Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Santa Maria w prawosławnej Grecji

     Podczas wakacji w krajach, w których katolików żyje niewielu, pójście w niedzielę na Mszę może być niełatwe. Tak jest i w prawosławnej Grecji, choć na Rodos bardzo wiele cerkwi było w przeszłości kościołami.

     Widać to zwłaszcza w mieście Rodos. W porcie stoi duży budynek (na zdjęciu). Z zewnątrz niczym nie przypomina świątyni prawosławnej, choć dziś to Evangelismos, cerkiew pod wezwaniem Zwiastowania Matki Bożej. W środku jest ikonostas z białego marmuru i neobizantyjskie freski na ścianach. Jednak od 1925 r. do wczesnych lat powojennych była to katedra św. Jana Chrzciciela. Zbudowali ją Włosi.

     Włoska okupacja

     Wyspa Rodos ma bardzo burzliwą historię. Za czasów starożytnych istniały tu miasta greckie, potem kontrolę nad nią przejął Rzym i Cesarstwo Bizantyjskie. W XIV w. zajęli ją joannici, wyparci w XVI w. przez Turków. W 1912 r., po wojnie włosko-tureckiej, Rodos opanowali Włosi. Dziś mówi się tu o „włoskiej okupacji”, która (z przerwą na okupację niemiecką 1943-1945) trwała do 1947 r. Potem cały archipelag Dodekanez przejęli Grecy.

     Za czasów włoskich budowane były kościoły katolickie i budynki użyteczności publicznej. Te ostatnie widoczne są choćby w okolicy portu Rodos: ciężkie budowle, stawiane za czasów Mussoliniego. Obok dawnej katedry stoi dziwnie tu wyglądający budynek w stylu weneckim. To zbudowany w 1927 r. r Palazzo Governale, czyli Pałac Gubernatora. Kościołów też postawiono sporo. Dziś łatwo je rozpoznać, bo różnią się wyglądem od tradycyjnych cerkwi greckich.

     Włochów w latach 30. mieszkało na Dodekanezie 7 tys., na ogólną liczbę około 130 tys. ludności; na terenie wyspy Rodos żyło ich tu blisko 6 tys. Umiarkowana polityka gubernatora Maria Laga (1923-1936) sprzyjała integracji włoskich kolonistów z Grekami. Jednak w 1936 r. gubernatorem został Ceasare Maria De Vecchi, współorganizator faszystowskiego marszu na Rzym i kwadrumwir (członek zarządzającej czwórki) partii faszystowskiej. On to rozpoczął "italianizację" wyspy. I właśnie ten okres jest bardzo źle wspominany przez Greków - pojawiła się wrogość zarówno wobec włoskich kolonistów, jak i księży katolickich.

     "Po wojnie nastąpił okres nienawiści rasowej, która objawiała się okrucieństwem zarówno w słowach, jak i czynach, negując nawet wszelkie dobre dzieła, jakich Włochy i Kościół katolicki dokonały tutaj przez 33 lata" - pisał o. Ceasare Andolfi OSĘ ostatni włoski zakonnik, który opuścił Rodos. Z wyspy uciekli wszyscy Włosi.

     W POSZUKIWANIU KOŚCIOŁA

     Dwadzieścia pięć kilometrów na południe od miasta Rodos leży Kolymbia, jedna z wielu turystycznych miejscowości. Na zdjęciach w książce Lucii Conte Jannikis "Kościoły, które niegdyś istniały..." widać istniejące tu przed wojną San Benedetto i kompleks domów: kościół z beczkowym sklepieniem i wysoką wieżą, budynki administracyjne, szpital, ulica wiodąca ku odległemu o 2,5 km morzu oraz domki osadników i gaje oliwne. Dziś nad morzem jest skupisko hoteli, wzdłuż ulicy Eukaliptusowej (to Włosi sprowadzili eukaliptusy) niszczeje niski, długi akwedukt. Kościół jest dziś cerkwią św. Tryfona, a obok znajduje się dom starców.

     Turyści rzadko odwiedzają dawne centrum San Benedetto. Tu mieszkają sami Grecy. W upalne lato niedzielna Msza rozpoczyna się wcześnie; duchowny prawosławny w ciężkich szatach ociera pot leżącym na ołtarzu białym, włochatym ręcznikiem.

     Wmieście Rodos, w tamtejszym katolickim kościele Matki Boskiej Zwycięskiej, zwanym popularnie Santa Maria (ul. Ka- thopouli 45), mimo działającego klimatyzatora, na Mszy w południe jest chyba goręcej. W tłumie wiernych dominują Polacy; ksiądz Polak pyta na początku Mszy, kto jest kim. Odprawia po łacinie, czytania są po polsku i angielsku, podobnie jak kazanie.

     Ten kościół powstał w 1851 r., drugi, pod wezwaniem św. Franciszka, w 1939 r. I są to właściwie jedyne czynne świątynie katolickie na wyspie. Oprócz nich funkcjonują jeszcze kaplice. Opiekuje się nimi Kustodia Ziemi Świętej, czyli franciszkanie.

     - Jest nas, katolików, na Rodos niewielu - mówi tygodnikowi "Idziemy" pracujący tu o. Paweł Juda OFM. - Latem ta liczba oczywiście się zwiększa, a najwięcej przybywa Polaków - dodaje.

     Kościół nie tylko działa, ale i wspiera lokalną społeczność. - W każdy wtorek wydajemy żywność około trzystu potrzebującym osobom - mówi o. Paweł. Rzecz jasna, ci potrzebujący to Grecy, a więc zapewne w większości prawosławni. Ale z oczywistych względów kościoły katolickie są otwarte na przybyszy z innych krajów. I może warto, by wiedzieli o tym także Polacy odwiedzający Rodos.

Piotr Kościński


12 sierpnia 2018


   


Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej