Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Krucyfiks i brewiarz

Często modlił się wewnętrznie, bez poruszania wargami, a skierowując to, co zewnętrzne, do wnętrza, podnosił ducha ku niebu. Całą swoją intuicję i cały swój afekt stapiał w jedność, o jaką prosił Boga, do tego stopnia, że cały stawał się nie tyle modlącym się, ile samą modlitwą.
Tomasz z Celano, Życiorys drugi św. Franciszka z Asyżu, nr 95

W Asyżu, w miejscu gdzie dziś stoi bazylika Św. Klary, w czasach Franciszka znajdował się kościół Św. Jerzego. W nim Franciszek zmawiał pierwsze pacierze, przed figurą Patrona rycerzy, tego, któremu miał służyć w przyszłości z woli rodziców. W nim zaznajomił się i zaprzyjaźnił ze stałym jego mieszkańcem - Jezusem Chrystusem. Przy tym kościele znajdowała się szkoła, prowadzona przez duchownych; do niej uczęszczał mały Franciszek, w niej nauczył się czytać i pisać, w niej zdobył ograniczoną znajomość języka łacińskiego oraz francuskiego, w którym od młodości nucił pieśni wędrownych trubadurów, czerpiąc z nich zamiłowanie do rycerstwa i rycerskości.

W kościele Sw. Jerzego złożono na cztery lata ciało zmarłego Franciszka; w nim również, w dniu 16 lipca 1228 roku, papież Grzegorz IX kanonizował świętego asyżanina. Z tej świątyni zachował się do dzisiaj jedynie fragment murów. Po wzniesieniu bazyliki Św. Klary dawny kościół zamieniono na boczną kaplicę, gdzie umieszczono drewniany krucyfiks, będący cenną pamiątką pobożności asyskiej. Krucyfiks pochodzi z wieku XI, ma styl bizantyjski, jest plastyczny, dobrze zachowany, czcigodny, usposabia do adoracji. Nie był tu od początku, ale został przeniesiony z kościoła Sw. Damiana, gdzie był świadkiem żarliwej modlitwy Franciszka. "Gdy któregoś dnia - opowiada św. Bonawentura w Życiorysie większym - Franciszek wyszedł za miasto, aby wśród pól oddać się rozważaniom, i przechodził koło kościółka Św. Damiana, któremu z powodu starości groziła ruina, za natchnieniem Ducha Świętego wstąpił do niego na modlitwę. Upadłszy twarzą na ziemię przed podobizną Ukrzyżowanego, doznał podczas modlitwy niemałej pociechy ducha. A gdy wpatrywał się oczyma przepełnionymi łzami na krzyż Pański, na własne uszy słyszał dochodzą do niego głos, powtarzający trzykrotnie: "Franciszku, idż i napraw mój dom, który - jak widzisz - cały chyli się ku ruinie!" Franciszek drżąc zdziwił się bardzo, gdy usłyszał tak godny podziwu głos. Był przecież sam w kościele. Pojmując sercem moc Bożego wezwania, przygotował się do wykonania polecenia, sądząc, że odnosi się ono do materialnej naprawy kościoła. Główny jednak zamiar, wyrażony w usłyszanych słowach, dotyczył tego Kościoła, który "Chrystus nabył krwią swoją", jak pouczył go o tym Duch Święty, a on sam później wyjawił braciom".

Zanim do Franciszka zwrócił się z krzyża Chrystus, Franciszek przemawiał do ukrzyżowanego Chrystusa. W zbiorze modlitw, ułożonych przez Świętego, zachowała się Modlitwa przed krucyfiksem w kościele Św. Damiana. Według świadectwa starych rękopisów Franciszek, usłyszawszy z krzyża polecenie: "Franciszku, idź i odbuduj mój dom" - tak właśnie się modlił:

Najwyższy, chwalebny Boże,
Oświeć ciemności mojego serca
I daj mi prawdziwą wiarę,
Mocną nadzieję
I miłość doskonalą.

Daj mi, Panie,
Właściwe odczucie
I poznanie,
Abym wykonał Twoje święte polecenie,
Które mi dałeś
Według Twojej prawdy. Amen.

Modlitwa ta jest cennym świadectwem wewnętrznego życia młodego, dwudziestoczteroletniego Franciszka. Ujawnia ona serdeczny, wprost poufny kontakt z Bogiem. Epizod z kościoła Św. Damiana jest jednak tylko jednym z bardzo licznych przekazów dotyczących modlitwy Franciszka, tego, o którym jego żywotopisarz wspomniał, że "sam był prawdziwą modlitwą".

We Franciszkowych modlitwach, które w zbiorze jego pism, obok upomnień, reguł, listów i testamentu, zajmują czwartą część tomiku, trzeba podziwiać bogactwo formy i treści. Stąd wszystkie godne są poznania i powtarzania. Słusznie na pierwszym miejscu umieszczono Modlitwę pochwalną, gdyż swoją treścią przypomina wprost Modlitwę Pańską. W dalszej kolejności zamieszczono Pozdrowienie cnót, Pozdrowienie Błogosławionej Dziewicy Maryi, Uwiełbienie Boga, Pieśń słoneczną. Na końcu zbioru mamy wreszcie Oficjum o Męce Pańskiej. Jest to kompozycja psalmów i innych wyjątków Pisma świętego. W średniowieczu łączono tego rodzaju modlitwy z godzinami kanonicznymi, tj. z liturgiczną modlitwą Kościoła. Św. Franciszek jako osoba duchowna był obowiązany do jej odmawiania, wielce ją cenił i głęboko przeżywał.

We wspomnianej kaplicy Św. Jerzego, w której wisi bizantyjski krucyfiks, wśród zachowanych pamiątek po św. Franciszku i św. Klarze można obejrzeć brewiarz, którym posługiwali się Franciszek i jego współbracia. Na pierwszej stronicy tego brewiarza brat Leon umieścił następującą uwagę: "Brewiarzem tym posługiwał się błogosławiony Franciszek wraz ze swymi towarzyszami: bratem Aniołem i Leonem. I chciał z niego zawsze korzystać, póki służyło mu zdrowie, aby odmawiać oficjum, jak to jest nakazane w Regule. Gdy choroba mu nie pozwoliła później odmawiać brewiarza, wówczas chciał przynajmniej słuchać, jak ktoś inny go odmawiał. Był temu wierny przez całe życie".

Niejako uzupełnieniem uwagi brata Leona jest relacja brata Tomasza z Celano: "Godziny kanoniczne odprawiał z równą bojaźnią, co i pobożnością. Chociaż cierpiał na chorobę oczu, żołądka, śledziony i wątroby, to jednak podczas odmawiania psalmów nie chciał się opierać o mur czy o ścianę, ale zawsze modlitwę godzin odprawiał wyprostowany i bez kaptura na głowie, bez błądzenia oczyma i bez jakichkolwiek opuszczeń. Kiedy wędrował przez świat, zawsze przystawał dla odmawiania swej modlitwy, a kiedy jechał konno, schodził na ziemię".

Nazbyt często spotykamy w źródłach franciszkańskich uwagi i obserwacje dotyczące modlitwy św. Franciszka. Niektóre z nich są zaskakujące z powodu ich intymności. "Modląc się w lasach i samotniach - zapisał brat Tomasz - gaje napełniał jękami, ziemię zraszał łzami, ręką bił się w piersi. Tam też, jak gdyby wpuszczony do ukrytego skarbca tajemnic, często gawędził głośno ze swoim Panem". W innym miejscu ten sam autor stwierdził: "Czy był na miejscu, czy w czasie podróży, podczas jedzenia i picia, zawsze nastawiony był na modlitwę. Często w nocy udawał się na modlitwę do opuszczonych i zaniedbanych kościołów". Podobnie wypowiada się św. Bonawentura: "Mąż Boży pozostawszy sam odzyskiwał spokój, przepełniał płaczem lasy i skrapiał łzami różne miejsca, bił się w piersi i w najbardziej ukrytych miejscach poufale rozmawiał z Panem. Tam odpowiadał Sędziemu, tam błagał Ojca, tam rozmawiał z Przyjacielem. Tam też był obserwowany przez braci, gdy słyszeli głośny płacz, bo tak wstawiał się do Bożej łaskawości za grzesznikami i głośno się użalał, jak gdyby był obecny przy Męce Pana. Tam widziano go modlącego się w nocy z rozkrzyżowanymi rękoma, uniesionego nad ziemią i otoczonego jakby błyszczącą mgiełką, będącą zewnętrznym znakiem tego, co w przedziwny sposób działo się w jego duszy".

Współbracia podpatrywali więc Świętego, zwłaszcza w czasie jego modlitwy. Należy sądzić, że czynili tak nie tyle z chęci zaspokojenia własnej ciekawości, ile z pragnienia naśladowania Świętego i w tej dziedzinie.

Wspomnę przy tym młodego zakonnika, o którym mówią Kwiatki, że postanowił podpatrzeć Franciszka, zwłaszcza nocą, gdy wszyscy bracia śpią w najlepsze. By nie dać się zwieść senności, położył się obok Franciszka, a na dodatek związał swój sznur z jego sznurem. Spodziewał się, że Święty podnosząc się z maty przebudzi go szarpnięciem sznura. Dzięki spostrzegawczości św. Franciszka stało się zgoła inaczej. Niemniej młody zakonnik dotarł do miejsca modlitwy, gdzie był świadkiem żywej rozmowy Świętego z Chrystusem, świętymi i aniołami. Te obrazowe, barwne opowieści i skrzętne relacje biografów świadczą, że głośne dialogi Franciszka z Chrystusem były przez całe jego życie na porządku dziennym.

"Modlitwa - uczy Sobór Watykański II - powinna towarzyszyć czytaniu Pisma świętego, by ono było rozmową między Bogiem a człowiekiem, gdyż do Niego przemawiamy, gdy się modlimy, a Jego słuchamy, gdy czytamy Boskie wypowiedzi". Tę sztukę dialogu znał św. Franciszek z Asyżu. Gdzie się jej nauczył? - W szkole Chrystusa. Rozmawiając z Nim, podpatrywał, jak Go naśladować. Stąd modlitwa Franciszka jest modlitwą ewangeliczną, czyli piękną, prawdziwą i dobrą.

Św. Bonawentura, mówiąc o pierwszych franciszkanach, którzy uczyli się Francisz- kowej modlitwy wprost ze Źródła, napisał: "Zatopieni w nieprzerwanej kontemplacji modlili się bardziej sercem niż ustami, nie mogąc śpiewać godzin kanonicznych z braku podręczników. Krzyż Chrystusa zastępował im modlitewnik, którego tajemnice rozważali, wpatrując się weń dniem i nocą". Któż by przypuścić śmiał, że Ty, o Boże nieskończony, wieczny, umiłowałeś mnie od wieków i więcej niż od wieków, bo odkąd jesteś Bogiem - więc mnie miłowałeś i miłujesz zawsze?... Choć byłem nicością, Tyś już mnie kochał i dlatego właśnie, żeś mnie kochał, o Boże serdeczny, wyprowadziłeś mnie z nicości do bytu!

Bł. Maksymilian

O. Roman Soczewka


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej