Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Spowiadać się, czyli przyjmować sakrament pokuty

     Serce każdego człowieka roi się od przeróżnych namiętności, jest ono ukrytym zbiornikiem niezliczonych win. Człowiek, czy chce, czy nie chce, musi się nimi zająć. Chociaż odrzuca Boga, to jednak zła zniszczyć nie może, a jeżeli nie chce widzieć w nim problemu moralnego, pewnego dnia stanie wobec problemu umysłowego. Im uporczywiej będzie odrzucać kapłana, tym bardziej będzie mu potrzebny psychiatra, ten ostatni jednak nie da mu prawdziwego pokoju, takiego, jaki mu daje Jezus Chrystus: "Pokój mój daję wam. Nie tak jak świat daje, ja wam daję..."

     Od strony chrześcijańskiej dwie przeszkody grożą człowiekowi co do spowiedzi: albo traci ona w jego oczach wartość, stając się przestarzałym obrzędem, (...) albo też uznaje on jej konieczność, bo czuje nieokreślony lęk i chce odzyskać spokój całkowicie naturalny. W jednym i w drugim wypadku zatracił głęboki sens spowiedzi obniżając ją do poziomu naturalnego działania, zamiast widzieć w niej w duchu wiary i poprzez skuteczny znak sakramentu spotkanie z Chrystusem.

     Kiedy idziesz do spowiedzi, najpierw myślisz: "Co też ja mu powiem?", potem: "Co on pomyśli?", a wreszcie: "Co mi na to powie?"

     Najpierw myśl: "Kogo spotkam? Co otrzymam?"

     Bardzo się przejmujesz grzechami, które wypowiadasz, a bardzo mało daną ci miłością odkupieńczą.

     Jeżeli Chrystus przyszedł na ziemię, jeżeli cierpiał, jeżeli umarł i zmartwychwstał, to głównie po to, żeby zwyciężyć grzech.

     Spowiadać się to przyjąć sakrament pokuty, a przyjąć sakrament pokuty to spotkać Chrystusa i połączyć się z Nim w tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania. Przez grzech pierworodny ludzie odłączyli się i od Boga, i jedni od drugich.

     Przez chrzest łączą się z Chrystusem Odkupicielem i w Nim znowu stają się synami Ojca i braćmi jedni drugich.

     Ilekroć przyjmujesz sakrament pokuty, na nowo wybierasz Jezusa Chrystusa, na nowo się "zanurzając" w swoim chrzcie, a przez to nawiązując lub wzmacniając więzy zerwane lub rozluźnione z Ojcem i braćmi.

     Żeby wstać, musisz codziennie ponawiać wysiłek.

     Żeby pracować, musisz codziennie na nowo brać narzędzie.

     Żeby kochać, musisz codziennie zapierać się siebie.

     Odrzucenie grzechu i przywiązanie się do Chrystusa nie jest, niestety, ostateczne. Przez sakrament pokuty musisz powracać do źródeł chrztu, ażeby odnowić swój wybór.

     "Po co się spowiadać, kiedy i tak będę grzeszyć!" Właśnie dlatego - bo przyjąć sakrament pokuty to przyjąć całą zwycięską moc zmartwychwstania! "Ale ja ją zmarnuję!" Nie, bo jeżeli znowu upadniesz, to przynajmniej upadłszy powstaniesz.

     Śmierć Jezusa Chrystusa wyjednała przebaczenie twoich grzechów. Dlatego nie zdobywasz go, ale własnowolnie przyjmujesz.

     Ojciec czekał na syna marnotrawnego, żeby mu przebaczyć. A trzeba było, żeby syn zechciał przyjść.

     Jesteś potrzebny Bogu, żeby wprowadzić Jego odkupienie do swego serca i w świecie.

     Każdy otrzymuje tyle miłości, ile może objąć jego serce. Każdy otrzymuje tyle łaski, ile jego dusza może znieść. Każdemu jest ofiarowane to samo nieskończone odkupienie, ale dla każdego stopień "otwarcia się" jest miarą otrzymanego dobrodziejstwa.

     Im bardziej uznasz się za grzesznika, im bardziej będziesz cierpiał nad swymi brakami miłości, im bardziej pragniesz przebaczenia, tym więcej skorzystasz z odkupienia. (...)

     Na krzyżu Jezus Chrystus wziął już twoje wszystkie grzechy. Ale ponieważ jesteś wolnym człowiekiem, dzisiaj masz Mu je dać z własnej woli.

     Twoje grzechy muszą przejść przed wzrokiem twego sumienia, musisz je poznać, uznać, żeby móc je prawdziwie dać Chrystusowi Odkupicielowi.

     Spowiedź jest tajemniczą wymianą. Ty dajesz grzechy Jezusowi, a On tobie daje swoje odkupienie.

     Jeżeli nie sprawdzasz corocznie rachunków, będzie ci bardzo trudno znaleźć pomyłki. Jeżeli badasz swoje sumienie jedyny raz na rok,, nie dojrzysz swoich wszystkich win. (...)

     Grzech jest zerwaniem z Bogiem, ale również ze wszystkimi braćmi w Kościele. Powrót twój nie może być aktem tajemniczym, dokonanym . w głębi serca, ale publicznym, nowym wejściem do Kościoła.

     Nie spowiadasz się samemu Bogu, ale "...błogosławionej Maryi zawsze Dziewicy..., wszystkim świętym i tobie, ojcze...", kapłanowi, który jest zastępcą Jezusa Chrystusa i świadkiem społeczności.

     Czy odrzucisz skarb, bo ci się nie podoba ręka, która ci go podaje?      Cóż znaczy twarz księdza; trzyma on w swoich rękach śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.

     Masz prawo wybrać sobie spowiednika; nie masz prawa opuścić choćby jednej spowiedzi, dlatego że ksiądz cię onieśmiela albo ci się nie podoba.

     W Kościele dobro lub zło w sercu choćby jednego tylko z członków odbija się na całym ciele. Przyjmując sakrament pokuty ofiarowujesz wszystkim braciom odnowę czystości i miłości.

     Ci, którzy z Bożej Opatrzności znajdują się bezpośrednio koło ciebie, pierwsi korzystają z przyjmowanego przez ciebie sakramentu. Przekazujesz im Chrystusa Odkupiciela.

     Im bardziej będziesz złączony ze środowiskiem przez uwagę, poznanie go i miłość, tym bardziej będziesz mógł przez sakrament pokuty zanosić Chrystusowi grzechy tego środowiska i tym bardziej będziesz mógł temu środowisku zanosić odkupienie Chrystusowe.

     Jeżeli walczysz przeciw brakom sprawiedliwości w pracy, miłości w rodzinach, braterstwa w kamienicach i dzielnicach, pokoju w świecie..., jeżeli walczysz przeciw niskim zarobkom, norom mieszkaniowym, jeżeli walczysz z analfabetyzmem, z głodem w świecie..., nie zapominaj, że te wszystkie nieszczęścia są owocem grzechu i że każdy grzech, żeby mógł być zniszczony, wymaga odkupienia.

     Jeżeli się spowiadasz, a nie walczysz z grzechem w sobie i w świecie, nie zwyciężysz zła.

     Jeżeli walczysz ze złem w sobie i w świecie, a nie spowiadasz się, nie odniesiesz zwycięstwa.

     Bo jedyny, nieskończenie skuteczny sposób zwalczenia grzechu to walczyć ze wszystkich sił, ale przyjmując w siebie - przez sakrament- pokuty - Chrystusa, jedynego zwycięzcę zła.

M. Quoist


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej