Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czy mamy duszę?

     Właściwie należałoby odpowiedzieć "nie", chociaż nie z powodu słowa "dusza", lecz z ze względu na słowo "mamy". Dusza nie jest rzeczą, którą można mieć. Trzeba o niej mówić inaczej.

     Słowo "dusza" może być rozumiane rozmaicie. Raz raczej jako niematerialny czynnik ożywiający ciało, raz jako rozumne wnętrze żywego człowieka. Religie i filozofie różnie duszę pojmowały. Jak jest w chrześcijaństwie? Okazuje się, że pojęcie duszy w Biblii i w teologii niezbyt odpowiada potocznemu.

     ŻYCIE I OSOBA

     W starszych wydaniach Pisma Świętego słowo "dusza" napotkamy dość często, w nowszych rzadziej. Porównując przekłady dostrzec można, że zastąpiły je inne terminy, na przykład "życie". Dlaczego?

     Hebrajskie słowo, które spotkamy w Starym Testamencie, brzmi nefesz. Oznacza ono najpierw szyję i gardło. Ponieważ przez gardło się oddycha, nefesz oznacza też oddech, a ponieważ oddech cechuje istoty żywe, słowo to najczęściej odnosi się po prostu do życia w człowieku. A ponieważ życie jest cechą osób, oznacza też osobę bądź istotę. Stąd staroświecki zwrot np. "trzy tysiące dusz".

     To ostatnie znaczenie napotykamy w biblijnym opisie stworzenia świata, gdzie człowiek stworzony przez Boga staje się "istotą żywą", "żywą osobą" (Rdz 2, 7). Czasem się twierdzi, że pojęcie osoby jest nowsze albo że wywodzi się ono z myśli greckiej i rzymskiej (hypostasis, persona). Tymczasem pojęcie to, jeśli nie samo słowo, jest zapowiedziane już w Biblii.

     Uwaga! Potocznie termin "osoba" ma inny sens. Oznacza człowieka już świadomego, rozwiniętego. Nie odpowiada to ani spojrzeniu biblijnemu, ani filozoficznemu. Osobę określa się jako "indywidualną substancję (czyli odrębną istotę) natury rozumnej". Jest więc nią, między innymi, 'każdy człowiek, choćby już czy jeszcze nie używał świadomości czy rozumu. Dlatego należy przeczyć rzecznikom aborcji, którzy degradują dzieci poczęte, twierdząc, że "płód nie jest osobą".

     Dorzucę tu, że biblijny termin "duch" oznacza dosłownie "wiatr", a przenośnie energię i wolę w człowieku, ewentualnie popędy i impulsy, a więc coś innego niż "duszę". Z kolei myślące wnętrze człowieka nazywane jest "sercem".

     Jak z tego wynika, nefesz, wbrew naszym przyzwyczajeniom, nie oznacza wcale "duszy" przeciwstawionej ciału. Co więcej, w księgach biblijnych powstałych już po grecku (koniec Starego Testamentu i Nowy Testament), słowo greckie tłumaczone "dusza", a mianowicie psyche, przybiera sens skopiowany z hebrajskiego, czyli najczęściej wskazuje na życie w człowieku. Wspominany w Nowym Testamencie konflikt ciała i duszy (względnie ducha), ma sens moralny; chodzi nie o dwie części człowieka, lecz o sprzeczność między złem a dobrem w jego sercu.

     A zatem słowo "dusza" w Piśmie Świętym nie oznacza części człowieka, rzeczy. Oznacza natomiast konieczną i kluczową właściwość człowieka: że jest żywą osobą. Jest to pewien aspekt człowieka, postrzeganego zasadniczo jako jedność.

     GRECY

     Po grecku słowo "dusza" (psyche) miało znaczenie bardzo szerokie, określając dech, życie, osobowość, osobę, uczucie, motor działania, a także zjawę, widmo. Znaczenia te są pokrewne biblijnym. Z kolei w filozofii greckiej przez duszę rozumiano podmiot myślenia: umysł i świadomość. Widząc wielką różnicę między zjawiskami fizycznymi a umysłowymi, uznano duszę za czynnik odrębny od ciała (dla uproszczenia pomijam tu możliwość trójpodziału: ciało-dusza-duch).

     Nawiązując do religijnego przekonania o trwaniu po śmierci cienia człowieka, który jednak może myśleć i mówić, Grecy mieli nadzieję na nieśmiertelność duszy. Ciało, jako mniej wartościowe, ginie. Zostaje dusza rozumna w świecie wyższym, uwolniona od ciała i zmysłów. Wyrazem takich poglądów była filozofia Platona.

     Jak widać, podejście jest tu inne niż w Piśmie Świętym. Sens "duszy" bliski filozofii greckiej występuje w nim wprawdzie, ale pozostaje bardzo rzadki (Mdr 9, 5; por. 2 Mch 6, 30). Tłumaczy się to okazjonalnym wpływem myśli greckiej.

     W świecie greckim, a potem rzymskim platonizm stał się dominującą filozofią typu religijnego. W drugiej popularnej filozofii, stoicyzmie, indywidualny umysł ludzki uważajb{tylko za cząstkę umysłu powszechnego, "duszy świata". Epikurejczycy i sceptycy uznawali duszę za śmiertelną. Natomiast Arystoteles, podchodzący do świata bardziej przyrodniczo, uznał duszę za "formę", czyli kształt, jaki otrzymuje bierna materia w istotach żywych. Prądy te obecne były w świecie greckim i rzymskim.

     TEOLOGIA

     Starożytne chrześcijaństwo z początku mało korzystało z filozofii. Jak to ujął św. Justyn w II wieku, Dobra Nowina jest najdoskonalszą filozofią. Chrześcijaństwo zajmowało miejsce filozofii jako źródło poglądu na świat i zasad postępowania.

     Gdy jednak weszło w świat grecki i rzymski, przemawiając do ludzi wykształconych, posłużyło się jego ideami. Filozoficzny system pojęć był potrzebny. Filozofia platońska, uznająca stwórcę świata i życie ducha pasowała do chrześcijaństwa stosunkowo najlepiej. Wraz z nią wszedł jednak do języka teologii wyraźniejszy niż w Biblii rozdział sfery cielesnej i duchowej. Pojęcia biblijne często rozumiano na sposób platoński.

     Miało to negatywne konsekwencje w postaci pewnego zaniedbania cielesnej strony istnienia. Zrodziło też problem nieznany Biblii, a mianowicie kwestię sposobu powstania duszy i chwili jej połączenia z ciałem. Gdy św. Augustyn rozważał tę ostatnią kwestię, traktował ją słusznie jako teoretyczne ćwiczenie z filozofii, a nie jako realny problem. W żyjącym człowieku bowiem ciało zawsze, od poczęcia, łączy się z duszą, czy rozumieć ją jako życie, czy jako indywidualne istnienie. Dopiero platoński rozdział zrodził pytanie, kiedy dusza wchodzi w ciało.

     Wśród czołowych teologów starożytnych spotkamy takich, którzy jako filozofowie kontynuowali platonizm (św. Grzegorz z Nyssy, św. Augustyn). Nie było jednak co do tego jednomyślności. Korzystano z innych filozofii (etyka stoików). Niektórzy sprzeciwiali się wszelkim wpływom pogańskim; Tertulian wołał: "Cóż mają wspólnego Ateny z Jerozolimą, Akademia z Kościołem". Akademia to nazwa szkoły Platona. Podkreślam to, gdyż używanie greckich pojęć filozoficznych, choć rozpowszechnione w chrześcijaństwie, nie należy do wymagań wiary. Z drugiej strony platonizm był korygowany. Po pierwsze, chrześcijaństwo całkowicie odrzuciło mit o wędrówce dusz. Gdy posługujemy się greckim pojęciem "nieśmiertelności duszy", chcemy powiedzieć, że ludzka świadomość i myśl trwa po śmierci, gdy człowiek przechodzi do życia w Bogu. Zabijający ciało nie mogą zabić duszy (Mt 10, 28). Dusza bez ciała to jednak istnienie niepełne. Dlatego Pismo Święte zapowiada zmartwychwstanie, Grekom nieznane: powrót do pełnego życia ludzkiego w odnowionym ciele.

     Pojęcia platońskie o duszy i ciele dominowały w Bizancjum i prawosławiu. W Kościele rzymskokatolickim potoczne rozumienie bywa podobne, ale nie w teologii. Czołowy teolog i filozof średniowiecza św. Tomasz z Akwinu uznał bowiem, że dla intelektualnego wyrażenia zasad chrześcijańskich lepsza jest filozofia Arystotelesa. Oznacza to, że duszę należy rozumieć jako kształt, duchową formę, która decyduje o funkcjonowaniu ciała, organizuje je i nim kieruje. Nie są to dwie rzeczy, lecz dwa aspekty jednego bytu, które da się rozróżnić myślowo, ale nie fizycznie. Dusza ludzka, inaczej niż formy zwierząt i roślin, jest rozumna i nie ginie po śmierci.

     Filozofię św. Tomasza Kościół uznał z czasem za najodpowiedniejszą dla wykładu i nauczania teologii. Wynika stąd, że katolicyzm nie chce rozdzielać człowieka na dwa odrębne składniki, duszę i ciało, lecz widzi je jako czynniki jednej całości, osoby ludzkiej. Z powodu swej cielesno-duchowej natury człowiek należy do świata materialnego, ale wznosi się ponad jego uwarunkowania.

     DZISIAJ

     Dzisiejsze potoczne rozumienie słowa "dusza" wydaje się inne - i bardzo uproszczone. Skoro chrześcijaństwo i filozofia mówią o ciele i duszy, słuchacz wyobraża sobie dwie rzeczy, dwa przedmioty. Ma to również źródło filozoficzne, a mianowicie poglądy Kartezjusza, który widział duszę właśnie jako odrębną rzecz, poza mózgiem. Znany polski filozof katolicki o. Józef Bocheński w książce "Sto zabobonów" wyśmiał taki pogląd jako naiwny.

     Do biblijnego i klasycznego rozumienia duszy zbliżamy się raczej wtedy, gdy mówimy, że człowiek jest istotą cielesną i duchową zarazem albo że jest osobą. To bowiem chcieli powiedzieć starożytni, w tym Biblia, mówiąc o "duszy". Na skutek deformacji i niezrozumienia pojęcia duszy, a także na skutek jego wieloznaczności, słowo to jest obecnie mniej używane, także w chrześcijaństwie i teologii. Nie oznacza to jednak zapomnienia o duchowej stronie człowieka. Po prostu mówimy dziś o niej inaczej.




Michał Wojciechowski

Autor jest świeckim profesorem
teologii na Uniwersytecie
Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie

Tekst pochodzi z Tygodnika

13 listopada 2011


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej