Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Klasztor św. Tekli w Maluli

W Syrii można spotkać miejsca, w których mieszkańcy używają na co dzień języka aramejskiego - języka, którego używał Jezus Chrystus.

Przed nami Maalula - miasteczko położone na wysokości około 1600 metrów n.p.m. Jego domy przyklejone do gór, wyglądają niczym kolorowe pudełka, wśród których przeważa kolor niebieski.

Przy klasztorze św. Tekli

Autobus zatrzymuje się na ostatnim przystanku. Dalej już nie można jechać. W odległości zaledwie 100 metrów - skaliste zbocza gór. Z prawej strony, wciśnięty w skały, żeński klasztor grecko-ortodoksyjny św. Tekli - Mar Takla. Widać go z daleka, a przybysza wita i zaprasza wielki napis na bramie wejściowej. Wraz z zaproszeniem pojawia się również prośba - o niepalenie papierosów, spokojne zachowanie i właściwy strój.

Święta Tekla jest patronką tego miejsca i jest ona tutaj wielce czczona. Żyła w dawnych czasach - w I wieku po Chrystusie. Pochodziła z Ikonii w Azji Mniejszej, z bogatej rodziny książąt seldżuckich. Głęboko poruszona słowami św. Pawła przyjęła chrześcijaństwo. Skutki tego kroku były jednak dla niej dramatyczne. Rodzina nie tylko że się jej wyparła, ale nadto zaczęła ją prześladować. Uciekając przed prześladowaniami dotarła do gór Qalamoun, gdzie zamieszkała w skalnej grocie. Niebawem zyskała uznanie miejscowej ludności za pobożne życie i pomoc jaką ofiarowała każdemu kto się znalazł w potrzebie. Dzięki niej wielu ludzi się nawróciło. Po jej śmierci grota, gdzie mieszkała, stała się miejscem szczególnym - otoczonym wielką czcią.

W grocie - kaplicy

Do groty można łatwo dojść, przechodząc obok konwentu i kościoła, schodami w górę. Znajduje się ona niejako nad konwentem. W jej wnętrzu, przez małe drzwi, przechodzi się do kaplicy, w której znajdują się relikwie świętej. Jest dużo obrazów, lamp i świeczek - tak charakterystycznych dla kościołów ortodoksyjnych. Delikatne, cerkiewne śpiewy dochodzące z głośników, dopełniają reszty, nadając temu miejscu szczególny, modlitewny urok. Zdjęć nie można robić. Czuwa nad tym siedząca przy wejściu mniszka, która modląc się dzierga przy okazji małą serwetkę.

Na zewnątrz kaplicy, ze skalnego tarasu, rozpościera się piękna panorama miasteczka. Widać dobrze dwie główne ulice, mały skwer, meczet z wysokim minaretem i półksiężycem na jego szczycie a także kilka krzyży, przedtem niewidocznych. Umieszczone nad budynkami wskazują miejsca kaplic lub kościołów albo wręcz namalowane są na skałach. Kto i w jaki sposób namalował je w miejscach tak niedostępnych?

Współczesność

W pewnym momencie ciszę miasteczka, w którą od czasu do czasu wmieszał się szum przejeżdżającego samochodu, przerwał doniosły głos muezina. Modlitewne nawoływania, odbijające się echem od skalnych ścian, słychać było niezwykle wyraźnie. Jakże to ciekawie współbrzmiało z tym co oglądały oczy - cerkiewnymi ikonami i krzyżami. Ale to jest właśnie ów niezwykły koloryt miasteczka, w którym od dawna koegzystują ze sobą różne religie. Co więcej, silny głos muezina jakby nadrabiał braki wynikające z faktu, że w miasteczku jest tylko jeden meczet; podczas gdy kościołów - kilka.

Nieco historii

Maalula w czasach rzymskich nazywała się Selicopolis. W okresie Bizancjum pełniła ważną rolę religijną. Od IV do XVII wieku stanowiła siedzibę Episkopatu. Znajdujący się obok konwentu kościół, uważany jest za jeden z najstarszych na świecie. Zbudowany został w roku 313 jako świątynia pogańska, ale niebawem stał się kościołem chrześcijańskim pod wezwaniem św. Sergiusza - syryjskiego rycerza i męczennika z epoki króla Mak- simianosa. Wnętrze jest przestronne - wypełnione ikonami i świecznikami.

Jest też pewna ciekawostka polska. W lewej nawie kościoła znajdują się dwie ikony podarowane przez gen. Andersa. Ikony te są otoczone wielką czcią i - jak mówi gościnny ojciec Sami Dakheh - modlitwą dziękczynną w intencji Polaków.

W języku aramejskim

Za radą ojca Sarniego, zamierzam zajrzeć do okolicznych pieczar i jaskiń. Znajdują się one niedaleko konwentu. Już wybrałem się w drogę, gdy uświadamiam sobie, że może właśnie któryś z zakonników mówi po aramejsku. Wróciłem z powrotem. Niestety, ani ojciec Sami, ani też jego współbracia - wszyscy Grecy - nie znali aramejskiego. Jak się wydawało jedynie starsze osoby mogły jeszcze pamiętać ten język znany tu powszechnie w czasach Chrystusa. Wróciłem ponownie do kościoła. Pamiętałem, że przy wejściu siedziała miejscowa dziewczyna. Może ona zna kogoś kto mógłby coś powiedzieć w tym archaicznym języku.

Jakie było me zdziwienie, gdy na pytanie: - Kto tu w miasteczku mówi po aramejsku? odpowiedziała krótko: - Każdy. - Jak to każdy? - zdziwiłem się. - Ty również? - Oczywiście! - odparła. I jakby chcąc potwierdzić to co przed chwilą usłyszałem spytała: - Czy chciałby Pan żebym coś powiedziała? Może być Modlitwa Pańska? - Naturalnie - wykrzyknąłem uradowany.

Maha Alhaj - bo tak się nazywała młoda dziewczyna - odwróciła się w kierunku ołtarza, odczekała chwilę i z namaszczeniem zaczęła recytować "Ojcze nasz..." Brzmiało to niezwykle. Kilku turystów zwiedzających kościół przystanęło. W ciszy słychać było wyraźnie każde, odbijające się echem, słowo modlitwy. Język sprzed tysiącleci nagle ożył. To tak właśnie modlił się Chrystus...

Język Jezusa

Aramejski, należący do grupy języków semickich i podobny do hebrajskiego, był językiem znanym na Bliskim Wschodzie. Funkcjonował tutaj już od VIII w. przed Chr., a na niektórych terenach jeszcze wcześniej. Pochodził od Aramejczyków z Północnej Syrii, uważających się za potomków Abrahama.

Na terenie całego Bliskiego Wschodu rozpowszechnił się, gdy Asyria podbiła Aramejczyków. Wtedy to, pozostający w służbie biurokracji imperium scribo- wie aramejscy, rozpowszechnili ten język. Za czasów Chrystusa posługiwano się nim powszechnie. Dowodzą tego m.in. zwoje z Qumran. Kilka ustępów Starego Testamentu zostało napisanych także w tym języku. Przetrwał, w postaci różnych dialektów, aż do podbojów arabskich w VII wieku n.e.

Słuchając z Maryją

Jeszcze nie ucichły słowa Modlitwy Pańskiej, gdy inna młoda dziewczyna, koleżanka poprzedniej, zaproponowała, że powie coś innego. I oto - w atmosferze kościoła z IV wieku - zabrzmiał dźwięk pozdrowienia, które pewna młoda Żydówka usłyszała od archanioła Gabriela: - Zdrowaś Mario, łaskiś pełna! Pan z Tobą! Wsłuchiwaliśmy się w ten niezwykły - przypominający trochę hebrajski, trochę syryjski - język.

Ta sama dziewczyna - Rita Wehbeh - zaproponowała, że na zakończenie jeszcze coś zaśpiewa. Była to pieśń maryjna. Młoda Syryjka, o pięknej bliskowschodniej urodzie, zaczęła śpiewać dźwięcznym, pełnym modlitewnego uniesienia głosem, który rozbrzmiewał w starej świątyni. Było to jakby przeniesienie, w niewidzialnym wehikule, do odległych czasów, gdy po ziemi stąpał ów Niezwykły Galilejczyk, który posługiwał się również tym języldem. Kilkunastominutowe spotkanie z archaicznym językiem aramejskim zrobiło chyba największe wrażenie z całego pobytu w tym ciekawym, przylepionym do gór, miasteczku.

Powrót Zejście na dół odbyło się inną drogą. Była ona równie stroma, ale szersza od poprzedniej - tak, że mogły po niej jeździć wszelkiego rodzaju pojazdy - od samochodów, po wózki ciągnione przez osiołki, których tutaj widać było szczególnie dużo. Jakby na potwierdzenie pojawiły się groty, w których spokojnie odpoczywały te mądre, choć uparte stworzenia. Wielu mieszkańców przechowuje w nich siano a nawet narzędzia do pracy.

Wreszcie widać miasteczko. Z lewej strony pną się jeden nad drugim, przyklejone do ścian domy; z prawej - wysokie skały, a w nich, co pewien czas, otwór wskazujący na grotę. Jest ich tutaj podobno ponad 500. Jak się do nich dostawali ich mieszkańcy? W jaki sposób wymalowali krzyż na skałach hen wysoko? Są to pytania, które pozostaną bez odpowiedzi. Ale oto znajome głosy. Dziewczyny spotkane w kościele, w towarzystwie kilku starszych osób, również zmierzają do miasteczka. Mówią dość gwałtownie, żywo przy tym gestykulując. Czyżby kłóciły się po aramej- sku? Przechodząc uśmiechają się. Tak - potwierdzają - to było po aramejsku, ale nie kłótnia tylko żywsza rozmowa, charakterystyczna dla ludzi południa i w dodatku z gór.

Czas pożegnać się z tą jakże ciekawą, dostarczającą tylu niezwykłych wrażeń, miejscowością. Jeszcze jedno spojrzenie - w świetle zachodzącego słońca - na domy przyklejone do skał, na krzyże kościołów, na wysmukłą wieżę minaretu. I jakby na pożegnanie - rozumiejąc żal spowodowany nieubłaganym upływem czasu i konieczności wyjazdu - przez otwarte drzwi i okna startującego autobusu, dociera ponownie donośny, odbijający się echem, głos muezina wzywający wiernych tym razem do wieczornej już modlitwy.

RYSZARD PIASEK



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej