Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Zapomniane Kościoły Bliskiego Wschodu

     Maronici, jakobici czy melkici to nazwy dla wielu z nas egzotyczne. Kim są chrześcijanie, wokół których panuje zmowa milczenia?

     Wielu zwiedzających Kair, Damaszek czy Amman zdziwi się pewnie, że w tych miastach istnieją kościoły chrześcijańskie, w których liturgię sprawuje się po arabsku i uczestniczą w niej rodowici Arabowie. Istnieje także bogata literatura i kultura chrześcijańska: arabska, ormiańska czy syryjska. Zaś obok portretów brodatych zwierzchników wielu bliskowschodnich Kościołów często można zobaczyć fotografie papieża.

     MATKA BOGA CZY TYLKO CZŁOWIEKA?

     By zrozumieć samą nazwę "Kościoły przedchalcedońskie" oraz ich istnienie, należy się cofnąć do wieku V. W 431 roku na Soborze w Efezie został potępiony Nestoriusz, patriarcha konstantynopolitański, ale pochodzący z Antiochii. Głosił on daleko posunięty dualizm Jezusa Chrystusa - Bóstwo i człowieczeństwo były w Nim związane luźno, z czego wynikało, że Maryja była matką tylko człowieka (antrópotokos) lub, co najwyżej, tą, która nosiła Boga (teodochos), a nie tą, która zrodziła Boga (theotokos). Tego potępienia nie uznała grupa biskupów z okolic Antiochii. Uznani za heretyków i prześladowani w Cesarstwie Rzymskim, przenieśli się do Persji, która, jako odwieczny wróg Rzymu, przyjmowała chętnie tych, którzy byli prześladowani w Cesarstwie.

     W Persji istniał już wtedy silnie zorganizowany Kościół, bardzo luźno związany z Kościołem na Zachodzie. Przyjął on chętnie chrześcijan nestorian i sam następnie zaakceptował ich naukę. Tak powstał niesłychanie dynamiczny Kościół nestoriański, używający w liturgii języka syryjskiego. Rozwinął on gorliwą działalność apostolską tak, że w VIII w. było około 20 metropolii i ponad 100 biskupstw, od Tygrysu i Eufratu do Chin, Mongolii, a nawet Syberii. Równocześnie powstała bardzo wysoko rozwinięta kultura teologiczna, historyczna, wspaniała poezja, która wydała świetnych pisarzy, których twórczość obejmuje setki tomów druku, z tym że wiele tekstów pozostaje jeszcze niewydanych. Ponadto przełożono szereg tekstów greckich: tak przechowały się np. dzieła wybitnego teologa greckiego Teodora z Mopsuestii uważanego przez nich za ich nauczyciela. Tego dynamicznego rozwoju nie zahamowało zajęcie Bagdadu przez muzułmanów. Kościół nestoriański rozwijał się dalej pod tolerancyjnymi kalifami. Jego rozwój zatrzymała dopiero w XIII w. inwazja Mongołów wyznających islam. Z biegiem czasu chrześcijaństwo nestoriańskie, odizolowane od innych kościołów chrześcijańskich i prześladowane, kurczyło się tak, że dziś stanowi niewielką grupę na terenach obecnego Iraku.

     SPÓR O NATURĘ CHRYSTUSA

     W 451 roku na Soborze Chalcedońskim potępiono monofizytyzm, który głosił daleko posuniętą jedność w Chrystusie: Jego bowiem człowieczeństwo rozpłynęło się w Jego Bóstwie - powstała więc mone physis - jedna natura Boga-Człowieka. Teologia ta opierała się na tradycji aleksandryjskiej, stąd popierali ją patriarcha aleksandryjski Dioskur oraz biskupi egipscy; cieszyła się ona również powodzeniem w Antiochii. Monofizytyzm został przyjęty w Egipcie mimo cesarskich prób przywrócenia w nim ortodoksji. Wobec solidarności biskupów egipskich i roli ekonomicznej tej prowincji (Egipt żywił Konstantynopol) - cesarz musiał ustąpić. Ten monofizycki Kościół nazwano później koptyjskim. Jego przełożonym, którego nazywano "papieżem", jest patriarcha Aleksandrii. Gdy w 640 roku Arabowie zdobyli Egipt, zaczęły się od razu pierwsze nękania Koptów, które stopniowo przeszły w prześladowania, a nawet pogromy.

     W IV wieku staraniem Kościoła aleksandryjskiego nastąpiło przyjęcie chrześcijaństwa przez Etiopię, która po Armenii i Rzymie stała się trzecim państwem chrześcijańskim. Ponieważ Kościół etiopski był ściśle związany z Aleksandrią (do 1959 roku), przyjął za przykładem macierzy monofizytyzm.

     Inaczej rzecz miała się w Syrii. Za monofizytyzmem opowiedziała się tylko część ludności, a więc Cesarstwo uporało się z heretykami tym łatwiej, że Syria nie miała takiego znaczenia ekonomicznego jak Egipt. W końcu V wieku wydawało się, że sprawa monofizytyzmu w Syrii jest już załatwiona, kiedy to sakrę biskupią z rąk monofizytów otrzymał Jakub Baradaj, który z kolei wykonsekrował dziesiątki biskupów monofizyckich, wyświęcił tysiące kapłanów i przeorganizował rozbite chrześcijaństwo monofizyckie w Syrii. Gdy Baradaj umierał w końcu VI wieku, pozostawiał po sobie prężnie zorganizowany Kościół monofizycki w Syrii, od jego imienia nazwany Kościołem jakobickim, którego głowa, patriarcha, uważał się za biskupa Antiochii.

     Obok niego istniał w Syrii Kościół związany z Konstantynopolem, a więc z cesarzem, wierny ortodoksji, używający liturgii bizantyńskiej. Ponieważ w językach semickich słowo "władca" pochodzi od rdzenia mik, Kościół ten nazwano królewskim - ponieważ pozostawał związany z cesarzem przebywającym w Konstantynopolu - czyli melkickim, a jego przywódca uznawał się za prawowiernego biskupa Antiochii.

     POLITYKA I PODZIAŁY

     Walki religijne w Syrii były straszne, a działanie aparatu administracyjnego i fiskusa bizantyńskiego dawały się mocno we znaki ludności, Antiochia i Syria przyjęły więc Arabów wkraczających około 640 r. jako wybawców. Melkici, jak Jan Damasceński, przeszli nawet na służbę tolerancyjnych kalifów. Sytuacja chrześcijan w Syrii w początkowym okresie panowania arabskiego była nawet dość dobra, następnie jednak się pogorszyła i zaczęto najpierw ich nękać, potem zaś prześladować.

     Również Armenia, najstarsze państwo chrześcijańskie świata, nie przyjęła ustaleń Soboru Chalcedońskiego, po prostu biskupi ormiańscy nie przybyli na ten Sobór. Ten stan został usankcjonowany na synodzie w Dwin w 506 roku. W ten sposób powstał więc monofizycki kościół armeński. Dochodził tu powód nienawiści Ormian do Bizantyńćzyków, którzy obchodzili się z nimi z wyjątkową brutalnością. Armenię dręczyły ponadto najazdy Persów oraz walki i spory wewnętrzne. Nie miejsce tu na referowanie męczeńskich dziejów Armenii ani kolejnych translokat stolicy patriarchatu. Dość powiedzieć, że w XI wieku powstają dwa patriarchaty: w Wielkiej Armenii - ze stolicą w Eczmiadzinie (w dzisiejszej Armenii) i w Cylicji (Mała Armenia, obecna Turcja) - ze stolicą w Cis. Ormianie przyjęli krzyżowców z otwartymi ramionami, tym więc cięższe były prześladowania ich ze strony islamu.

     Maronici nie powstali jako reakcja na żaden sobór ani herezję. Na przełomie IV i V wieku żył pobożny mnich, przyjaciel św. Jana Chrzyzostoma, św. Maron. Jego klasztor stanowił ostoję ortodoksji, stąd był nękany przez najpierw przez jakobitów potem przez monoteletów (herezję uznającą jedną wolę w Chrystusie), a w końcu przez Arabów. Wokół klasztoru gromadzili się ludzie nazwani "narodem św. Marona". Przyjęcie przez nich monoteletyzmu należy zaliczyć do legend historycznych. W VII wielu na czele klasztoru stanął Jan Marun, który widząc narastające napięcie wokół klasztoru św. Marona, wyprowadził cały "naród św. Marona" z niziny syryjskiej w góry Libanu. Osiedlili się oni koło doliny Kadisza i pozostawali w odcięciu od innych Kościołów chrześcijańskich. Stąd zdumienie krzyżowców, którzy przybywszy na tereny obecnego Libanu nagle odkryli naród chrześcijański. Po odejściu krzyżowców, którym maronici wydatnie pomagali, byli oni tym bardziej prześladowani przez muzułmanów. Także i biskupi-zwierzchnicy maronitów uznali się za patriarchów antiocheńskich.

     POD PANOWANIEM ISLAMU

    Doprowadziliśmy wszystkie Kościoły do chwili nadejścia muzułmanów. Ponieważ nie sposób kreślić historii każdego z tych Kościołów, postaramy się omówić punkty wspólne losów tych wspólnot chrześcijańskich.

     1. We wszystkich Kościołach trwała świadomość nienormalności podziału. Patriarcha antiocheński melkicki Piotr zaklinał w XI wieku Michała Cerulariusza, by nie zrywał z Rzymem. W XII wieku patriarcha armeński Cis - Grigor i jego brat Nerses Sznorhali szukali dróg pojednania zarówno z Rzymem, jak i z Konstantynopolem. Klasztorar-cybiskupstwo św. Katarzyny na Synaju de facto pozostawał w łączności tak z Rzymem, jak i z Konstantynopolem do XVII wieku, a duchowni należący do jednego i drugiego Kościoła mogli w nim sprawować Mszę Świętą.

     Rzym również podejmował próby zjednoczenia, szczególnie przy pomocy zakonów: franciszkanów, dominikanów, później jezuitów. Oni to stworzyli ważne ośrodki studiów: dominikanie i franciszkanie - w Ziemi Świętej, dominikanie - w Mossulu (obecny Irak), jezuici - w Bejrucie (Uniwersytet św. Józefa). Próby unii podjęte na Soborach Liońskim i Florenckim nie przyniosły widzialnych skutków. Epoka unii z Kościołami Wschodnimi to wieki XVI-XVIII, kiedy to powstają na Wschodzie Kościoły unickie związane z Rzymem, a więc Kościół chaldejski (nestorianie niezwiązani z Rzymem nazywają się Kościołem asyryjskim), Kościół ormiański (unie w Polsce, w Siedmiogrodzie, w Cylicji), Kościół melkicki, Kościół jakobicki i Kościół koptyjski. Trudno jest tu podawać daty powstania tych unii, ponieważ są one nawiązywane i zrywane. Jedynie Maronici nie zawarli unii, ponieważ pozostawali zawsze w łączności z Rzymem. Stopień przyjęcia unii był różny: Chaldejczycy, którzy przyjęli unię, stanowili koło połowy poprzedniego Kościoła, Koptowie unici - zaledwie kilka procent. Tak więc na około 15 milionów chrześcijan wschodnich istniejących obecnie (liczba przypuszczalna), około 4-5 milionów to katolicy. Unie z jednej strony wyrwały te Kościoły z ich straszliwej izolacji, z drugiej jednak doprowadziły do ich latynizacji, a więc utraty szeregu walorów ich tradycji. Obok tych Kościołów działa na Wschodzie niewielka grupa protestantów oraz katolików obrządku łacińskiego.

     2. Wszystkie Kościoły wschodnie mają swoich zwierzchników: Ormianie - katholikosa (Eczmiadzin, Cylicja), Koptowie - papieża, patriarchę Aleksandrii, Jakobici, Melkici i Maronici - patriarchę Antiochii (jest więc pięciu patriarchów Antiochii!), Chaldejczycy i Asyryjczycy - patriarchę Babilonu (Bagdad), natomiast Kościoły unickie uznają ponadto zwierzchnictwo papieża, które on jednak wykonuje tylko w ograniczonym zakresie (potwierdzanie wyboru patriarchy i biskupów). Obok patriarchów znajduje się synod, który odgrywa w tych Kościołach wielką rolę.

     3. Kościoły wschodnie znajdowały się w wielkiej izolacji, a Zachód dowiadywał się o nich często przypadkowo z opisów podróżników, jak Jana z Monte Corvino czy Marco Polo. W największej izolacji znajdował się Kościół nestoriański. Po wyprawach krzyżowych, w czasie których wschodni chrześcijanie wydatnie wspierali krzyżowców, muzułmanie zaczęli izolować chrześcijan, obawiając się ich kontaktów z Zachodem. Od XVII wieku zaczynają się nawiązywać coraz silniejsze kontakty z Zachodem, szczególnie poprzez unie: w Rzymie powstają kolegia do kształcenia duchownych Kościołów wschodnich, np. maronickie, ormiańskie, później etiopskie; w 1862 roku powstaje organ Stolicy Świętej do zajmowania się Kościołami wschodnimi - Kongregacja Kościołów Wschodnich. Również i Zachód otwiera się na kontakty z Wschodem: uczeni pochodzący z rodziny Assemanich uprzystępnili Zachodowi kulturę syryjską, natomiast ormiański mnich Mehitar i zgromadzenie przez niego założone, z klasztorem najpierw w Wenecji, a następnie we Wiedniu, propagowało kulturę armeńską.

     Wyprawa Napoleona do Egiptu przypomniała Zachodowi o Koptach, a protekcja Rosji i Francji nad chrześcijanami Wschodu pozwoliła na zbliżenie ich i ich kultury do kultury zachodniej. Izolacja tych Kościołów miała jednak swoje znaczenie - dzięki nim w tych Kościołach zachowały się elementy Kościoła starożytnego.

     4. Podstawowym elementem identyczności Kościołów wschodnich pozostaje liturgia, tak że bywają one nazywane "Kościołami-obrządkami". Koptowie i Etiopczycy używają liturgii typu aleksandryjskiego, Jakobici, Maronici, Chaldejczycy i Asyryjczycy - liturgii typu antiocheńskiego, Ormianie - także antiocheńskiego, ale który przeszedł poprzez Cezareę Kapadocką, natomiast Melkici używają liturgii bizantyńskiej. Badając liturgię tych Kościołów stajemy często wobec najstarszych warstw liturgii chrześcijańskiej. Liturgia w Kościołach wschodnich ma niejednokrotnie dużo większe znaczenie niż dogmat, co nie zawsze rozumieją współcześni ekumeniści zachodnioeuropejscy, którzy uważają za najważniejsze znaleźć wspólne rozwiązania problemów teologicznych. Charakterystyczna jest tu wypowiedź jednego z dostojników Kościoła koptyjskiego: "Możemy zgodzić się w sprawach dogmatu, ale jeśli odprawiacie Msze oddalając się od liturgii Apostołów, to jest herezja dużo większa niż różnice dogmatyczne".

     5. Kościoły Wschodu, różne w różnym stopniu, stworzyły wielką kulturę. Do dziś podziwiamy wspaniałą architekturę ormiańską w Ani czy w Achmatarze lub ormiańskie rękopisy iluminowane. Syryjczycy i Ormianie stworzyli wielką poezję, a Syryjczycy teologię. Kultura plastyczna Koptów (tkaniny) i Etiopczyków stoi na bardzo wysokim poziomie. Ta kultura, mimo wieków badań nad nią, pozostaje dla Europy ciągle nieznana.

     6. Wszystkie Kościoły wschodnie dostawszy się pod panowanie muzułmańskie podlegały uciskowi, którzy przeradzał się w prześladowania, często krwawe, lub rzezie i pogromy. Koran bowiem dzieli nie-muzulmanów na dwie kategorie: pogan - którzy mają do wyboru śmierć lub nawrócenie, oraz "narody księgi" (Żydzi, chrześcijanie, sabejczycy, zwolennicy Zaratustra i Samarytanie); oni mogą być tolerowani, jeśli zapłacą podatek i zostaną upokorzeni (Koran 9, 29). Za tolerancyjnych kalifów Omajadów w Damaszku były to tylko niewielkie zarówno obciążenia finansowe, jak i upokorzenia. Obydwa elementy stopniowo jednak ulegają pogorszeniu: chrześcijanie podlegają dhimma, to jest "opiece". Każdy więc dorosły musiał płacić podatek, nieraz bardzo ciężki, a jeśli go nie zapłacił, stawał się niewolnikiem; podobnie gmina chrześcijańska musiała płacić podatek. Mimo strasznego ucisku nie było to jednak najgorsze; szczególnie dotkliwe byjo "upokorzenie", które określały szczegółowe przepisy zakazujące np. głoszenia Ewangelii, dyskusji przeciw Koranowi, budowania domów wyższych od muzułmańskich, należało chować zmarłych w ukryciu, należało padać na twarz wobec przechodzącego muzułmanina. Nawrócenie muzułmanina groziło karą śmierci. Do nich należało porywanie dzieci z domów chrześcijańskich: chłopcy byli wychowywani w fanatycznym islamie i wcielani do janczarów, dziewczęta wprowadzane do haremów. Przepisy te zmieniano i dostosowywano do kraju i sytuacji. Praktycznie rzecz biorąc stawiały one chrześcijanina poza prawem, tak jak obecne prawo sądowe wielu krajów arabskich, np. egipskie, mimo zapewnień o wolności religii i sumienia. Często chrześcijanie byli poddawani prawu Islamu (szariat - chama). Tysiące złośliwości krzywdziło chrześcijan, a ich prześladowców czyniło zupełnie bezkarnych. To prowadziło do nieustannego zagrożenia życia chrześcijanina - zabicie go było zupełnie bezkarne. Co pewien czas odbywały się pogromy chrześcijan wywołane przez władze podburzające sfanatyzowane tłumy, o których wobec izolacji tych Kościołów często nikt na Zachodzie nawet nie wiedział; gorzej gdy wiedziano o tym i nie reagowano. Zasługi ma tu Francja, której akcja dyplomatyczna uratowała w XIX wieku Maronitów. Ze współczesnych wielkich rzezi można wymienić rzezie Maronitów w latach 60. ubiegłego stulecia (około 200 tys. ofiar), rzeź Nestorian w górach Iraku (Hakkari) dokonana przez Turków i Kurdów, kiedy to zlikwidowano Kościół w górach Kurdystanu (ponad 250 tys. ofiar, zniszczenie licznych klasztorów z ich skarbami kultury, sięgających połowy pierwszego tysiąclecia!), rzeź Ormian od 1900-1915: w sumie około 3 milionów Ormian wyniszczono w Turcji, rzezie Maronitów w Danamour i Szuf w latach 80. (około 250 tys. osób), rzezie chrześcijan dokonywane przez marksistowski rząd w Etiopii (liczbę ich zna tylko Bóg), itd.

     SYTUACJA WSPÓŁCZESNA

     Ilu jest chrześcijan na Bliskim Wschodzie? Nikt nie jest w stanie tego powiedzieć, bo jest to pewnego rodzaju tajemnica państwowa. Rządy bowiem zaniżają dane, by Zachód nie mówił o np. "kwestii koptyjskiej", natomiast patriarchaty zawyżają liczby dla podkreślenia swego znaczenia. Jeśli więc z danych rządowych wynika, że w Egipcie jest około 2 milionów Koptów, to patriarchat mówi o koło 10 milionach. Wydaje się, że jest ich 5-8 milionów. Prawdopodobnie więc liczba wszystkich chrześcijan Bliskiego Wschodu wynosi około 15 milionów. Dodać należy, że niektóre Kościoły wschodnie mają swe duże enklawy na Zachodzie, np. Maronitów w Libanie jest poniżej miliona, natomiast poza Libanem 2-2,5 miliona, podobnie rzecz się ma z Chaldejczykami czy Asyryjczykami. Około 25-30 proc. spośród nich to chrześcijanie unici. Prześladowania bynajmniej nie ustały, dalej trwają. Pogromy w Libanie, nieustanne nękanie Koptów, krwawe prześladowania chrześcijan w Iraku, dokuczanie im w Turcji. Młodzież chrześcijańska w krajach arabskich Bliskiego Wschodu nie ma żadnej przyszłości: ani na uniwersytetach, ani w pracy, a w szkołach jest nieustannie upokarzana i poddawana islamizacji. Prawo konstytucyjne rozmija się z prawem sądowym. To wszystko dzieje się w erze telewizji, która na ten temat w ogóle nie wzmiankuje. Panuje zmowa milczenia dążąca do likwidacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Oazą tolerancji na tym nietolerancyjnym Wschodzie był do czasów inwazji syryjsko-palestyńskiej Liban, gdzie przez pół wieku chrześcijanie różnych wyznań i muzułmanie różnych grup (szyici, sunnici, druzowie) nie tylko żyli w pokoju, ale i wytworzyli model tolerancyjnego państwa dobrobytu. Obecnie państwami względnie tolerancyjnymi są Jordania i Emiraty na półwyspie Arabskim (w przeciwieństwie do fanatycznej Arabii Saudyjskiej). Sytuacja w Autonomii Palestyńskiej jest paradoksalna, ponieważ to właśnie chrześcijanie, najbardziej wykształcona grupa pośród Arabów, przyczyniła się do obudzenia świadomości arabskiej i tworzenia arabskich partii politycznych. Teraz uświadamiają sobie, że tworzenie państw arabskich jest połączone z likwidacją chrześcijan.

     To powoduje wypływ chrześcijan z ich krajów rodzinnych. Chrześcijanie nie wytrzymują szykan. Wzięci np. między młot fanatyzmu żydowskiego a kowadło takiegoż fanatyzmu arabskiego, masowo emigrują z Palestyny. Prześladowani Koptowie opuszczają Egipt tworząc silne centra w Kanadzie i USA. Turcja, która w obecnych granicach przed I wojną światową miała około 33 proc. chrześcijan, dziś ma ich niecałe pół procenta. Zaludniona chrześcijanami jeszcze 20 lat temu dolina niedaleko Mardin, gdzie znajdował się szereg klasztorów, wyludniła się wskutek nieustannego nękania chrześcijan zarówno przez Kurdów, jak i Turków. Zostało tam zaledwie kilka tysięcy chrześcijan, reszta wyemigrowała. Stoimy wobec ofensywy islamu zarówno w Europie, jak i w krajach Afryki. Dodajmy, że we Francji corocznie od 50 do 200 tysięcy Francuzów przechodzi na islam, że gdy w Rzymie i Paryżu buduje się meczety, a w Belgii Arabowie domagają się praw tworzenia uniwersytetu, w Arabii Saudyjskiej grozi kara śmierci za uczestniczenie we Mszy Świętej, a chłosta za modlitwę nawet w domu prywatnym i za posiadanie Pisma Świętego.

     Nasi bracia cierpią, a my nie tylko im nie pomagamy, nawet swoją modlitwą, ale także bardzo niewiele o nich wiemy. Czy można się dziwić, że zapomniani przez nas chrześcijanie Wschodu mają żal do swych braci chrześcijan na Zachodzie?


ks. Marek Starowieyski

Tekst pochodzi z Tygodnika

5 grudnia 2010


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej