Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Relacja z podróży Michała Wiszniewskiego 1845

     Wyspa Capri, jakkolwiek bliska na oko, jednakże dwie godziny żeglugi z dobrym wiatrem wymaga. Odbiwszy od brzegu, pokazuje się cała dolina Sorrento i jej sterczące nad morzem brzegi: wierzchołki i szczyty tej doliny są skaliste i nieurodzajne, ale w środku rozlega się śliczna równina (Piano di Sorrento), której rozkoszne wille wśród pomarańcz, oliwy, fig i wina bieleją. Okolica około drugiego miasteczka, Massa, już jest więcej jałową i nie tak ma piękne wejrzenie. Minąwszy miasteczko Massa, wyspa Capri coraz wyraźniej rysuje się. Składa się z dwóch gór skalistych: Solaro, Anacapri, a w środku żyzna dolina najwięcej oliwą i figami zarosła, na której wznosi się miasteczko Capri. Pod miasteczkiem Capri, które jest na górze, jest mała wioska, do którejśmy dość ochoczo przybili, bo morze zaczynało być niespokojne. Tam nas opadło mnóstwo obdartych chłopców i dziewcząt, z których każde jakąś ofiaruje przysługę, tylko aby mieć sposobność wydzierania pieniędzy od zmęczonego cudzoziemca.

     Gdyśmy usiedli przy jednej chałupie, które tu są murowane, bez dachów, jeszcze większe kolo ciekawskich nas obstąpiło, z których jedni z krzykiem ofiarowali konie, osły etc., drudzy byli tylko widzami. Dla pań, które z nami były, wyprosiliśmy dwa krzesełka, za co przy odchodzie zapłacić sobie kazano. Posiliwszy się wodą z winem, pojechaliśmy na osiach pod górę Solaro, która nad całą wyspą panuje. Przejechawszy przez środek miasteczka Capri skalistą drogą, wśród fig indyjskich, dostaliśmy się do gruzów pałacu Tyberiusza, które jednakże lepiej się zachowały niżeli wiele naszych spustoszałych zamków (...)

     Widok, żeby miał być najpiękniejszy we Włoszech, jak niektórzy twierdzą, wyrzec nie mogę, będąc tak blisko Neapolu; jest jednakże oryginalny i wspaniały, bo wchodzi w Zatokę Neapolitańską, gdzie wszystko jest wspaniałe. Z tej tu tylko dymiący się Wezuwiusz i bardzo słabo bielejące się miasto widno, nareszcie sama wyspa, która tak jak i inne jest tworem wulkanów, dziwny widok wyschłej skały z żyzną doliną sprawuje. Widno także dwa klasztory opuszczone, z których jeden niegdyś mnichy, a drugi zakonnice zajmowały. Ale dwa klasztory na tak malej i ubogiej wysepce utrzymać się nie mogły.

     Naród, oliwkowej cery, nie bardzo tu piękny, a chciwy nadzwyczaj, za stołki, za wodę, za każdą najmniejszą przysługę płacić sobie każą, a zawsze im mało, choćby dać najwięcej. W zamku Tyberiusza oprócz przewodników wielu jeszcze innych, kobiet i wisusów, zapłaty wymagało, twierdząc, że do innego świątynia, a do innego teatr należy. Przyzwyczajeni do naszego poczciwego i gościnnego ludu, mieśmy sobie o nim wspominali. (...) Dziecko lub dorosła dziewczyna nie ma dowcipniejszej odpowiedzi, jak: Signore! Date mi un grano, date mi ąualche cosa (Panie! Daj mi grosz, daj mi cokolwiek).

     Wróciwszy od Tyberiusza do wioski naszej, która jest portem wyspy Capri, popłynęliśmy do Groty Błękitnej leżącej pod górą Anacapri, będącą skałą ze wszystkich stron prostopadłymi otoczoną ścianami, na wierzchołku zaś jest wioska tegoż imieni; z trzystu sześćdziesięciu pięciu schodów złożona, do której się idzie wykutą w żywe skale ścieżką. Kilka dopiero lat temu jał dwóch ciekawych Anglików, opływających tę wyspę i do każdej zaglądając dziury, natrafili na tę osobliwszą grotę. Tej wszakże wiadomości nie podaję za najpewniejsza i niewątpliwą; bo być bardzo może, że to zmyślili Włosi dla zachęcenia Anglików dc dalszych poszukiwań, przy których czyczeronowie, przewodnicy, marynarze, chłopi, co wynajmują osły lub muły, stróże różnego rodzaju, obdzierają niemiłosiernie tych pieniężnych wyspiarzy.

     Ktokolwiek tę grotę odkrył, zawsze winniśmy mu wdzięczność za jeden z najcudowniejszych widoków. Cała morzem zalana, ma ciasny i niski, tylko półtrzecia łokcia mający otwór, iż tylko schyliwszy głowę wpłynąć wewnątrz można. Przy wchodzie czekają lekkie barki do tego umyślnie sporządzone, które zręcznie podpływają pod ciasne wejście, w czasie burzy często wodą zamknięte. Zobaczywszy tę niebieską wodę od kryształu przezroczystszą, od turkusu piękniejszą, odbitym blaskiem swoim całe sklepienie i boki, wiosła i twarze pokrywającą prześliczną, srebrzystobłękitną barwą, długo z podziwienia i uniesienia wyjść nie można. Mając wewnątrz tylko krótko zatrzymać się, z obawy aby tu nas morze nie zamknęło, zapomnieliśmy o niebezpieczeństwie, tak to jest niespodziane, nowe i dziwnie piękne widowisko, do tych rzeczy należące, które gdyby się przyśniły komu. dziwiłby się, że miał sen tak osobliwszy.

     Do tych cudów już gotowych czyczerone nasz za piastra obiecał nam pokazać posąg srebrny, czemu przy cudownym wrażeniu, który ta grota uczyniła, zbyt łatwo uwieraliśmy. Włoch zalazł za skałę, z której prędko rozebrany wypłynął, lecz zamiast posągu miał raczej postać żaby, tak ciało jego w tej wodzie fosforycznej zmalało i skróciło. Dużośmy mieli śmiechu z tej jego sztuki: wszakże lubo zapowiedzianego srebra ani posągu nie było, złudzenie jednakże było osobliwsze. To w tej grocie najbardziej zadziwia, iż gdy wszędzie na świecie światło pada z góry, tu błękitne światło idzie z dołu, jakby słońce było na dnie... Woda uderzona wiosłem odbija kolor rubinowy. Zdaje się, że ta grota była dobrze starożytnym pod nazwiskiem Groty Nimfy albo Tyberiusza znana, ale później poczytano ją za bajeczną.

     Wracaliśmy z Capri wśród największego skwaru słońca, które nam razem z niespokojnym morzem dokuczało. Znikła prędko owa radość, której wszyscy w Grotta d'Azzurro serdecznie poddali się (...).



Fragment książki Michała Wiszniewskiego Podróż do Włoch, Sycylii i na Maltę, PIW, Warszawa 1982.

Miejsca Święte nr 66


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej