Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Chatka św. brata Alberta na Kalatówkach

Mały drewniany domek stoi na skraju stromego urwiska. Przebywał w nim, pracował i zdobywał szczyty świętości brat Albert Chmielowski. Chatka jest jedną z najcenniejszych relikwii po kalatowskim Samotniku. Od ponad kilkudziesięciu lat strzeże jej siostra Ambrozja.

Źli ludzie tu nie przychodzą

Jej szary albertyński habit wrósł już na dobre w to miejsce, choć często lubi powtarzać za św. bratem Albertem: ii domu, ani ziemi, ani żadnej rzeczy". Zna tu każdą rzecz. Może opowiadać o niej godzinami, podobnie jak o życiu brata Alberta. Podkreśla, że w pustelni sióstr albertynek na Kalatówkach jest kilka miejsc uznawanych za bezcenne. Oprócz chatki, w której mieści się Izba Pamiątek, skarbem tego miejsca jest kaplica z podarowanym przez krakowskich paulinów krucyfiksem, przed którym brat Albert często się modlił. Taki sam jak za jego czasów jest zakonny refektarz, bez ozdób, z niskimi stołami i lawami, zgodnie z franciszkańską regułą. - To jest jedyny dom w Zgromadzeniu, gdzie bez większego trudu można odnaleźć ślady po bracie Albercie. Wszystko tutaj o nim mówi, ściany, ogród, szum potoku, powiew halnego wiatru - mówi siostra Ambrozja Stelmach.

W ogrodzie przed kaplicą rosną wysokie paprocie, cisy, świerki, jarzębina oraz pokrzywy, które tu są pod ochroną. W innym zakątku pustelni jest jeszcze zagajnik limb i górskie maki przyniesione przez wiatr za pobytu brata Alberta. Tę prawdziwą ozdobę ogrodu nie wszyscy mogą zobaczyć, są za zakonną klauzurą, która nie obowiązuje jedynie "klasztornych" wiewiórek, przechadzających się korytarzami za "swoimi" siostrami. Do siostry Ambrozji, która po rannych modlitwach sprząta chatkę, często zagląda Kajtuś. Potem przychodzą pierwsi wędrowcy, grupy pielgrzymów i wycieczek. Najwięcej jest ich w czasie brzydkiej pogody. Wstępują do kaplicy, zwiedzają celę Samotnika z Kalatówek i Izbę Pamiątek w chatce, stają na chwilę przy źródełku, gablotach ze zdjęciami, fotografują, rozmawiają. Około godziny dziewiątej robi się nieco gwarniej. - Przekraczając bramę prowadzącą do naszego sanktuarium sami się wyciszają. Wielu zatrzymuje się na dłużej. Modlą się, uczestniczą we Mszy świętej, chcą porozmawiać, opowiedzieć o swoich zmartwieniach. To miejsce otwiera serca nawet tych, którzy nie zwierzają się na ogół nikomu, zwłaszcza mężczyznom - mówi siostra Ambrozja.

Lubi takie spotkania, gdzieś na uboczu, z rękami opartymi o poręcz przy domku, gdzie można patrzeć na góry i w oczy. Lubi ludzi, również tych z kolczykami w uchu, grzebieniem włosów na głowie, ćwiekami na kurtce. Ma swojego Ałganowa, Hebla, Władka, przychodzących co jakiś czas po pomoc. Wie, że nigdy nie zrobią im krzywdy. Zjedzą, coś dostaną i pójdą dalej. Martwi się jedynie, gdy któryś kiedyś już nie przyjdzie, pozostanie żal, że się więcej nie wysłuchało. - Opowiadanie jakiejś grupie o tym miejscu i bracie Albercie podobne jest do kazania, z którym niełatwo dotrzeć do wszystkich słuchaczy. Tymczasem niejeden chciałby porozmawiać na osobności. Na co dzień wstydzą się powierzyć swoje tajemnice nawet najbliższym. Tutaj jest inaczej. Może dlatego, że rozmawiają z zakonnicą, która ich nie zna, potem pójdą i więcej jej nie zobaczą. Źli ludzie tu nie przychodzą - zauważa siostra Stelmach.

Zdarza się, że do pustelni trafiają osoby, nawet z Podhala, które nic nie wiedziały o niej wcześniej. Szli w góry i po drodze zobaczyli to miejsce, najczęściej są zdumieni. Częstymi gośćmi są rodziny wielopokoleniowe - "żelażni" miłośnicy brata Alberta. Im nie trzeba wyjaśniać, tłumaczyć. Niektórzy, przeważnie z odległych stron, są regularnie na Pasterce, rezurekcyjnej procesji, albertyńskich świętach. Wyjątkowym jgościem klasztoru na Kalatówkach był Ojciec Święty, który przyszedł - jak podkreśla siostra Ambrozja - odwiedzić swojego dobrego znajomego, św. brata Alberta. - Było to też błogosławieństwo dla naszego klasztoru, który istnieje na tym skrawku tatrzańskiej ziemi - podarowanej bratu Albertowi przez hrabiego Zamoyskiego od stu lat - dodaje.

Wspomina jak ponad trzydzieści lat temu szalejący w Tatrach huragan nie ominął albertyńskiego eremu. Zrównał z ziemią wysokie świerki, które przywaliły chatkę. - To, że domek nie usunął się w przepaść uznałyśmy za przejaw Bożej opatrzności i opieki brata Alberta. W tym samym czasie wiatr "rozbierał" żelbetonowe schronisko na Kalatówkach. Nasze życie tutaj nie jest łatwe. Burze, zamiecie śnieżne, częsty halny stawiają nas wobec potęgi Bożej. Nawet w ogrodzie nie można nic zaplanować. Wiatr przynosi nasiona jakie chce. Ale to ma swój sens. Zdajemy się na opiekę i dobroć Boga - mówi siostra Ambrozja.

Kalatowska pustelnia przygotowuje się do kolejnej zimy. Jesienią odwiedzających to miejsce jest nieco mniej. Do chatki, przy której czeka na turystów siostra Ambrozja, dochodzi śpiew. Wtóruje mu szum górskiego potoku. Tutaj cisza nigdy nie jest próżnią.

ANDRZEJ SAWULSKI SCJ



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 17.06.2024, 10:55
 Chatka Świętego Brata Alberta Chmielowskiego na Kalatówkach dziękuję Święty Bracie Albercie Chmielowski kocham Cię bardzo mocno proszę o miłość prawdę sprawiedliwość szczerość szacunek szczęście uczciwość ufność wiare zdrowie na całym świecie dziękuję Święty Bracie Albercie Chmielowski kocham Cię bardzo mocno proszę dla mnie o dobrego domu kupno małego dobrą małego mieszkania sprzedaż urodę zdrowie pieniądze żebym miała zawsze dziękuję żeby mieli wszyscy i je szanowali dziękuję żeby pracowali uczciwie zarabiali dziękuję żeby mądrze pieniądze wydawali dziękuję Święty Bracie Albercie Chmielowski kocham Cię bardzo mocno proszę o odzyskanie syna którego wychowam na kapłana dziękuję Święty Bracie Albercie Chmielowski kocham Cię bardzo mocno proszę dla mnie o dobrego kawalera męża w moim wieku niepalącego pobożnego Polaka religijnego uczciwego z którym będę żyć w cielesnej czystości w zgodzie dziękuję Święty Bracie Albercie Chmielowski kocham Cię bardzo mocno proszę dla mnie o prawo jazdy samochód dziękuję modlitwa ma moc dziękuję modlitwa cuda czyni dziękuję miłość cuda czyni dziękuję nadzieja cuda czyni dziękuję pokora cuda czyni dziękuję sprawiedliwość cuda czyni dziękuję szczerość cuda czyni dziękuję szacunek cuda czyni dziękuję szczęście cuda czyni dziękuję uczciwość cuda czyni dziękuję ufność cuda czyni dziękuję wiara cuda czyni dziękuję wiara to pewność bez dowodu dziękuję wiara to droga którą docieramy do marzeń dziękuję marzenia się spełniają dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję
(1)


Autor

Treść

Nowości

św. Bonawenturaśw. Bonawentura

Modlitwy do św. BonawenturyModlitwy do św. Bonawentury

Litania do św. BonawenturyLitania do św. Bonawentury

Modlitwa do św. Pompiliusza Marii PirrottiegoModlitwa do św. Pompiliusza Marii Pirrottiego

Nie umiem się modlić jak Niemiec...Nie umiem się modlić jak Niemiec...

ks. Romuald Laquaks. Romuald Laqua

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej