Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ostatni start sportowca

     Katastrofa samolotu, na pokładzie którego znajdował się Prezydent Polski i wiele innych ważnych osób, wstrząsnęła całym światem. W świecie sportu także zdarzały się katastrofy lotnicze, w których życie straciło wielu znanych sportowców. Największą z nich była katastrofa, w której zginęli piłkarze Torino, a później wypadek samolotowy z udziałem piłkarzy Manchesteru United.

     Pierwszym feralnym lotem ze sportowcami na pokładzie była katastrofa samolotu Fiat 212, którego pasażerami było 18 piłkarzy drużyny Torino. Wypadek zdarzył się 18 maja 1949 r., gdy drużyna wracała z towarzyskiego meczu z Benficą Lizbona. Samolot leciał nad granicą francusko-włoską, pogoda nagle się pogorszyła. Pilot miał bardzo ograniczoną widoczność. Kilka minut po godz. 17 samolot uderzył w mur okalający bazylikę na wzgórzu Superga. Śmierć poniosło wielu wybitnych piłkarzy, z Valentino Mazzolla na czele. Torino w tym czasie było czołową drużyną we Włoszech; w sezonie 1947/48 strzelili aż 125 bramek, zdobyli trzy mistrzostwa z rzędu, a czwarte było już w drodze (wygrane już bez piłkarzy będących na pokładzie pechowego samolotu). W sumie zginęło 31 osób, nikt nie przeżył. Za przyczynę tragedii uznano złe warunki pogodowe i błąd pilota.

     Kolejną katastrofą samolotu z udziałem sportowców był nieszczęśliwy lot piłkarzy Czerwonych Diabłów. W lutym 1958 r., w Jugosławii, Manchester United rozgrywał swój rewanżowy mecz z Crvena Zvezda Belgrad w ramach Europejskiego Pucharu Mistrzów. Angielski zespół zremisował 3:3 i uzyskał awans do półfinału najważniejszych klubowych rozgrywek kontynentu. Nic nie zapowiadało, że za kilka godzin radość z awansu przerodzi się w ból i cierpienie. Atmosfera na pokładzie G-LZU AS 57-609 linii Elizabethan, wówczas jednego z najlepszych samolotów pasażerskich, była doskonała. Niezbędne okazało się jednak lądowanie w Monachium i uzupełnienie braków paliwa. Tankowanie miało potrwać tylko 20 minut. Po zatankowaniu samolotu nastąpiły problemy ze startem; dwie próby były nieudane, za trzecim razem samolot przy ogromnym rozpędzie nie wzniósł się w powietrze. Uderzył w pobliski budynek. Maszyna rozpadła się na dwie części i stanęła w płomieniach. Wszystkie osoby siedzące na końcu maszyny - w sumie 24 - zginęły. Było wśród nich 7 piłkarzy i 8 dziennikarzy, pozostali byli pracownikami Manchesteru United. Piłkarze, którzy nie przeżyli wypadku, byli bardzo młodzi, najstarszy z nich miał 26 lat. Byli przyszłością angielskiej piłki. Za gwiazdę tamtego zespołu uchodził Duncan Edwards, 21-letni wówczas obrońca, któremu zapowiadano światową karierę. W katastrofie ocalały dwie znakomite piłkarskie osobowości: zaczynający wielką karierę Bobby Charlton i wielki trener Matt Busby, który 10 lat po tragedii w Monachium doprowadził Manchester United do triumfu w Pucharze Mistrzów Krajowych. O tamtejszym wypadku w Monachium, ze względu na słabo rozwinięte mass media, społeczność międzynarodowa usłyszała dopiero następnego dnia po katastrofie.

     14 lat po tragedii w Monachium rozbił się samolot z urugwajskimi rugbistami. Wypadek miał miejsce w Andach. Z 40 osób wypadek przeżyły aż 32. Jednak pomoc do poszkodowanych dotarła dopiero po wielu dniach żmudnych poszukiwań. Ostatecznie udało się uratować 16 osób. W lipcu 1989 r. miała miejsce następna katastrofa samolotu, na którego pokładzie, wśród 178 pasażerów, byli holenderscy piłkarze pochodzenia surinamskiego, którzy lecieli rozegrać towarzyskie spotkanie z reprezentacją tego kraju. Prawie wszyscy pasażerowie zginęli. Jednym z nich był bramkarz Ajaxu - Lloyd Doesburg. Przeżyło zaledwie 11 osób, wśród nich 3 piłkarzy, lecz tylko jeden z nich - Radjin de Haan kontynuował piłkarską karierę. Za przyczynę tej tragedii uznano złą pogodę i błąd pilota, który niepoprawnie ocenił wysokość lotu i uderzając w drzewo doprowadził do wypadku.

     Cztery lata później drużyna narodowa Zambii leciała na mecz z Senegalem. Do wypadku doszło w nocy z 27 na 28 kwietnia 1993 r. Maszyna, którą lecieli piłkarze, już w czasie międzylądowania w Kongo miała problemy z silnikiem, jednak mimo tego kontynuowano lot. W powietrzu zapalił się jeden z silników i samolot zatonął w Atlantyku. Zginęła cała drużyna, łącznie 30 osób, wśród nich były piłkarz Lecha - Derby Mankinka.

     Warto wspomnieć także o słynnej katastrofie lotniczej na Okęciu w 1980 r., w której zginęło 14 bokserów amerykańskich.

     Znakomity niegdyś polski piłkarz, Wacław Sąsiadek, wspomina także groźbę katastrofy, do jakiej mogło dojść, kiedy polska reprezentacja w piłce nożnej wracała z meczu z Albanią w 1950 r. Po starcie piorun uderzył w samolot i zapaliła się kabina pilotów. Cudem udało się ugasić pożar. Samolot zmuszony był do awaryjnego lądowania w Budapeszcie, bez nawigacji radiowej. Lądowanie się powiodło.

     Katastrofy lotnicze nie zdarzają się zbyt często, ale ich skutki są tragiczne - pochłaniają jednorazowo bardzo wiele ofiar. Okazuje się, że od tego typu nieszczęść nie jest zwolniony ani świat sportu, ani też - jak pokazała ostatnia tragedia - świat polityki i dyplomacji.


Grzegorz Sowa


Tekst pochodzi z Tygodnika Katolickiego



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej