Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ja nie zapomnę o tobie!

     Dużo się mówi o miłości, szczególnie dzisiaj. Na dzisiejszą modlitwę pragnę zaproponować tekst Słowa Bożego z księgi proroka Ozeasza: Oz 11,1-4 oraz tekst pomocniczy: 1 J 3,1-10.

     Niedawno sama mogłam zobaczyć na własne oczy, co to znaczy bezgraniczna i bezinteresowna miłość matczyna. Moja starsza siostra urodziła w tym roku bliźnięta: chłopca i dziewczynkę. Nigdy nie zapomnę pięknych scen, gdy dzieci spały w poczuciu pełnego bezpieczeństwa na jej rękach, pięknych scen, gdy tuliła je do swego policzka i całowała. Te dzieci przecież jeszcze nie zdążyły zasłużyć na tę miłość, a już tak obficie jej doświadczały. Ona je zna, wie czego im potrzeba.

     Spodobało się właśnie Bogu wziąć ten znany i bliski każdemu obraz, aby przekonać nas, że dla Niego jesteśmy właśnie takimi małymi dziećmi, umiłowanymi, choć niczego jeszcze nie dokonaliśmy dla Niego... Wyobraźmy sobie tę scenę, a następnie zadajmy sobie pytanie: Co ja myślę o Bogu, jaki obraz Jego noszę w moim sercu? Kim dla mnie jest Bóg? Czy czuję i doświadczam tego, jak bardzo ON mnie kocha? Kocha jak czuła matka...?

     Historia, w której żyjemy, ma zbawczy wymiar. Fakty naszego życia są zawsze bardzo konkretne, jedyne, niepowtarzalne. Na tę naszą, często trudną historię, możemy jednak patrzeć z dwóch różnych perspektyw, zależnie od tego, kto nam tę historię interpretuje. Jedna interpretacja płynie od Boga, od Ducha Świętego a druga od ducha złego, kłamcy i oskarżyciela. Zależnie od tego, kogo dopuszczaliśmy do nas i z jaką interprecją do nas dochodził, taki też obraz Boga mamy w naszym sercu. Gdy spotyka nas cierpienie, niesprawiedliwość - szatan będzie wówczas mówił: "Gdzie jest twój Bóg? Dlaczego cię to spotkało? Boga nie ma, bo gdyby był nie cierpiałbyś!" Albo mówi: "Owszem, On jest, ale ciebie nie kocha, nie interesuje się po prostu tobą! Nie zawraca sobie głowy twoimi małymi sprawami, twoje życie nie jest nic warte" Albo jeszcze inaczej: "Jak może cię kochać Bóg, skoro jesteś taki wstrętny?".

     Taką samą interpretację podsyła nam, gdy przeżywamy jakiś zawód, gdy ktoś nie okazał nam miłości choć powinien. Słyszymy wówczas: "Bóg też jest taki interesowny, kocha cię, gdy jesteś dobry, gdy zachowujesz przykazania, ale gdy upadniesz, to On się gniewa i odwraca od ciebie".

     Przypisujemy Bogu cechy ludzi, z którymi się spotykaliśmy. Fałszywy obraz Boga może w ten sposób kształtować się już od dzieciństwa, tym bardziej, że wspomagany jest podobnym życiowym doświadczeniem. Ludzie, często niestety kochają nas za coś (wygląd, inteligencję, dobre wyniki w nauce, dobre uczynki), i jak łatwo kochają, tak też łatwo potępiają i przekreślają, piętnują za nasze wady i porażki. Jeśli potępiam i sam doświadczam potępienia od innych, to łatwo przenoszę te same cechy na Boga. Rzeczywiście, przy najmniejszym niepowodzeniu załamuję się i myślę: z moimi grzechami i wadami nie mam u Boga najmniejszych szans, Bóg z tymi moimi grzechami mnie nie kocha... Podejrzewam w ten sposób Boga o interesowność, a Jego miłość o to, że jest wybiórcza i skierowana do osób nienagannych, "porządnych". Bóg zamiast Matką staje się dla mnie policjantem, stróżem porządku karzącym za najmniejsze naruszenie reguł, czekający tylko, aby mnie ukarać. I tak przychodzą troski, lęk o przyszłość, boimy się, aby Pan Bóg czegoś nie wymyślił wobec nas, by czegoś nam nie zabrał, nie zesłał doświadczeń, chorób...

     Spytajmy siebie, jakie doświadczenie Boga mam obecnie, kto interpretuje moją historię?

     Prawdą, jaką Bóg chce mi dziś przekazać jest to, że w mojej historii jestem kochany miłością bezwzględną i bezinteresowną i Bóg chce, abym tego mógł doświadczyć sam, w moim życiu. Fakty braku miłości, cierpienia nie świadczą na pewno o tym, że On o mnie zapomniał. Istnieje tak wiele bohaterów biblijnych, którzy doświadczyli w swym nawet najgłębszym cierpieniu OGROMU MIŁOŚCI BOŻEJ. Spójrzmy na Abrahama, Mojżesza, na Proroków, na Dawida, na Apostołów. My też możemy doświadczyć tej miłości w momencie, gdy Bóg będzie działał w naszej słabości, gdy podnosi nas z naszych upadków, wydobywa ze śmierci... Zapewnia nas o tym Słowo Pana w Księdze Izajasza: Czy może matka zapomnieć o swym niemowlęciu ? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!

     Bóg bierze nas, jak brał Izraela na swoje ramiona, jak umiłowane dziecko, najukochańszego syna. Spójrzmy w naszą historię, dostrzeżmy te momenty, gdy Bóg troszczył się o nas. W mojej historii nie tylko otrzymywałem rany... Spójrzmy na własną historię oczyma Ducha Świętego i pozwólmy, by On ponownie przytulił nas do Bożego serca. Zobaczmy jak Bóg ochraniał nas od tylu niebezpieczeństw, poprzez cierpienie otwierał oczy na tyle nowych spraw, poprzez ludzi wskazywał dalszą drogę... Był przy nas wtedy, gdy wszyscy nas opuścili. Na Niego naprawdę możemy liczyć.

     Tę właśnie miłość w pełni wyznał nam na krzyżu. Tam możemy nieustannie ją odczytywać.

     Prośmy na końcu, by Ojciec posłał nam swego Ducha, by On wołał w nas i nauczył nas wypowiadać to najpiękniejsze słowo: "ABBA" - Tatusiu... W tym przejawiła się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On nas sam umiłował i posłał Syna swego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4,9-10).

s. Urszula Kwaśniewska SP

Kwartalnik Katolicki

nr 47


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej