Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nowy twór


     Glasgow i Berlin - w tych miastach oglądaliśmy w ostatnich dniach nową imprezę. Jej nazwa to mistrzostwa europejskie. Nowy twór to nic innego jak walka o medale na Starym Kontynencie, ale pod wspólnym szyldem. W stolicy Niemiec rywalizowali lekkoatleci, a w Szkocji toczono boje w sześciu dyscyplinach: pływaniu, kolarstwie, wioślarstwie, triathlonie, gimnastyce i golnę. Nie będę ukrywał, że pomysł takiej imprezy, mimo upałów za oknem, mocno mnie zmroził. Jakoś nie jestem w stanie się przekonać do czegoś, co wyważa otwarte drzwi. A główny powód takich działań jak zawsze jest jeden: kasa, kasa i jeszcze raz kasa.

     Oczywiście wszystko trzeba i da się odpowiednio obudować. Można opowiadać różne historie, na przykład o potrzebie promowania niektórych dyscyplin. Zmagania na wszystkich arenach były zsynchronizowane. A wszystko po to, by widzowie w całej Europie nie przegapili tego, co najciekawsze i najważniejsze w dyscyplinach w których rywalizowano o medale. Organizatorzy przed startem mprezy liczyli, że pozwoli to przyciągnąć przed telewizory nawet miliard widzów. Plany bardzo ambitne, tym bardziej, że w okresie wakacyjnym trudno namówić ludzi do siedzenia przed telewizorem. Pomysłodawcy mistrzostw europejskich chcą, by impreza - tak jak igrzyska olimpijskie - była rozgrywana co cztery lata.

     Nie wiem, czy te życzenia się spełnią. Wiem za to, że coraz więcej pomysłów w świecie wielkiego sportu zahacza o gigantomanię. Wszystko musi być nowe, lepsze, większe, ciekawsze, szybsze i bardziej interesujące. A tak się nie da. Na siłę nie stworzy się zawodów, które na zawołanie zachwycą cały świat. Przerabiamy to już, niestety, przy okazji piłkarskich mistrzostw świata. Był już pomysł (na szczęście zarzucony) by organizować je co dwa lata. A teraz czeka nas powiększenie liczby uczestników. I tego, niestety, już nie unikniemy.

     Dokąd to wszystko zmierza? Na pewno nie tam, gdzie bym sobie życzył. No, ale tłumaczę sam sobie, że jestem niereformowal- ny i być może czegoś nie łapię. Przyznam się jednak Państwu, że łapać nie chcę. Tak jak nie chcę dożyć chwili, by tak zwany e-sport (co za ohydna i głupia nazwa), czyli rywalizacja w grach komputerowych, stał się częścią igrzysk olimpijskich. Wtedy dopiero powstanie twór, z którym nie będę chciał mieć nic do czynienia.

Mariusz Jankowski

Autor jest dziennikarzem TVP

Tekst pochodzi z Tygodnika

12 sierpnia 2018


   

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej