Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Problem samotności i ludzi samotnych wciąż powraca

Problemu samotności i ludzi samotnych nie da się wyczerpać ani w jednym artykule, ani w książce; w żadnym jednorazowym ujęciu tego zagadnienia. A powraca ono ciągle - na łamach gazet, w rozmowach towarzyskich, w listach Czytelników.

Jeszcze o samonych w listach

Pani Barbara z Bytomia napisała, że należy częściej podkreślać wartość ludzi, którzy świadomie obrali samotność, co "zachęciłoby niejedną osobę do takiego właśnie wyboru w skomplikowanych sytuacjach życiowych". Zarazem jest pełna uznania dla postawy samotnych kobiet, które nie udają samotności i ni wystawiają ją na moralne pośmiewisko, lecz mim swego naturalnego ukierunkowania na małżeństwo i macierzyństwo - spełniają swe życie w służbie dla innych, w różnych zresztą formach i sytuacjach. Czytamy tu dalej m in : "Oby dobry Bóg dał nam więcej takich pań! Jakże inaczej wyglądałoby życie mężatek, matek, gdyby właśnie panie o takich charakterach współpracowały z mężczyznami żonatymi!" Dalszy opis własnych przykrych przeżyć i gorzkich doświadczeń związanych z wieloletnią niewiernością męża - podkreśla jakby autentyzm i szczerość tej wypowiedzi.

P. Julia ze Sosnowca pisze natomiast. "Jestem głęboko wierząca i staram się żyć po chrześcijańsku (...) To prawda, ze nie mając u boku współmałżonka, można godnie przeżyć życie (...) Uważam też. ze macierzyństwo jest czymś pięknym i szlachetnym. Myślę, ze każda kobieta ma nie tylko prawo do macierzyństwa - to jej obowiązek... Co ma robić kobieta, która z takich czy innych względów nie może wyjść za mąż? Przecież to nie żadna zbrodnia ani grzech, jeżeli jako panna da życie nowej istocie ludzkiej i będzie ją bardzo kochać i wychowywać dla Boga i ludzi! Taka kobieta bierze na swoje barki także i obowiązki ojca, by mu go dziecku zastąpić (...) Zbrodnią i grzechem bardzo ciężkim jest zabicie dziecka w gabinecie zabiegowym..." I dalej pisze p. Julia o godnej potępienia postawie niektórych kobiet zamężnych, które wyrzekły się własnego dziecka, okazując się tzw. wyrodnymi matkami, w przeciwieństwie do niektórych panien samotnych, bezgranicznie kochających swe dziecko. Wydaje się, że w liście tym sporo jest prawdy i słusznych obserwacji, a zarazem "słodkiego bałamuctwa"... Bo jakże inaczej zrozumieć zdania o "bezgrzeszności" dawania życia, niezależnie od tego, z kim, jak i w jaki sposób ono się dokonuje? Jakie należałoby tu znaleźć podstawy do uznania podobnej "bezgrzeszności" mężczyzny, który na taki akt pozamałżeński się godzi, me widząc w nim czynu potwierdzającego jedyną i nierozerwalną miłość przed Bogiem? Miłość przecież to nie przypadkowe i nieuporządkowane oddawanie się, to także udzielanie się drugiej osobie przez całe życie; tylko w tej perspektywie, małżeńskiej, akt seksualny uznać można za zrozumiały i w pełni wartościowy, inna rzecz, ze można go sprofanować, zbezcześcić także w związku przez Boga pobłogosławionym, ale to jeszcze nie dowód, ze należałoby wnioskować o nieprzyznawanie sensu sakramentowi małżeństwa, a opowiadać się za chaotycznym "dawaniem życia". Wiadomo, ze kobieta na ogół bierze "później" na swe barki wszelkie obowiązki rodzicielskie, ale sama chęć szczera, by "zastąpić" również dziecku ojca - na dłuższą metę nie wystarcza. Można się jedynie łudzić, że takie "zastępstwo" przyniesie w perspektywie całego życia dziecka upragnione efekty. Psychologia i doświadczenie mówią tu coś innego i nie będziemy teraz drobiazgowo analizować przewidywanych skutków takiej koncepcji wychowywania, gdyż nie starczyłoby na to miejsca, a poza tym są one chyba na ogół dość dobrze znane. Twierdzenie o chlubnym wydźwięku przekazywania życia żadną już miarą nie pasuje np. do przypadków ciąży pochodzącej z przestępstwa: gdy - w myśl zacytowanych tu stwierdzeń - gwałty przynoszą owoc w postaci nowego życia, nie powinny być w takich przypadkach... uznawane za przestępstwo, ścigane i karane. A jednak są, z czego wynika, że nie zawsze "dawanie życia" zasługuje na pochwałę i aprobatę. Każdy posiadacz prawa jazdy wie, ze trzeba spełnić szereg warunków (wiedza, umiejętności, predyspozycje, orientacja itp ), aby je uzyskać. W przeciwnym razie wystarczyłoby nabyć taki dokument nielegalnie, wsiąść w samochód i po prostu jechać, bo... jazda jest czymś wspaniałym. Ale w ten sposób można tez spowodować "wspaniały" i groźny w następstwie karambol!

W liście nadesłanym z Krakowa p. Andrzej W. ujmuje się za kobietami samotnymi, starając się uchronić je przed agresywnością i kołtuńską mentalnością otoczenia. Kobieta samotna - pisze nasz Czytelnik - onieśmielona jest często tą swoją samotnością, boi się do niej przyznać, ukrywa ją jakby, ponieważ spodziewa się, iż sam ten fakt - samotności - zdyskwalifikuje ją w oczach innych, "porządnie" myślących, ustabilizowanych, żonatych i dzieciatych. Dlatego - jak czytamy - "różnie kobiety reagują na taką postawę społeczeństwa i na własne wewnętrzne potrzeby. Niestety, w większości wybierają złudnie dobre wyjście. Żadne środki nie są złe, by nie być samą i zostać matką. A sposobów jest wiele .. Jak w takich wypadkach traktowani są mężczyźni, można się domyślać". W dalszej części listu Autor zadaje pytanie, czy przypadkiem przychylna postawa Kościoła i wręcz nadopiekuńczość państwa wobec samotnych z dziećmi, nie wytworzyły społecznie niepożądanego klimatu zachęty do planowania takiego życia, z dzieckiem i bez mężczyzny. Pisze nawet, iż niektóre kobiety świadomie wykorzystują te dobre warunki dla spełnienia aktów własnej nieodpowiedzialności. Nie ma w tym nic z odpowiedzialności moralnej - w decyzji założenia rodziny i wychowywania dziecka: "Oczywiście jako Kościół mamy obowiązek i będziemy pomagać potrzebującym pomocy; nie chodzi tu o wypominanie kobietom ich zachowania, Należy jednak w większym stopniu stosować działalność profilaktyczną: nie idzie o zwalczanie, lecz niedopuszczenie do zła". Musi tez istnieć moralna odpowiedzialność za dziecko, które ma się urodzić, bo "nie może być ono czymś, co zapełni kobiecie pustkę, samotność, którą chce oszukać. Nie może jego obecność wypływać wyłącznie z potrzeb macierzyńskich. Nawet najlepsza matka nie zapewni pełnego rozwoju dziecka bez ojca". W liście p. Andrzeja W. napotykamy dalej na mocne stwierdzenie, stanowiące jakby kontrapunkt dla wniosków podsuwanych przez p. Julię ze Sosnowca: "Rodzenie dla samego rodzenia jest zbrodnią..."

Warto wsłuchać się w kolejne zdania tego, mimo niektórych dość ostrych sformułowań, rozsądnego listu: "Ileż jest źle funkcjonujących rodzin, które powstały tylko ze strachu kobiet, iż mogą zostać same: okłamały siebie i innych. Są tez kobiety, które nie założyły rodziny, choć bardzo tego chciały".

Autor listu widzi szczególną potrzebę " rolę Kościoła we wzięciu pod opiekę samotnej kobiety. ukazywania jej roli poprzez życie dla innych i w rezultacie - dla Boga. By kobieta taka mogła zrozumieć, ze ,jej samotność jest tylko iluzoryczna: bo jakaż to samotność, gdy żyje się Bogiem?" ł jeszcze jeden - ostatni fragment z tego listu: "Myślę, że dobrze byłoby organizować rekolekcje zamknięte dla samotnej kobiety. Tak wiele jest kobiet, które nie wiedzą, jakie jest ich miejsce w życiu społeczeństwa. Jeśli Kościół nie weźmie tego problemu w swoje ręce, nie widzę innych instytucji, którym by na tym zależało...' Dodajmy, ze Kościół nie może zastąpić, nie może dorosłych ludzi prowadzić za rękę w rozwiązywaniu tych osobistych problemów, ale może i powinien im pomóc. Podobnie, jak pomaga małżonkom tym, którzy żyją w rodzinach.

* * *

Zebrałem tu parę - jak się wydaje - dość typowych i charakterystycznych wypowiedzi, nie pretendując bynajmniej do rołi kogoś, kto zna i potrafi zaoferować jedynie słuszne opinie i rozwiązania. Umówmy się jednak, że znamy wszyscy w wystarczającym stopniu zasady moralne i wymagania życia chrześcijańskiego. Wydaje się, że problem ten zawsze sięga głęboko w sferę wnętrza ludzkiego, nie da się go rozpatrywać wyłącznie w kategoriach samotności fizycznej. Dlatego ze swej strony nie miałbym tu w zasadzie nic więcej do dodania ponad to. co odnalazłem w pięknych rozważaniach o samotności, napisanych przez p. Elżbietę Sujak w tygodniku "Gość Niedzielny". Na zakończenie pozwolę więc sobie kilka z tych myśli zacytować:

"Dopóki zechcę pozostać w centrum swojego świata, inaczej mówiąc słońcem swego układu planetarnego, tak długo skazuję się na samotność. Nie wiem, czy istnieje inna możliwość uwolnienia się od poczucia samotności, jak tylko rezygnacja z oczekiwania, która nazywa się "mieć człowieka" i wejście na ścieżkę, która nazywa się "być dla człowieka" (...) Najboleśniejsze w przezywaniu samotności jest - szczególnie dla młodych - to, że sytuacja osamotnienia przezywana jest jako zakwestionowanie wartości osobowej. "Nikt mnie nie chce - nikt mnie nie potrzebuje" wydaje się być negacją mojej wartości. Tymczasem chodzi tu o dwie całkiem różne sprawy. Dopóki uznanie przez innych zaspakajać ma moją potrzebę przeżywania siebie jako wartości, nie potrafię znieść samotności, bo stanowi ona wielki znak zapytania postawiony mnie jako wartości. Dlatego samotność może być tragedią dziecka, które w swym przeżywaniu swojej wartości zdane jest na ocenę i akceptację przez innych. Człowiek dorosły już zna, a przynajmniej znać powinien własną wartość i godność ludzką niezależnie od tego, czy uzyskuje uznanie u innych, czy nie. To właśnie moja ludzka wartość jest innym potrzebna, ubogaca ich i pomaga im w rozwoju, czyni moją obecność cenną a moje oddanie może zostać przyjęte radością i odwzajemnieniem. Toteż dla wyjścia z samotności nie jest obojętne, kim jestem, co umiem, co przeżywam jako wartości nadrzędne w moim życiu.

Wychodzę z samotności wpatrzony w potrzeby innych - przyjęty zostaję ze względu na wartość, jaką jestem i jaką przynoszę (...) W gruncie rzeczy wołanie o człowieka jest wołaniem o miłość, bo tylko miłość zaspakaja naszą tęsknotę, By być kochanym, warto się starać być godnym miłości, a aby miłość w drugim zapalić, najlepiej mieć ją dla niego w sobie, jak płonącą świecę, niosącą światło".

Mozę warto nad tymi słowami dłużej się zatrzymać i podumać: na użytek własny i innych...

WITALIS NOWICKI



Wasze komentarze:
 Grzegorz: 27.05.2010, 22:14
 Wzbogaciłem się w wiedzę o Powstaniu Listopadowym, którego jeden z bojów- krwawych dla obu stron- był tuż za ówczesną granicą Warszawy: w lasku olchowym ( czyli Olszynce Grochowskiej), który wówczas stanowił przejście w niekrótkiej linii bagien. "No pasaran"( =nie przeszli). W Powstaniu Listopadowym zginęło może i około dwudziestu (!) polskich generałów. Tak wynika z tablic w alei, którą szliśmy. Ilu w boju o przejście przez olszynkę? Piękny napis na pomniku... Koleżanka ładnie zadbała o kolegę- laureata (został nim zasłużenie, ale i dzięki jej pomocy, i wygrał książkę). :-) Podobały mi się też ciepłe deszcze. Dziękuję !
 spacerowiczka nr 2: 24.05.2010, 16:01
 ja również dziękuję Kasi i Tomkowi za zapał w pokazywaniu ciekawych i nie zawsze znanych miejsc stolicy. Dzięki spotkaniom mamy okazję i motywację do wyjscia z domu i spędzania czasu w milym towarzystwie :) spotkania dają nam niesamowitą możliwość poznania nowych ludzi.
 Spacerowiczka: 24.05.2010, 11:09
 Ogromne podziękowania dla Kasi i Tomka za oprowadzenie po Rezerwacie Olszynka Grochowska i za przekazanie nam wielu ważnych informacji o jednej z najbardziej krwawych bitew powstania listopadowego, która rozegrała się 25 lutego 1831r. pod Olszynką Grochowską.
(1)


Autor

Treść

Nowości

św. Jakub z Marchiiśw. Jakub z Marchii

Modlitwa do św. Jakuba z MarchiiModlitwa do św. Jakuba z Marchii

Zmieniły się czasy, ustrój, a wielu ludzi nadal kradnieZmieniły się czasy, ustrój, a wielu ludzi nadal kradnie

Jak rodziła się u Jana Pawła II wizja człowieka?Jak rodziła się u Jana Pawła II wizja człowieka?

Aż po grób może być tylko miłość - nigdy nienawiść!Aż po grób może być tylko miłość - nigdy nienawiść!

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej