br. Józef Lipkowski(1860 - 1931)9 grudnia 1931 - W Chełmnie zmarł br. Józef Lipkowski (ur. 27 sierpnia 1860 w Żytomierzu na Ukrainie, w diecezji łucko-żytomierskiej), doktor medycyny, profesor Collegium Marianum, redaktor prasy katolickiej. Odszedł w opinii świętości.Po śmierci żony (małżeństwo to było bezdzietne) wstąpił do Stowarzyszenia 19 sierpnia 1909. Nie chciał przyjąć święceń kapłańskich, choć ks. Majewski sugerował mu to, bo jak mówił "jest niegodnym piastowania takiego zaszczytu". Swoje życie w Stowarzyszeniu traktował nie tylko jako własne uświęcenie, ale też jako przebłaganie Boga za życie lekkomyślne i pomoc w zbawieniu zmarłej żony (nie zdążył przed śmiercią sprowadzić jej kapłana, choć się do tego zobowiązał). W październiku wyjechał do nowicjatu w Antoniówce, przyjmując 27 stycznia 1910 sutannę pallotyńską z rąk ks. Alojzego Majewskiego. Po zakończeniu pierwszego roku nowicjatu powrócił na Kopiec w lutym 1911, by tu złożyć pierwszą profesję 27 stycznia 1912, wieczną zaś 27 stycznia 1915. Na Kopcu był domowym lekarzem (nazywano go "Brat doktór"), profesorem fizyki, biologii, historii, języka francuskiego i niemieckiego (również języka greckiego, geografii) w Collegium Marianum; w czasie I wojny światowej często pomagał leczyć rannych w szpitalu; pomagał też ks. Majewskiemu redagować pallotyńskie czasopisma, pisał artykuły do "Królowej Apostołów" (artykuł wstępny, dział Z naszych domów misyjnych) i prowadził administrację czasopisma. W październiku 1921 został skierowany do Suchar, gdzie wykonywał obowiązki lekarza i profesora gimnazjum, a od lipca 1925 ponownie do Wadowic. Odtąd zajmował się już tylko redagowaniem czasopism; w latach 1926-27 był redaktorem "Małego Apostoła". W kwietniu 1927, kiedy pallotyni przejęli drukarnię w Warszawie, przybył tam, by pomagać w administracji, ekspedycji i księgowości. Tu od 1928 zaczęły pojawiać się pierwsze ataki serca. W związku z tym w 1929 przeniesiono go do nowo założonego domu w Chełmnie, gdzie spełniał funkcję furtiana. Wielu mieszkańców miasta przychodziło do furty, by zasięgnąć rady i porozmawiać z br. Józefem. "Mieszkał długie miesiące w przedsionku, w pokoiku zbitym z desek. Było nam go żal. Ale on tak chciał i czuł się tam szczęśliwy". Mimo lepszych żywieniowych warunków życia opuszczały go siły i następowały kolejne ataki serca. Brat Józef po krótkiej chorobie zmarł na atak serca w Chełmnie 9 grudnia 1931 o godz. 15.30. Odszedł w opinii świętości. Przy jego trumnie zgromadziły się tłumy mieszkańców Chełmna, by prosić go o wstawiennictwo u Boga. "Przez trzy dni w oktawie Niepokalanego Poczęcia, od 10 do 12 grudnia panował w domu naszym w Chełmnie ruch niezwykły. Od rana do późnego wieczora mieliśmy nieustannie gości. Odwiedziło nas niemal całe miasto. W sobotę dn. 12 grudnia kaplica nasza była zapełniona jak w niedziele i święta. Jedni modlili się cicho, drudzy nie mogli powstrzymać się od łez, a wszyscy odchodzili do domu w skupieniu. Modlono się za niego - ale i do niego, bo cieszył się ogólnie dobrą opinią". Na pogrzeb przybył ks. Alojzy Majewski i rektor z Suchar ks. Wiktor Krakor. Byli obecni wszyscy miejscowi księża diecezjalni z ks. proboszczem Bernardem Bączkowskim. W przemówieniu pożegnalnym ks. Majewski powiedział o nim: "Gdybym chciał uczcić tutaj pamięć naszego kochanego zmarłego i powiedzieć choć kilka słów pochwalnych, ubliżyłbym tylko jego wielkiej pokorze. Nie uczynię więc tego". Został pochowany na cmentarzu parafialnym 12 grudnia, w grobie koło murów miejskich. "Dużo osób nie zapomina i teraz odwiedzać go na cmentarzu. Grób jego jest zawsze pięknie utrzymany, przystrojony" (Wiadomości z naszych domów, WPPSAK 1933, nr 1, 21-22). Był prawą ręką ks. Alojzego Majewskiego i budował wszystkich swą pracowitością, usłużnością, dobrocią i wielką pokorą. Był bardzo sumienny w spełnianiu swoich obowiązków. Tenże ks. Majewski zawsze podkreślał, że br. Józef był człowiekiem opatrznościowym dla Stowarzyszenia w trudnych początkowo czasach. Nie tylko swoim życiem duchowym przypominał św. Założyciela, ale również wyglądem fizycznym. Do końca życia pozostał człowiekiem ubogim. Zawsze wybierał nowo powstające domy, gdzie sytuacja materialna była bardzo skromna. Zwykle jadał suchy chleb. Oprac. ks. Stanisław Tylus SAC
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |