Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Prośba do kaznodziei

     Często z podziwem myślę o księdzu, który podczas Mszy św. ma powiedzieć do wszystkich zebranych kazanie. Myślę wówczas: "ile trzeba się natrudził; jak wielkie musi mieć wyczucie ludzkich i bożych spraw, aby móc trafić do tylu i tak różnych ludzkich serc!".

     Nie gniewaj się, Księże Kaznodziejo, że w tym miejscu przyznam się także do uczucia buntu wobec niektórych usłyszanych kazań. Dominowały w nich sprawy jednostkowe, grzebanie się w stogu siana polityki, oburzenie na to, że gdy włączę radio, to słyszę muzykę, która ogłupia i inne podobne sprawy".

    Jestem przekonany, że ci którzy nadają ton światu polityk oraz ci, którzy świadomie zaprzedali się ogłupiającej muzyce nie byli obecni w kościele. Nam, obecnym, pozostało natomiast wrażenie jakby się nas chciało prowadzić za rękę w sprawach, co do których i tak mamy już wyrobione zdanie (zresztą podobne do zdania Księdza). Mój brat często w kościele nic nie rozumie i co chwila patrzy na zegarek. Przy okazji! - Ksiądz mógłby także czasem zerknąć na zegarek" Jeśli kazanie ciągnie się w nieskończoność i dotyczy wielu tematów to i tak na końcu nikt nie pamięta o czym było na początku.

     Szukam w każdym kazaniu potwierdzenia piękna naszego wyboru - jestem chrześcijaninem! Szukam potwierdzenia prawdy, że nie jestem w tym wyborze sam; że wspólnie tworzymy Kościół; że nasza wspólnie wyznawana wiara owocuje w naszej parafii. Zbyt często jednak z ust Kaznodziei, lub z listów czytanych zamiast żywego słowa, padają zdania, które pozostawiają nieodparte wrażenie, że Kościół to święta i czcigodna, pełna autorytetu Rzeczywistość, lecz będąca całkowicie gdzieś jakby poza nami i murami naszej świątyni, a ksiądz, który mówi, jest Jego przedstawicielem.

     To prawda, że jest on przedstawicielem Kościoła, lecz czy i my nie jesteśmy Jego poważną częścią? Czy sprawy, o których ksiądz mówi, nie są też naszymi sprawami od dnia chrztu świętego? A zatem - po co sprawiać wrażenie, że te sprawy dopiero będą naszymi sprawami.

     Szukam w kazaniu myśli, które będą mi busolą na krętych drogach życia; które napełnią mój pielgrzymi plecak rzeczami przydatnymi w różnych okolicznościach. Czy Ksiądz i ja chodzimy po tej samej ziemi? Szukam w kazaniu Jezusa Chrystusa, który chodzi wśród naszych miast, wsi i osiedli. Zbyt często jednak muszę domyślać się Jego obecności za mgłą fachowych teologicznych terminów i teorii, które tylko Ksiądz zna.

     Te refleksje nie są jakąś formą pretensji. Każde zdanie zawiera w sobie prośbę do Ciebie, Księże Kaznodziejo, którego chętnie będę słuchał; możesz ją uwzględnić lub nie. Życzę Ci, abyś zawsze mówił do nas z sercem i mądrością Jezusa Chrystusa. Uwiecznił Go ewangelista Łukasz w chwili, która tak często jest Twoim udziałem: "Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich...".

MAREK
Pielgrzym, nr 137


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Humor | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej