Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Na ostatnią chwilę

Nasza babcia od kilku lat pozostawała w stanie starczego otępienia, straciła słuch, nie wychodziła z domu i nie rozpoznawała nawet najbliższych osób. Kiedy stało się jasne, że odchodzi, wezwaliśmy księdza. Ten odpowiedział, że skoro babcia od dawna nie jest w pełni świadomości, a przed paru laty piiyjęla sakrament chorych, to nie ma potrzeby ponownie jej go udzielać, i żeby dać sobie spokój. Dwa dni później babcia zmarła. Pozostał niepokój: czy nie było wobec umierającej jakiegoś zaniedbania? Oczywiście, że babcia nie odzyskała przed śmiercią władz umysłowych, a ksiądz miał w tamtym czasie na głowie rekolekcje w parafii i musiałby dojechać kilka kilometrów do sąsiedniej wsi. Może jednak trzeba było wykazać się większą determinacją? Kiedy w takiej sytuacji trzeba usilnie zabiegać o sakramenty, a kiedy wolno "dać sobie spokój"?

Co się stało, to się nie odstanie. Choć pewnie warto było usilniej prosić, żeby ksiądz pojechał do babci. Tradycyjnie w Polsce udziela się sakramentu namaszczenia chorych nawet w stanie nieświadomości przynajmniej raz w roku albo wtedy, kiedy następuje pogorszenie zdrowia. Od strony logicznej: kto nie ma świadomości czynu, nie grzeszy. Ale istnieją stany różnej ograniczonej świadomości, w której namaszczenie przynosi ulgę. Człowiek jest ciągle tajemnicą, jego mózg i świadomość także. Udziela się rozgrzeszenia warunkowego osobom w sytuacji zagrożenia życia, w stanie domniemanej nieprzytomności czy ograniczonej przytomności na zasadzie, że gdyby w trakcie absolucji, wcześniej czy później żałowały za grzechy, Bóg im je wybaczy. Tradycyjnym wsparciem dla umierających jest wiatyk, czyli Komunia Święta jako pokrzepienie na ostatnią drogę do Boga. Poprzedza ją wyznanie wiary albo odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych i udzielenie przez kapłana odpustu zupełnego dla konających. Gdyby była taka tradycja i możliwość, podaje się umierającemu zapaloną gromnicę.

Warto przy umierających czy nieprzytomnych modlić się głośno i powoli. Wskazane są znane modlitwy. Tak, aby chorzy mogli wewnątrz siebie nawet przy pewnych ograniczeniach zmysłów modlić się wspólnie z nami. Bardzo korzystna jest fizyczna obecność przy umierających. Niektórzy wymagają trzymania za rękę, inni nie. Ale obecność, głos modlitwy zwykle uspokajają. Gdyby agonia się przedłużała, a umierający byłby już zaopatrzony na drogę i "obmodlony", można na jakiś czas zaprzestać głośnych modlitw. Dla niektórych umieranie jest jak sen, głośna modlitwa ich budzi. Cisza pozwala zasnąć.

ks. Marek Kruszewski

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 12 czerwca 2011


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Czy ty musisz kraść?Czy ty musisz kraść?

Katecheza papieska o Dziesięciu Przykazaniach BożychKatecheza papieska o Dziesięciu Przykazaniach Bożych

Jezus Dobry PasterzJezus Dobry Pasterz

Ja jestem krzewem winnym, wylatoroślamiJa jestem krzewem winnym, wylatoroślami

Miłość bez zobowiązań?Miłość bez zobowiązań?

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej