów biblijnych, winna być zawsze zakorzeniona w liturgii eucharystycznej. Musi być zachowana równowaga między stołem Słowa a stołem Chleba. Dobra homilia musi pokazać uczestnikowi Eucharystii, jak ma przyjąć Słowo Chrystusa, kiedy Go przyjmie w eucharystycznym pokarmie. Jeżeli tej łączności nie podaje się, to wówczas homilia jest mało praktyczna. Wreszcie jeszcze ważna jest sprawa stosunku samego kaznodziei do Słowa. Jedna ze znajomych dziennikarek opowiedziała mildedyś swoją refleksję, po wysłuchaniu świetnego kazania: Nie interesuje mnie to, co ksiądz X myśli na temat słów Pana Jezusa. Mnie interesuje to, co Pan Jezus mówi do mnie. I słusznie. To była trafna krytyka. A z tej krytyki musi wynikać wniosek: mam głosić Chrystusa, a nie swoje impresje. Co wcale nie znaczy, że obojętny jest sposób mego przejęcia się Słowem Chrystusa. Ks. Mieczysław Maliński pisarz- Nie ma żadnego przepisu. Jest za to życie. Ktoś spytał mnie kiedyś, jak długo przygotowuję się do kazania. Odpowiedziałem: Całe życie. Są tematy, które za mną chodzą. Czytam Ewangelię świętą. Wiem, jak będzie wyglądała liturgia Słowa następnego dnia. Wiem, jaki jest okres liturgiczny. Gdy jest Adwent - żyję Adwentem. Poza tym, siedzę w społeczeństwie i czytam książki. Kiedyś byłem u Papieża na kolacji, a po jej zakończeniu były książki. Codziennie mówię kazanie. Nie ma Mszy świętej, podczas której nie powiedziałbym kazania, nawet gdyby w kościele był jeden człowiek. Choćby krótki komentarz, dwa zdania. Nie wyobrażam sobie, by zetknąwszy się z tekstem Ewangelii świętej, nie ustosunkować się do tego, co zostało powiedziane przez Jezusa do nas.O. Maciej Zięba dominikanin- Ogólnego przepisu na dobre kazanie chyba nie ma. Ale zawsze musi być ono wygłoszone autentycznie. Żarliwość i intensywność przeżywania tematu jest nie mniej ważna niż zdolność komunikowania. Dzisiaj słuchacz Słowa Bożego jest znacznie bardziej wyczulony na autentyczność przekazu. Dlatego zabiegi słowne i te- atralizacja bywają żle odbierane, choć dawniej były one jednym z ważnych elementów sztuki kaznodziejskiej. Obecnie, znacznie częściej chodzi o świadka, który powie przede wszystkim żarliwie. Ważna jest również zdolność wczuwania się w słuchacza, a więc pewna zdolność tworzenia fabuły. Fabuły, która będzie posiadała swój pierwszy i drugi plan. Fabuły, która będzie miała momenty intrygujące, przyciągające uwagę i opowiedziane w sposób sprawny. To jest warsztat i tego trzeba się uczyć.Najważniejsze jednak jest to, że dobre kazanie musi dojrzewać. W moim przypadku wygląda to następująco. Kiedy już wiem, że będę głosił kazanie, to w pierwszej kolejności sięgam po Słowo Boże i czytam. Od tego momentu ciągle do niego zaglądam. Ono musi rosnąć. Ono jest jak ziarnko gorczycy. Tematy powracają. Słucham i rozmyślam. Później formułuję jakąś myśl, cytat, anegdotę. Zapisuję je i odkładam na biurko, bo to kazanie będzie na przykład za tydzień. Natomiast w przeddzień głoszenia siadam i porządkuję te zapiski wedle obmyślanej konstrukcji. Część z nich jest potrzebna i dobra w przewodniej myśli, a część może przydać się innym razem. Nie wiem, czy po wykonaniu tych wszystkich czynności będzie to na pewno dobre kazanie. Mówię raczej, jak ja przygotowuję się do głoszenia. Nie wolno przygotowywać kazania z godziny na godzinę, nawet jeżeli mam dużą rutynę i dobre materiały, z których mogę korzystać. Najważniejsze jest to, żeby zasiane w duszy Słowo rosło, bym głosił je całym sobą. Myślę, że jest to najważniejszy element tego przepisu. Jest jeszcze jeden składnik, który może wzbogacić nasz przepis, by kazanie było dobre. W wielu naszych wspólnotach dominikańskich praktykujemy zwyczaj środowych spotkań dzielenia się Słowem. Oczywiście, może to być każdy inny dzień tygodnia. Spotykamy się wieczorem, w grupie mniej więcej dziesięcioosobowej, starsi i młodsi, i wspólnie komentujemy Słowo. Dzielimy się tym, jak je przeżywamy. Te nasze klasztorne spotkania na Freta w Warszawie są tak wielką kopalnią myśli, że w sobotę można z nich bardzo łatwo złożyć kazanie. A w niedzielę kazania na wszystkich Mszach, choć różne i głoszone przez różnych ojców, mają tę samą tonację, współbrzmią ze sobą. Podsumowując powiem tak. Najważniejsze jest indywidualne, głębokościowe dojrzewanie Słowa i wspólnotowe dzielenie się nim. Są to dwa wymiary, które bardzo pomagają w głoszeniu. Tyle, że nadal nie wiem, czy jest to przepis na dobre kazanie. Pocieszam się, że Duch Święty może otworzyć ludzkie serca nawet podczas kiepskiego kazania. Przygotowuję się więc tak jak umiem, a resztę Jemu powierzam. Rozmawiał JĘDRZEJ MAJKA
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |