Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jak wierzy Warszawa?

     Z ks. dr. hab. Sławomirem Zarębą, kierownikiem Katedry Socjologii Religii UKSW w Warszawie, rozmawia Radek Molenda

     Zespół pod kierownictwem Księdza badał religijność mieszkańców Warszawy. Ale czy religia w ogóle odpowiada naszym dzisiejszym potrzebom?

     Wiadomy jest wpływ religii na kształtowanie się relacji międzyludzkich, świata wartości i osobowości człowieka oraz na rozwój wielu dziedzin kultury. Odnajdujemy w niej m.in. odpowiedź na pytanie o sens ludzkiego życia. Choćby w tym wymiarze religia była, jest i będzie człowiekowi potrzebna. Jednak procesy modernizacyjne przyniosły nam dyferencjację religijną, czyli proces wyodrębniania się w jednym systemie religijnym znaczeń i postaw charakteryzujących się swobodnym wyborem i swobodną interpretacją norm i wartości religijnych. To szczególnie ujawnia się wielkomiejskich aglomeracjach, stąd też socjologowie religii mówią dziś o tzw. religijności zurbanizowanej.

     Jaki więc jest stan religijności w największym polskim mieście?

     Rozmawiając pamiętajmy, że badania, o których mówimy, opierają się na deklaracjach. Według nich wierzy lub głęboko wierzy niemal 66 proc, a praktykuje systematycznie lub niesystematycznie 60 proc. mieszkańców Warszawy. Ale mamy też wskaźnik: "niezdecydowany, przywiązany do tradycji religijnej". Tych jest prawie 17 proc. Mamy więc 83 proc. respondentów przywiązanych do tradycji religijnej. Nie jest to zły wynik.

     Ale to przywiązanie wygląda bardzo różnie.

     Tak, to prawda. Jeśli ktoś mówi, że jest wierzący, to nie wynika jeszcze z tego, że przestrzega wszystkich wymogów nauki Kościoła, którego jest członkiem. Dlatego dziś coraz częściej mówi się o religijności z wyboru, religijności publicznej, selektywnej, sprywatyzowanej, rozproszonej... Spotkałem się także ze sformułowaniem: religijność domyślna.

     Mówiąc o religijności warszawiaków, trzeba najpierw spróbować ich zdefiniować: kim są?

     Społeczeństwo Warszawy to mieszanina ludzi urodzonych i przybyłych tu w różnych okresach. To mozaika kultur, osobowości i postaw, a nawet narodowości, co jest pochodną migracji. Stolica podzieliła los innych nowoczesnych wielkich miast na świecie. Jeszcze trochę, a w jej centrum będą - jak w Londynie - tylko biura. Nie da się wygenerować jednego, charakterystycznego typu warszawiaka, ponieważ stajemy się anonimowi. Zatracił się funkcjonujący kiedyś typ mieszkańca Pragi, Mokotowa czy Bielan. Więcej nawet: dziś mamy do czynienia z tzw. dezintegracją życia sąsiedzkiego czy wręcz izolacjonizmem sąsiedzkim, co przekłada się na życie religijne danej społeczności. Relacje międzysąsiedzkie pokazane w telewizyjnym serialu "Dom", z wszystkowiedzącym gospodarzem domu, gdzie każdy każdego znał, gdzie wzajemnie sobie pomagano, to już przeszłość.

     Czy można wobec tego zdefiniować religijność mieszkańca Warszawy lub innego dużego miasta?

     Można - właśnie jako zurbanizowaną, sprywatyzowaną, często selektywną. W ogóle religijności nie można określić takim czy innym parametrem religijnym, ale ich zbiorem. To nie tylko autodeklaracja wiary, ale m.in. wspomniany stosunek do praktyk religijnych, do głównych prawd wiary, zasad moralnych, uczestnictwa w życiu parafialnym itd. Te wskaźniki pozwalają stwierdzić, że w różnych konkretnych wymiarach jesteśmy mniej religijni od mieszkańców małych miast i wsi. Podejrzewam jednak, że mieszkańcy Warszawy nie różnią się zbytnio od mieszkańców Wrocławia, Poznania czy Krakowa, choć Galicja jest tradycyjnie bardziej religijna.      O co pytaliście i jakie są rezultaty badań? Co wydaje się księdzu istotne?

     Okazało się. że ponad połowa warszawiaków jest za wieszaniem krzyży w szkołach, przedszkolach, domach wychowawczych. Najwięcej, bo niemal 60 proc, chce ich obecności w szpitalach. Ale już znacznie mniej - w urzędach i w Sejmie. Ponad połowa mieszkańców stolicy jest zdecydowanie przeciwna umieszczaniu treści religijnych w reklamach komercyjnych. Jedno z pytań dotyczyło prowadzenia przez Kościół Rzymskokatolicki żłobków, przedszkoli, szkół, wydawnictw itp. W tym względzie mamy do Kościoła duże aaufanie. Ponad 63 proc. warszawiaków opowiada się za tym, by Kościół prowadził domy opieki społecznej.

     Warszawiacy okazują się nadal przywiązani do tradycji. Ponad 81 proc. z nich zaopatruje się w opłatek na Boże Narodzenie nie w supermarkecie, ale w kościele. Aż 43 proc. jest zdecydowanie za tradycyjnym, grzebalnym pochówkiem swoich zmarłych, 30 proc. mówi, że jest im to obojętne, a tylko co czwarty jest zwolennikiem kremacji. Ale to równocześnie świadczy o otwartości na nowe trendy w kulturze i zmiany utrwalonych przez wieki obyczajów.

     Trudno nie dostrzec dystansu wobec religii niechrześcijańskich. Gdy chodzi o poglądy na budowę w stolicy meczetu z minaretem, więcej tu przeciwników (31 proc), niż zwolenników (23 proc). Świadczyć to może zarówno o przywiązaniu do tradycyjnej religijności katolickiej, jak i o obawie przed społecznością muzułmańską.

     To deklaracje poglądów. A praktyki religijne?

     Tak jak deklaracje poglądów, praktyki religijne warszawiaków potwierdzają zarówno przywiązanie do tradycji i symboliki religijnej (patrz: ramka), jak i otwarcie na nowoczesne trendy. Niemal co trzeci warszawiak święci swój samochód w kościele, ale już tylko 14 proc. przejęto zabawę w Halloween. Okazuje się, że ludzie tego nie kupili. Z walentynkami jest lepiej: na różny sposób świętuje je co drugi mieszkaniec Warszawy.

     Ciekawe są też statystyki deklarowanego sposobu składania życzeń świątecznych. Nie robi tego jedynie 4,5 proc. pytanych, 75 proc. chce to robić bezpośrednio, a ponad 84 proc. przez telefon. Jednak już prawie 41 proc. robi to drogą mailową, zaś 66 proc. wysyła z tej okazji SMS. To przykłady przeplatania się tradycji i nowoczesności.

     Statystyki wskazują też, jaki jest związek mieszkańców Warszawy ze swoimi parafiami.

     Nadal jeszcze w społeczności wiejskiej proboszcz pełni rolę niemal przywódcy. W mieście tego już nie ma. Jest za to możliwość wyboru, co za naturalne uważa prawe 85 proc. warszawiaków. Jeśli w swojej parafii źle się czujemy - idziemy do innej. Inny przykład: tylko 18 proc. respondentów przyznaje się do przystrajania okien w Boże Ciało. To odpowiada procentowi związku ludzi z parafią. Myślę, że w praktyce z tym przystrajaniem jest jeszcze gorzej, a przecież jest to również manifestacja naszej wiary. To samo można powiedzieć o coraz gorszych statystykach, jeśli chodzi o liczbę powołań, osób chodzących do kościoła czy zamawiających intencje mszalne. Nigdy dotąd nie zrobiło tego 41 proc. mieszkańców stolicy, a do zamówienia choćby jednej intencji w ciągu roku przyznaje się niespełna 30 proc. Słaby związek z własną parafią, słaba identyfikacja z nią, przekłada się na postawy wobec Kościoła.

     Pokusiłby się Ksiądz o komentarz do tych statystyk?

     Mamy wciąż zapotrzebowanie na emocjonalne, głębsze przeżywanie wiary. Stąd też tłumy np. na beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki. Ale pamiętajmy: nasza postawa religijna to wynik socjalizacji religijnej. Jeśli rodzice nie chodzą do kościoła, ich dzieci także prawdopodobnie nie będą chodzić. Jeśli nie zamawiają intencji mszalnych, dzieci też tego nie będą robiły. Nasza religijność to w przeważającym stopniu sprawa transmisji międzypokoleniowej. Jak przypomina Sobór Watykański II: wiary uczymy się na kolanach matki. Dlatego podstawą jest wykształcenie pewnej świadomości religijnej, której mamy coraz mniej.

     Ogólnie można powiedzieć, że zebrany materiał maluje obraz warszawiaka jako nowoczesnego obywatela wielkiego miasta, dla którego kwestie wiary religijnej i związanymi z nią zwyczajami wciąż nie pozostają bez wpływu na jego życie.

     Których z podanych praktyk i zwyczajów przestrzega Pan(i) w swoim życiu? (wybrane; w zaokrągleniu)

     94% - wspólne śniadanie wielkanocne w gronie rodzinnym
     84% - zostawienie pustego nakrycia przy wigilijnym stole
     77% - przyjmowanie księdza po kolędzie
     76% - wieszanie symboli religijnych w domu
     74% - dawanie prezentów w dzień św. Mikołaja (6 grudnia)
     62% - opłatek w pracy
     59% - udział w Pasterce
     56% - "jajeczko" w pracy
     52,5% - nieuczestniczenie w zabawach i dyskotekach w Wielkim Poście
     50,5% - noszenie symboli religijnych (krzyżyk, medalik, inne)
     50% - udział w wielkanocnej Rezurekcji
     50% - osobiste nauczanie pacierza swoich dzieci (gdy są lub były małe)
     48% - zamawianie Mszy Świętych za zmarłych w 30 dni od pogrzebu
     41 % - Nawiedzanie Grobu Pańskiego w warszawskich kościołach w Wielką Sobotę
     39% - wieszanie symboli religijnych w samochodzie
     28% - czytanie pracy religijnej
     20% - wstępowanie do kościoła w drodze do pracy, szkoły, domu itd.
     18% - udział w centralnej Drodze Krzyżowej na Starym Mieście
     17% - zapisywanie dzieci do grup ministrantów, bielanek, dziecięcej scholi itp.
     16% - chodzenie na roraty
     11% - czynny udział w ruchach, wspólnotach i stowarzyszeniach religijnych
     9% - spędzanie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy poza domem (w pensjonacie, w górach, nad morzem itp.)

     Ks. dr hab. Sławomir Zaręba, pallotyn socjolog religii, moralności, młodzieży, profesor UKSW, kierownik Katedry Socjologii Religii. Warszawiak w czwartym pokoleniu.

Tekst pochodzi z Tygodnika

18 lipca 2010


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej