Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Symetria życia

     Każda rzecz ma swój cel i swoje przeznaczenie. Domy, by w nich mieszkać, zegarek, by wskazywał czas, samochód, by nim jeździć, itp. Nie produkuje się rzeczy bezużytecznych. Jeśli dzieła ludzkich rąk do czegoś służą i mają swoje przeznaczenie, to słusznie można pytać, co jest celem całego życia i jego ostatecznym przeznaczeniem? Katechizm podejmuje to zagadnienie zaraz w początkowych partiach materiału i lapidarnie odpowiada, że człowiek żyje na ziemi, by Boga całym życiem wielbił, oddawał Mu chwałę, a przez to osiągnął wieczne zbawienie.

     W tej odpowiedzi Pan Bóg wygląda na jakiegoś samochwalcę i egoistę - chce, by Go wielbić, kłaniać się Mu, adorować - lecz tylko pozornie. Pan Bóg na nas nic nie zyskuje, nie zarabia. Gdyby cały świat żył idealnie wielbiąc Boga - Bóg nie byłby bogatszy ani szczęśliwszy niż jest. I odwrotnie, gdyby wszyscy na świecie Bogu bluźnili, złowrogo zaciskali pięści przeciw Niemu - nie byłby uboższy ani mniej szczęśliwy, bo On jest samą Doskonałością, sumą Wszechnieskończoności. Dlatego do stanu posiadania Pana Boga nie można dopisać plus "N" pewnej wartości, bo On jest najdoskonalszy i nieskończony. Na chwale Bożej lub jej braku nie Bóg, lecz człowiek zyskuje lub traci.

     Gdy dziecko jest poprawne w domu, nie czyni nic nadzwyczajnego; uczeń, gdy jest posłuszny nauczycielowi - podobnie; podwładny kłaniający się przełożonemu i wykonujący jego polecenia - również. Wszyscy oni spełniają podstawowe wymogi swych powinności i grzeczności. I im wyżej postawiona osoba, tym większego wymaga szacunku. A Bóg? Istota Nieskończona i nasz Najlepszy Ojciec! Gdy ktoś wierzy, modli się i żyje na chwałę Bożą -nie robi nic nadzwyczajnego, spełnia - z punktu widzenia nadprzyrodzoności, a różnież z punktu widzenia prawa natury i elementarnych zasad - podstawowy postulat naturalnych zobowiązań oraz kultury. To się Bogu NALEŻY! Gdy umrze taki człowiek, Bóg będzie wnioskował następująco: znałeś mnie za życia, chciałeś być mi dzieckiem, miałeś mnie za Ojca, szukałeś mnie, żyłeś jak nakazałem przykazaniami i Ewangelią, i konkluzja - znałeś mnie, znałem cię, a więc znamy się! "pójdź błogosławiony...!" Na życiu religijnym zyskuje więc nie Bóg, lecz podwójnie człowiek... całą wieczność tam i tu, że się prezentuje jako człowiek wysokiej kultury.

     I odwrotnie, gdy dziecko jest aroganckie w domu - kompromituje się, gdy uczeń okazuje zniewagę uczącemu - dyskwalifikuje się jako uczeń; gdy podwładny nie ukłoni się przełożonemu i go nie posłucha - podobnie. Mówimy: gbór, cham, niewychowany. I tu też im wyżej postawiona osoba, tym większa kompromitacja, gdy się jej nie odda należytego honoru, gdy się ją znieważy. Przykładowo: cały cywilizowany świat jednogłośnie potępił Turka Mahmeda Ali Agcę, który strzelił do Ojca Świętego.

     A Bóg? Absolut Pełni? Gdy Mu ktoś odmawia należytej czci, popełnia największy afront. Wiadomo, co zawdzięczamy Bogu. Gdy umrze taki człowiek, Bóg będzie podobnie wnioskował: nie chciałeś być mi dzieckiem, nie widziałeś we mnie Ojca - bolałem nad tym, szukałem cię na różne sposoby, zabiegałem o twoją miłość i duszę dla twego dobra, ale nie chciałem cię zmuszać, wielokrotnie dawałem ci szansę, lecz szanowałem twe zdanie. I werdykt: nie znałeś mnie, nie znałem cię, a więc nie znamy się! "idź precz przeklęty...", zgodnie z twoją wolą za życia, Ja ją teraz tylko przedłużam, sam dokonałeś wyboru, nie dzieje ci się krzywda, szanuję twą wolę i po śmierci. Nie Bóg więc, lecz człowiek traci podwójnie na takim życiu... całą wieczność tam i tu, że się ośmiesza z punktu widzenia wiary i zdrowej logiki.

     Co jest celem twego życia? Za czym goniłeś w pierwszej kolejności dotychczas? Kto lub co ci najwięcej imponuje? Żyj uczciwie, po bożemu na żywot wieczny! Niech Bóg ma chwałę z twego życia! Wszystkie inne małe cele twych wysiłków i konkretnych zabiegów, materialne cele w wymiarze doczesności, na dzisiaj, na bliższą czy dalszą przyszłość, owszem tak, niech będą, powinny być, ale niech się mieszczą w granicach królestwa Bożego.

     Za kilkanaście dni skończy się bieżący rok. Zanim klękniesz na "nabożeństwie dziękczynnym Starego Roku" w kościele, zanim przyjdzie pełna głębokiej zadumy ostatnia sylwestrowa noc, przez wielu spędzona na tradycyjnych balach, może i z twoim udziałem (nie szkodzi) -pomyśl już teraz, jak ci ten rok minął? Czegoś w nim dokonał? Coś osiągnął? Jaka była suma dni przeżytych w stanie Bożej łaski? Ile było w nim twej szlachetności, poświęcenia, kultury, twórczego wysiłku, religijności i dobra, czyli ile chwały Bożej, a ile czegoś przeciwnego? Sporządź w duchu "listę", zysków i strat sumienia, oceń "ją" sam i wyciągnij właściwe wnioski na przyszły rok... Co było w kończącym się roku celem twego życia?


Ks. Stanisław Marek

Rycerz Niepokalanej
Grudzeń 1993


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej