Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jestem katolikiem, ale...

Alekatolicyzm - nie, to nie jest żaden błąd językowy, lecz świadomie użyty bolesny neologizm, coraz częściej spotykany w prasie i publicystyce katolickiej lub w wystąpieniach homiletycznych, na określenie niedopuszczalnej połowiczności postów wielu współczesnych katolików, którzy niby są katolikami, mają się za wierzących, ale...

Ale czegoś w konkretnej sytuacji życiowej nie chcą z religii zaakceptować, czegoś przyjąć, uznanej prawdy wiary wcielić w życie, któregoś przykazania lub czegoś z któregoś przykazania, co im teraz nie pasuje, co im w tej chwili niewygodne, zastosować. Chcieliby zignorować głos Kościoła, który w imieniu Boga upomina, przestrzega i poucza, gdy coś koliduje w jakimś punkcie z ich aktualnym stylem życia. Usiłują wiele rzeczy niewskazanych czy wręcz zabronionych po swojemu robić, choć nadal chcieliby pozostać katolikami, stąd "jestem katolikiem, ale..." I za tym "ale" zaczynają się w imię rzekomo nowoczesności, w imię tzw. europeizacji życia i postępu, w imię wolności, różne wyjątki. Przykładowo:

- Jestem katolikiem, ale... uważam, że w pewnych wypadkach powinien być w Kościele dopuszczalny rozwód; - jestem katolikiem, ale... według mnie są sytuacje, w których przerywanie ciąży należałoby dopuścić; - jestem katolikiem, ale... sądzę, że religia jest rzeczą prywatną i nauczanie jej w publicznych szkołach nie powinno mieć miejsca; - jestem katolikiem, ale... pokątnie handluję alkoholem lub go produkuję i jestem w porządku, bo na tym zarabiam (przecież nie kradnę, nikogo nie zmuszam, ani nawet nie namawiam do kupowania, sami przychodzą). To samo dotyczy wszystkich pijących i środowisk, gdzie nadużywają alkoholu i gdzie jest społeczne przyzwolenie, towarzyszenie, milczenie i poniekąd sprzyjanie patologii, a nic przeciwnego. Podobnie jest, jeśli prowadzę jakiś zakład fryzjerski, jakiś salon, sklep, pracownię fotograficzną lub punkt usługowy, a tam wieszam, wykładam bezwstydne "kalendarze", uwłaczające dobrym obyczajom i wszelkiej kulturze ilustracje prawie nagich postaci... Albo kompletuję, wymieniam i często oglądam wideokasety porno lub niemal w każdy wieczór ze spokojnym sumieniem odbieram program w TV, delikatnie mówiąc, niegodny chrześcijańskich oczu.

- Jestem katolikiem, ale... jako kawaler i panna bez żadnych skrupułów żyjemy, jakbyśmy byli już małżonkami. Wymowa ksiąg metrykalnych - porównanie dat ślubu w kościele i urodzin pierwszego dziecka jest nie do przyjęcia! A to co jest nieuchwytne dla żadnych metryk?!

- Jestem katolikiem, ale... Kościół nie powinien wtrącać się do polityki. Kościół nie wchodzi! i nie wchodzi w konkrety polityczne - biskupi nie są ministrami, pramas nie jest premierem, nie ma posłów, senatorów, wojewodów spośród duchownych, proboszczowie nie są wójtami. Kościół nie sugeruje własnych programów politycznych, ale ocenia tylko morale polityki. Polityka nie może być skansenem swawoli, zła, kłamstwa i bezprawia z przywilejem legalnego obywatelstwa, gdzie bezkarnie mogą grasować malwersacja, ciemne intrygi i zakamuflowana podłość. Nie jest nietykalnym polekiem tych antywartości. A gdy Kościół zabiera glos i właściwie naświetla całość lub broni łamanych praw i tych, co są deptani - podnosi się nagle krzyk, najczęściej tych co są słusznie demaskowani, że ..politykuje". Prymas Tysiąclecia, gdy bronił wiary, narodowej tożsamości i chrześcijańskiej kultury w Ojczyźnie - wcale przez to nie politykował. Ojciec Święty, gdy w Warszawie prosił Niebiosa, by "zstąpi! Duch Pana i odnowi! oblicze ziemi, tej ziemi", lub gdy upominał w Radomiu parlament, że nie ma on prawa dysponowania życiem - też nie uprawiał żadnej polityki. Również Pan Jezus, gdy demaskował zło partii faryzeuszów i przestrzegał naród przed nimi, nazywając ich "grobami pobielanymi" i "plemieniem żmijowym", lub gdy okreśił króla "chytrym lisem" - nie poczytano mu to za mieszanie się do polityki. Wszystko powyższe było obowiązkiem pasterskim Prymasa, Papieża i Mesjasza. Podobnie czynili Apostołowie. Św. Paweł stanął i przemawiał na Aeropagu (senat grecki) w Atenach, św. Piotr poszedł do Rzymu i tam działał. Kościół spełnia tylko swe posłannictwo dziejowe, nie zważając, że się to nie podoba różnym "faryzeuszom" i "chytrym lisom".

- Jestem katolikiem, ale... bezkrytycznie i latwiutko daję się zasugerować lewicowej czy laickiej prasie i TV, uznając te głosy za pewnik i wyrocznię, a niedzielna homilia wcale do mnie nie dociera, podobnie jak i różne mądre tłumaczenia, również kaktolickiej gazety do ręki nie wezmę i nawet nie chcę słyszeć głosów innych, bo tak już z góry jestem uprzedzony. Zapominasz, że kartka ma dwie strony... "audiatur et altera pars" - wysłuchaj i strony drugiej.

- Jestem katolikiem i może do kościoła nawet czasem chodzę, ale... kradnę czyjś samochód, rower, napadam na idącego ulicą lub włamuję się do cudzego mieszkania i... nic sobie z tego nie robię lub milcząco toleruję podobne sytuacje u innych członków rodziny albo u przyjaciół i kolegów.

To tylko niektóre, przykładowe "alekatolicyzmy", bardziej rzucające się w oczy, bynajmniej nie wszystkie. Szkodliwa wybiórczość w decydowaniu - bardzo niewłaściwa postawa w religijności.

Oprócz niej jest drugie, groźne zjawisko, częściowo tylko podobne do pierwszego - subiektywizm i relatywizm moralny. Czyny i życie oceniam według własnego uznania, w zależności od tego, czy się opłaca, nie licząc się z obiektywną normą moralnego postępowania. To bardzo szybko doprowadza do wynaturzenia, deprawacji charakteru i postawy wielkiego egoisty i sobka.

Trzecim bardzo groźnym zjawiskiem jest zacieranie granicy dobra i zła. To powoduje moralne rozluźnienie i daje wolną rękę wszelkim okropnościom.

Katastrofalnie szybko pogarszający się z dnia na dzień obraz naszej rzeczywistości w szerokiej panoramie życia ma swe źródło w wyżej wymienionych przyczynach, w deptaniu Kościoła i odchodzeniu od Ewangelii na rzecz dzikiego własnego, "ja" i nieograniczonej swawoli. Przykładów nie trzeba przytaczać...

Ojciec Święty Jan Paweł II w ostatniej encyklice Veritatis splendor jako duszpasterz całego świata m.in. te właśnie problemy fatalnych postaw moralnych wskazał i zaakcentował jako źródło zła we współczesnym świecie.

Rozpoczął się niedawno Nowy Rok, Młodzi Przyjaciele, przeżyjcie ten rok dobrze. Przeżyjcie godnie. Przeżyjcie zasługując o. Z Bogiem i w Kościele! Nie bądźcie "katolikami ale..."

Pamiętajcie co powiedział Pan Jezus: "Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi" (Łk 10, 16). Pamiętajcie, że jest wielkie, ponadczasowe Boskie "Constans" (wielkość niezmienna) - Dekalog i Ewangelia - do którego ma się świat stosować, a nie odwrotnie.

Pamiętajcie, że nie ma "Pana Boga ale..." ani "Alewieczności", lecz BÓG w swej PEŁNI i Wieczności w całej Nieskończoności.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej