Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wystarczyła jedna chwila

Hej, jestem Magda, mam 17 lat i chciałabym Wam opowiedzieć swoje świadectwo. Bardzo długo zastanawiałam się czy napisać tutaj coś, czy nie. Jednak stwierdziłam, że może to komuś pomóc i zabrałam się do pisania. Pragnę podzielić się z wami tym, jak bardzo mocno doświaczyłam działania Jezusa w swoim życiu i jak bardzo mocno dalej tego doświadczam.

Zacznę od początku. Jeszcze dwa lata temu nie widziałam, że są ludzie którzy tak bardzo kochają Jezusa, a już w ogóle nie podejrzewałam że ja będę jedną z nich. Byłam osobą "praktykującą ale nie wierzącą". Chodziłam do kościoła prawie w każdą niedzielę, bo tak mnie nauczyli rodzice i tak wypadało. Z resztą śpiewam od 9 lat w prafialnej scholi, więc nie wypadało nie być na niedzielnej mszy. Ale nie czułam jakieś tak szczególnej więzi z Bogiem. Można powiedzieć, że wcale w Niego nie wierzyłam nawet. Do komunii i do spowiedzi świętej nie przystępowałam, bo przecież "jak tak można gadać o swoich grzechach i o tym co źle się robi jakiemuś tam mężczyżnie w sukience". Nie miałam z resztą takiej potrzeby. Byłam bardzo zdemoralizowana, od pierwszej klasy gimnazjum obracam się w dość dziwnym towarzystwie. Głównym założeniem tam była dobra zabawa i życie na przypale, to znaczy im więcej zła tym lepiej. Paliłam papierosy, czasami pojawiało się coś mocniejszego, poza tym każdy weekend spędzony na wielkim piciu i dobrej zabawie. Piłam gdzie tylko się dało, parki, klatki schodowe, kluby, domówki itp. Oczywiście bardzo dobrze to ukrywałam, bo moi rodzice do tej pory nie wiedzą jakim człowiekiem byłam kiedyś.

Wszystko jednak się zmieniło kiedy zaczęłam uczęszczać na lekcję religii, które prowadziła pewna siostra zakonna- salezjanka. Chociaż nie angażowałam się w lekcję, ani nie słuchałam za dużo o czym ona mówiła, to jednak siostra coś we mnie musiała zobaczyć. Starała się przybliżyć mnie do Boga, pokazać mi Go. Długo pracowała nade mną, aż w końcu zaproponowała mi wyjazd na warsztaty muzyczne. Lubiłam śpiewać, więc stwierdziłam czemu nie! Nie podejżewałm, że będe tam musiała się jakoś modlić, albo coś takiego. No bo nigdy tego nie robiłam i nie miałam takiego zamiaru. Na miejscu okazało się, że nie są to zwykłe warsztaty muzyczne, ale są one również warsztatami liturgicznymi. Co było dla mnie straszne, jednak nie miałam wyjścia, nie mogłam sama wrócić do domu, musiałam wytrzymać tam 3 dni. Pomyślałam, jakoś to przeżyję a później znów będę mogła iść na piwo ze znajomymi. Już od pierwszego dnia mieliśmy masę śpiewania, akurat to mi nie przeszkadzło i nawet mi się to spodobało. Najgorszy był dla mnie pierwszy wieczór. Po wszystkich próbach musieliśmy iść na jakąś nudną modlitwę. Trawała dość długo, a ja byłam tak znudzona tym że prawie zasnęłam. Nic szczególnego się na niej nie działo, siedziałam i myślałam o tym jakby tutaj najszybciej stąd wyjść i iść zapalić. Później wróciłam do swojego pokoju i poszłam spać. Rano znów mnie czekała ta nudna modlitwa, po której cały dzień mieliśmy próbę i emisję głosu.

Dzień minął szybko, a wieczorem odbyła się Adoracja. Była ona kilku godzina połączona z czuwaniem. Każdy musiał siedzieć do końca i właśnie na tej adoracji wszystko się zaczęło. Kiedy już nie miałam co robić, zaczęlam słuchać tego o czym oni wszycy mówią. Mówili coś o zawieżeniu swojej drogi Jezusowi, o tym jak On bardzo kocha każdego z nas, następnie każdy miał rozważyć swoje postępowanie, spojrzeć na to co w jego życiu jest dobre a co złe. Nastała wielka cisza, a ja zaczęłam wchodzić w samą siebie i dokonywać bilansu swojego postępowania. Zobaczyłam, to jak bardzo jestem słabym człowiekiem i jak wiele jest we mnie zła. Wstydziałam się i zdałam sobie sprawę że właśnie się modlę. Nigdy wczesniej tego nie robiłam, zaczęłam w kółko powtarzać "Panie, nie umiem się modlić, tak jakbym tego chciała, ale wierzę że tu jesteś, że nie jestem z tym sama i że możesz mi pomóc." Po dłuższym czasie poczułam w swoim sercu, coś czego nigdy dotąd nie doświadczyłam. Zrobiło mi się strasznie ciepło, czułam że Ktoś mnie obejmuje i przytula. Ktoś mówił mi "Kocham Cię, twoich grzechów już nie ma" Zaczęłam się rozglądać, jednak wszycy byli skupieni na swojej własnej modlitwie i nikt do mnie niczego nie mówił. W tym momencie spojrzałam na krzyż, który wisiał nad ołtarzem. Był na nim Jezus, który jak mi się wczesniej wydawało miał spuszczoną głowę, jednak w tym momencie Jego wzrok patrzył wprost na mnie. To właśnie z Jego oczu biła w moją stronę wielka miłość i wielkie ciepło. Które nie przestawało mnie wypełniać, słowa "kocham cię" zaczęły wypełniać całe moje serce, całą mnie. Zaczęłam płakać. Zrozumiała, że nie jestem sama na tym świecie, że jest On, ten który mnie kocha i który umarł abym ja mogła żyć. Płakałam jeszcze długo, nie chciałam wyjść z kaplicy, chciałam trwać w tym wszystkim dalej. Kiedy wróciłam do swojego pokoju nie mogłam się uspokoić, siostra widząc co się ze mną dzieje zaczęła ze mną rozmawiać, wyjaśniła mi, że otrzymałam od Pana Boga wielką łaskę, że w tym momencie "Pan Jezus dał mi powąchać swoje stopy". To nie był koniec, siostra powiedziała mi, że teraz muszę zacząć robić wszystko, aby móc "wąchać Go calego" aby On cały był zawsze przy mnie.

W jednej chwili rzuciłam moje dawne nałogi, zmieniłam swoje życie o 180 stopni. Nie potraiłam już sięgnąć po papierosa, po alkohol. W tej jednej chwili, On całkowicie zmienił moje życie, dał mi nowe, które jest o wiele lepsze niż poprzednie. Teraz już nie umiem żyć bez Chrystusa, On wypełnia każdy mój dzień, jest wszystkim co mam. Tylko przy Nim jestem na prawdę szczęśliwa. Chociaż czasami zdaża mi się upaść zawsze powstaję, bo wiem że jeszcze nie mogę "wąchać" ani oglądać Chrystusa całego, że nie jestem na to jeszcze gotowa i muszę dalej o to walczyć aby tak było. Każdy mój dzień jest nową walką o to, aby być o krok bliżej do Niego.

Chciałabym, abyście wiedzieli, że dla Boga nie ma nic niemoźliwego. Nie ważne jak bardzo daleko od Niego będziesz, On zrobi wszystko byś Go poznał. Każdego dnia walczy o Ciebie, toczy bitwę na śmierć i życie, abyś Ty mógł być szczęśliwy. Nie jest ważne jak bardzo jesteś grzeszny, jak wiele ciemności jest w tobie, On jest światłem, które przychodzi, aby rozświetlić najciemniejsza część twojego życia.

Dziękuję wszystkim, którzy to czytacie, każdej osobie która za mnie się modli.Siostrze która mnie doprowadziła do Chrystusa i wszystkim moim przyjaciołom. I proszę was bracia i siostry o modlitwę za mnie. Pamiętajcie, że Pan Jezus działa przez wielu ludzi i każda chwila jest dobra aby spotkać się z nim.

Chwała Panu!

Magda


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej