Dlaczego tak wiele nauki i "wkuwania na pamięć" przed Pierwszą KomuniąNasze dziecko przystąpiło w tym roku do Pierwszej Komunii Świętej. Chcemy podzielić się wątpliwościami związanymi z przygotowaniem do tej uroczystości. Przeraziła nas ilość materiału, który syn musiał znać "na pamięć". Przecież w drugiej klasie nie kończy się nauka religii! Czy doprawdy już teraz musi nauczyć się uczynków miłosiernych co do ciała i co do ducha, głównych prawd wiary, ośmiu błogosławieństw, cnót głównych, grzechów głównych i wielu, wielu innych. Najgorsze było pytanie naszego dziecka: "Czy jak nauczę się już tego wszystkiego, to będę dobrym chrześcijaninem?" Sądzimy; że to pytanie to klęska zarówno nas - rodziców; jak i katechetów i księdza, który przygotowywał dzieci do Komunii. Mana i Marek
Na pamięćMoi Drodzy!Bardzo dziękuję za wspaniały list. Choć dużo w nim krytyki, to przecież można wyczuć, że bierze się ona z zatroskania o Kościół i o autentyczną wiarę Waszego dziecka. Pamiętam jeszcze dobrze, jak przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii Świętej musiałem zdać przed księdzem proboszczem egzamin z "Małego Katechizmu". Byłem bardzo przejęty i na pewno popełniłem kilka błędów, lecz ksiądz traktował nas bardzo wyrozumiale. Wiele osób starszych wspomina z sentymentem naukę religii i "wkuwania na pamięć" prawd zawartych w katechizmie. Z dumą wręcz recytowali to, czego nauczyli się jeszcze przed Pierwszą Komunią. Tak więc ten system nauczania nie był aż tak zły. Odpowiadał ówczesnej mentalności i religijności. Wpajał wiedzę, choć nie zawsze kształtował postawę prawdziwie chrześcijańską. Dla pełniejszego obrazu dodam, że znam osoby, które uważają się za agnostyków, nie- praktykujących itp., lecz doskonale na pamięć znają nie tylko katechizm, lecz i ministranturę po łacinie. Świat jest ogromnie skomplikowany! Zmieniają się czasy, ludzka mentalność, sposoby wychowywania, sam styl życia. Kościół będąc świadomy tych zmian szuka ciągle nowych i skutecznych sposobów głoszenia Ewangelii, a więc i katechizowania. Jednak Kościół to ludzie. Różni ludzie. Rozmaicie wychowani. Prawdopodobnie katecheci Waszego dziecka sami zostali w ten sposób przygotowani do Pierwszej Komunii. Uznali więc tę metodę za dobrą i posłużyli się nią. Z nie najlepszym skutkiem, bo wywołała ona negatywną reakcję Waszego dziecka (pewnie nie tylko Waszego) i Waszą. Obecne dzieci są inne i mają inne potrzeby. W mojej pracy w szkole dostrzegam, jak trudno im przychodzi uczenie się na pamięć. Obserwuję też większą dojrzałość i niezwykłą wręcz natarczywość w stawianiu pytań. Nie wystarcza im samo polecenie nauczenia się czegoś na pamięć, one chcą to dokładnie rozumieć. Mali ludzie chcą być szanowani, pragną, by im wszystko tłumaczyć. Ma to swoje zalety i wady. Ta większa niezależność dzieci, lepszy rozwój intelektualny i brak dawnej dyscypliny stawiają wyższe wymagania przed nauczycielami, również księżmi i katechetami. Natomiast plusem jest to, że trud poświęcony w kształtowanie postaw przynosi trwalsze rezultaty. Jeśli dziecko się już do czegoś przekona i jeśli dostanie satysfakcjonujące je wytłumaczenie, to dojrzalej kształtuje swoje poglądy. Jako rodzice macie na swoje dziecko ciągle największy wpływ. W miarę sił i możliwości próbujcie mu pokazać, że wiara to nie tylko zasób intelektualnych wiadomości, lecz żywa więż z Bogiem. Może też warto spróbować porozmawiać na ten temat z katechetą i księdzem, w duchu zatroskania i dialogu przekazać swe spostrzeżenia. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |