Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

ks. Zygmunt Baltazar Wiecki

(1908 - 1972)

Ksiądz Zygmunt Baltazar Wiecki urodził się 6 stycznia 1908 roku w Czersku, pow. Chojnice, w rodzinie zdecydowanie katolickiej, jako trzeci syn kupca Antoniego i Marii z domu Szwedowskiej. W czasie obrzędu chrzestnego babka, a równocześnie jego chrzestna matka, ofiarowała niemowlę Bogu.

Gimnazjum klasyczne ukończył w Starogardzie Gdańskim, dokąd poprzednio przenieśli się jego rodzice i tu w 1926 r. zdał maturę jako przodujący uczeń. Zaraz po maturze wstąpił do Seminarium Duchownego w Pelplinie i w grudniu 1930 roku otrzymał święcenia kapłańskie, za zezwoleniem Stolicy Apostolskiej, gdyż nie miał jeszcze 24 lat. Następnie podjął pracę duszpasterską w Sarnowie pod Chełmnem, a we wrześniu 1932 r. został mianowany kapelanem Zgromadzenia Sióstr Urszulanek w Gdyni oraz prefektem gimnazjum, gdzie pracował do września 1939 roku.

W okresie tym angażował się z zapałem w pracę pedagogiczną oraz dydaktyczną. Równocześnie pracował jako kapłan Hufca Gdyńskiego ZHP, był czynnym członkiem Chrześcijańskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego - Szkół Podstawowych. Podjął dalsze studia na wydziale teologicznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie; w r. 1938 uczestniczył w pielgrzymce na uroczystości kanonizacyjne Andrzeja Boboli do Rzymu.

Pięknie rozpoczętą pracę wychowawczą, którą uczennice jego tak chętnie wspominają i z którymi utrzymywał serdeczne kontakty, przerwała II wojna światowa. 14 września 1939 r. po zajęciu Gdyni przez wojska niemieckie został aresztowany o godz. 7 rano w drodze do kaplicy przy ul. Pomorskiej 41. Odartego z sutanny, sponiewieranego, wysłano do Victoria-Schule w Gdańsku, stamtąd na Westerplatte, do Nowego Portu, Ruckenau, Stutthofu, a wreszcie 9 kwietnia 1940 r. do Oranienburga-Sachsenhausen. Ostatecznie 13 grudnia 1940 r. dostał się do obozu zagłady w Dachau, gdzie jako numer 22700 pracował przy budowie krematorium, następnie zatrudniony został na malarycznej Stacji Eksperymentalnej jako tłumacz i laborant. 26 lipca 1942 r. wyznaczono go na "królika doświadczalnego" tejże stacji. W czasie pobytu w obozach, oprócz rozmaitych ciężkich prac, przeszedł dwukrotną chłostę w Stutthofie, przez 14 dni miał odebraną dodatkową porcję żywności dla pracujących, nadto ponosił wszystkie kary, wymierzane kapłanom. Mimo to na przesłuchaniu w październiku 1942 r. na zapytanie: czy jest gotów zrezygnować ze stanu kapłańskiego - dał odpowiedź negatywną. W obozie - dzięki wielkiemu hartowi ducha - trzymał się bardzo dobrze, a nadto miał silną wolę przetrwania.

Gdy w wyniku działań wojennych 29 kwietnia 1945 r. wojska amerykańskie zajęły obóz w Dachau, skazany już przez Niemców na likwidację, "więźniowie dzięki opatrzności Bożej, opiece Matki Najświętszej i Świętych Patronów ze Św. Józefem na czele" - jak notuje Ksiądz, zostali uratowani od grożącej zagłady. Wiadomo też, że grupa skazańców odprawiała przed świętem Matki Bożej Dobrej Rady żarliwą nowennę, wzywając Ją na ratunek. I stało się to w trzy dni po zakańczeniu modlitw.

Po wyzwoleniu 4 maja odprawił Mszę św. dziękczynną, a za parę tygodni opuścił dotychczasowe miejsce kaźni, by udać się do Freiman, a stamtąd 14 czerwca, w randze kapitana do Wiesbaden, celem objęcia pracy duszpasterskiej wśród Polaków, których tam zgromadzono po wyzwoleniu obozu w Dachau. Codziennie odprawiał Mszę Św., uczył religii w szkole, prowadził harcerstwo, odbywał z młodzieżą krótkie obozy. Po straszliwych przejściach obozowych miał tam też doskonałe warunki leczenia, rekonwalescencji i relaksu. Jednak już w rok później, na wezwanie ówczesnej Przełożonej, wrócił 10 kwietnia 1946 r. do Gdyni i objął swą przedwojenną pracę w Gimnazjum i Liceum Sióstr Urszulanek, pełnił też funkcje prefekta w szkołach zawodowych i podstawowych oraz podejmował się rozmaitych prac duszpasterskich. Był kapelanem sióstr.

W roku 1951 otrzymał w dowód uznania tytuł Szambelana Papieskiego. W roku 1955 obchodził uroczyście 25-lecie swoich święceń kapłańskich w kaplicy Sióstr Urszulanek przy współudziale księży, sióstr zakonnych, rodziny oraz dawnych uczennic i ich rodzin. Wkrótce został wizytatorem szkół średnich w zakresie religii, co przysporzyło mu dość dużo pracy. Rok 1960 przyniósł jeszcze obowiązki wicedziekana dekanatu Gdynia-Południe. Następnie wszedł do Podkomisji Liturgicznej i został mianowany opiekunem organistów. Prócz pracy pedagogicznej i obowiązków nałożonych mu przez Kurię Biskupią prowadził również przez długie lata dokształcanie religijne sióstr.

Synowską opieką otaczał swoją Matkę. Często do niej jeździł po powrocie z obozu i troszczył się o nią, a już szczególnie w ostatnich tygodniach jej choroby. Był również oparciem dla swej owdowiałej w 1939 roku siostry i jej syna oraz ostoją we wszystkich jej sprawach. Miał żywy kontakt z bliższą i dalszą rodziną. Był zasadniczo zdrowy, wytrzymały, odporny, lecz bronchit, którego nabawił się jesienią 1969 roku spowodawał uciążliwe dla zdrowia komplikacje i wynikające stąd długie leczenie. Okres ten był dla Księdza wyjątkowo trudny, gdyż choroba ograniczyła mu ruchy, ujawniła jego niesprawność, zależność od cudzych posług, co go bardzo krępowało, choć przyjmował wszystko z dużą wdzięcznością. Mimo iż stan zdrowia Księdza stawał się niepokojący, to jednak ani on, ani nikt z otoczenia nie sądził, że grozi katastrofą w tak krótkim czasie. Ksiądz wziął jeszcze w maju i czerwcu udział w pielgrzymce do Dachau i Rzymu w 1970 r., a następnie, mimo pogorszenia stanu zdrowia, wyjechał w grudniu tego roku na zaproszenie pani Sue Ryder, prowadzącej ośrodki dla poszkodowanych przez wojnę osób, na dwa miesiące do Londynu, co było spełnieniem jego długoletnich marzeń. Podróże te dały Księdzu dużo radości i wiele głębokich przeżyć, ale tak dalece niekorzystnie wpłynęły na stan zdrowia, że 1 marca 1972 roku nastąpiło gwałtowne pogorszenie i mimo natychmiastowej pomocy, szpitala, zabiegów - Ksiądz odszedł na wieczną służbę kapłańską 4 marca, w sobotę wieczorem, po przyjęciu sakramentów świętych.

Piękne uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele Najśw. Serca Pana Jezusa, przy współudziale księży biskupów, konfratrów, sióstr zakonnych, byłych wychowanek, ich rodzin, znajomych.

Odszedł człowiek, który świadomie realizował ideały określające pełne człowieczeństwo, Kapłan, który czuł się rzeczywiście wybrany i powołany do głoszenia Dobrej Nowiny. Miał wiele optymizmu chrześcijańskiego, był otwarty na nowe treści, cieszył się ogromnie z osiągnięć soborowych, a równocześnie był przywiązany do tradycji, do przeszłości, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Lubił ład i porządek w każdej dziedzinie, miał duże wymagania wobec innych, ale i nie mniejsze od siebie samego. Równocześnie był człowiekiem wielostronnym, interesowała go zarówno sztuka jak i polityka, ekonomia, malarstwo, historia, matematyka, muzyka, sport, najnowsze wynalazki techniki. Miał szczere i głębokie nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa, do Matki Najświętszej oraz do św.Józefa, któremu przypisywał swoje wyzwolenie z obozu. A już szczególnie rozmiłowany był w liturgii, we Mszy św.

Jako człowiek kochał bardzo przyrodę, góry, morze, pływanie, lubił wolność, przestrzeń, toteż chętnie brał udział w dalszych i bliższych wycieczkach z młodzieżą i wtedy był bezpośredni, swobodny i naturalny.

Najbardziej służył młodzieży jako prefekt-katecheta. Był wymagający, zarówno jeśli idzie o karność jak i o naukę. Umiał lekcje ożywić, a przy tym uczył młodzież samodzielnego myślenia i wysnuwania wniosków. Zachęcał młodzież do obowiązkowości, prawości, karności wobec prawa, wzywał do modlitwy za rządzących Kościołem, państwem, nawoływał do patriotyzmu, podkreślał rolę i znaczenie Kaszubów.

Osobowość Księdza Zygmunta Wieckiego była bardzo bogata, złożona, nieprzeciętna, rysowała się wyraźnie. Składały się na nią przeróżne cechy, czasem ze sobą wprost sprzeczne, a jednak w jego psychice tworzyły one harmonię, co pozytywnie oddziaływało na otoczenie i budziło do niego zaufanie. Powaga, optymizm, realizm życiowy, korzystanie z życia i jego piękna a równocześnie umiejętność wyrzeczenia się tego bez narzekania i załamywania się - jak to wykazuje okres pobytu w obozie oraz ostatnia, ciężka choroba, która zmusiła go do wyrzeczenia się wielu radości i przyjemności. Oto tajemnica jego życia kapłańskiego, pojętego bardzo poważnie i dopełnionego w całkowitej wierności Bogu.

s. Hilaria Żepijówna OSU

(Fragmenty wspomnienia opracowanej przez nieżyjącą już siostrę, byłą dyrektor liceum, nadesłała Barbara Komadowska w imieniu Koła Wychowanek Liceum Sióstr Urszulanek w Gdyni).



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej