Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wierzę... w powszechny Kościół

     Powszechny to znaczy uniwersalny, po łacinie catholicus, po grecku oikumenikos. A więc powszechny to znaczy to samo co katolicki, to samo co ekumeniczny. W tradycji bizantyńskiej patriarcha konstantynopolitański nosi tytuł: ekumeniczny. Właściwie ten tytuł przysługuje tylko Papieżowi i w tej postaci był swego czasu używany. Kiedy przywłaszczył go sobie w 595 r. patriarcha Konstantynopola Jan Pościciel, papież Św. Grzegorz Wielki zaprotestował i wprowadził do oficjalnej tytulatury papieskiej formułę: "sługa sług Bożych". Dziś do tytulatury Papieża należy m.in. określenie: "Najwyższy Kapłan Kościoła powszechnego". Wcześniejsze sobory określane były jako ekumeniczne, czyli, jak dziś mówimy, "sobory powszechne".

     Tak więc głosząc wiarę w powszechność naszego Kościoła deklarujemy, że jest on katolicki, jest ekumeniczny.

     Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia (w art. 830 n.), że Kościół jest powszechny najpierw w tym sensie, iż "obejmuje całość, czyli pełnię środków zbawienia" (Wat. II: AG 6) dzięki łączności ze swą Głową, Chrystusem (por. Ef 1, 22 n.), a następnie w sensie, że ma od Chrystusa misję dotyczącą całego rodzaju ludzkiego (por. Mt 28, 19), dlatego winien się rozszerzać na cały świat i przez wszystkie wieki (por. Wat. II: LG 13).

     Dzisiaj termin "ekumenizm" nabrał trochę innego sensu. Od około 30 lat głośno jest o dążeniu Kościoła do ekumenizmu, czyli do zjednoczenia chrześcijan. Oczywiście takie dążenie było w Kościele zawsze, odkąd zaczęły się tworzyć schizmy i herezje. Zmieniła się tylko metoda. Ekumenizm jako pojęcie pojawił się współcześnie najpierw na protestanckim Światowym Kongresie Misyjnym w Edynburgu, w 1910 r., kiedy to misjonarze różnych wyznań uzmysłowili sobie, że nie potrafią wytłumaczyć tubylcom w świecie kolonialnym, na czym polegają różnice między baptystami, metodystami, ewangelikami, kalwinami itd. Zaczęto szukać współpracy początkowo jedynie na terenach misyjnych. Wysiłki te doprowadziły do powstania w 1948 r. Światowej Rady Kościołów, do której należy większość wyznań chrześcijańskich. Rada ta postawiła sobie za cel doprowadzić do likwidacji podziałów, do powszechności.

     Kościół katolicki nie należy do Światowej Rady Kościołów. Od jakiegoś czasu jest tam obserwator z ramienia Watykanu, ale Kościół katolicki nie jest członkiem Rady i być nie może. On sam z siebie jest powszechny, ekumeniczny, katolicki. Ta ekumeniczność tkwi w nim, jest mu dana przez boskiego Założyciela.

     Na czym więc polega sens wysiłków ekumenicznych? Chodzi o to, by była "jedna owczarnia i jeden Pasterz" (J 10, 16). Chrystus jednak był świadom tego, że są i będą owce pogubione. Mówił o owcach, które poginęły z domu Izraela (Mt 10, 6; 15, 24). Mówił o dobrym pasterzu, który szuka zagubionej owcy (Mt 18, 12-14; Łk 15, 3-7). Polecił Piotrowi: "Paś owce moje" (J 21, 15-17). Stąd też, jak mówi Sobór Watykański II, Kościół jest "jedyną trzodą Bożą" (Wat. II: UR 2). Kościół jest powszechny, bo jest dla wszystkich.

     Próba wymuszenia jedności religijnej siłą, nakazem odgórnym, od tronu, do jedności nie doprowadziły. W czasach, gdy zjawił się protestantyzm, zastosowano (w tzw. pokoju religijnym augsburskim) zasadę cuius regio eius religio (czyja władza, tego religia). Dało to tylko mnogość wyznań.

     Dziś Światowa Rada Kościołów proponuje inną drogę. Nie zważać na to, w co kto wierzy, a tylko starać się żyć godziwie, "po chrześcijańsku". Ale czy można doprowadzić do jedności, kiedy programowo rezygnuje się z jedności doktrynalnej? Nie wystarczy być dobrym i wzajemnie się szanować. Trzeba jeszcze wyznawać prawdę. Ale którą? Dla jedności doktrynalnej musi być akceptacja jednego autorytetu. A więc wszyscy muszą się podporządkować Głowie Kościoła powszechnego.

     Można by zadać pytanie, czy w imię jedności nasz Kościół nie powinien z jakiejś doktryny zrezygnować, pójść na jakieś kompromisy? Otóż nie! Nasz Kościół nie może zrezygnować z dogmatów. Domaga się wierności i sam musi być wierny. Naukę otrzymał od Boga i jej strzeże. Taki ma obowiązek.

     Co przyniosło włączenie się Kościoła powszechnego w ruch ekumeniczny? Przede wszystkim zmianę języka w kontaktach z innowiercami. Przestaliśmy siebie wzajemnie obrażać. Na przykład w stosunkach z prawosławiem zniesiono wzajemne ekskomuniki. Nastąpiło zbliżenie na płaszczyźnie kontaktów osobistych (na różne zjazdy i uroczystości zapraszani są obserwatorzy innych wyznali; organizuje się wspólne modlitwy). Przyniosło dialog, rozmowy, a więc większe poznanie się, poznanie istoty różnic, poznanie skąd te różnice się biorą.

     We wspólnotach protestanckich różne sprawy dogmatyczne i moralne załatwia się przez głosowanie na zebraniach dostojników wspólnoty. A więc decydują ludzie. Komu wynik głosowania nie odpowiada, zakłada własną sektę, własne wyznanie. Nie ma obowiązku wierności. Stąd w protestantyzmie tyle różnorodnych wspólnot. Gdy mówią o jedności, o ekumenizmie, to na zasadzie rezygnacji z akcentowania różnic doktrynalnych, na zasadzie tolerancji różnych "prawd".

     W Kościele katolickim takiej tolerancji nie ma. Decydujący głos w sprawach wiary i obyczajów ma Namiestnik Chrystusa, Papież. Nawet gdy większość biskupów czegoś się domaga, nie staje się to nauką Kościoła bez zgody Papieża. Gdy na Synodzie większość głosów była za akceptacją środków antykoncepcyjnych, papież Paweł VI encykliką Humanae Vitae (1968 r.) opinii tych biskupów nie uwzględnił. Duch Święty czuwał nad czystością nauki Kościoła. Dziś nawet ówcześni zwolennicy antykoncepcji przyznają Papieżowi rację.

     Antykoncepcja prowadzi na manowce duchowe, podczas gdy naturalna regulacja poczęć dobrze służy rodzinom. Autorytet Papieża zapewnia jedność i powszechność Kościoła. Swary wśród uczniów Chrystusa były od początku istnienia Kościoła (1 Kor 1,11). Stale towarzyszą i będą towarzyszyć dziejom Kościoła z powodu ludzkiej ułomności. Przemawiając jednak nowym językiem Sobór Watykański II rozróżnia między tymi, co są winni grzechu odłączenia, a dotyczyć to może obu stron konfliktu, od tych, którzy się urodzili w społecznościach odłątzonych. Zaznacza, że te odłączone wspólnoty, choć podlegają brakom, mogą "wzbudzić rzeczywiste życie łaski" i mogą być "środkami zbawienia", ale dodaje, że ich "moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu" (UR 3). Tak więc dla innowierców jest możliwe doznawanie łaski i osiąganie zbawienia, ale dokonuje się to przez ich większy lub mniejszy udział w powszechności Kościoła, przez prawdę i jedność obecne w Kościele powszechnym. Innej drogi hie ma.

     Na zakończenie warto przytoczyć słowa przestrogi adresowane przez Sobór do tych, co uprawiają dialog ekumeniczny: "Ich działalność ekumeniczna nie może być inna jak tylko w pełni i szczerze katolicka, czyli wierna prawdzie, którąśmy otrzymali po Apostołach i ojcach, i zgodna z wiarą zawsze przez Kościół katolicki wyznawaną" (UR 24).


Prof. dr hab. Maciej Giertych

Rycerz Niepokalanej
Grudzeń 1993


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej