Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Maryja, Matka Boga

     - Panie Boże, czy mogę spytać Cię teraz o Maryję Pannę?

     - Oczywiście, żaden temat nie jest zakazany, Ja jestem prawdą, a niewiedza jest przyczyną wielu nieszczęść.

     - Dlaczego właśnie Ją wybrałeś na matkę swojego Syna?

     - Ponieważ jest najgodniejsza tego i najbardziej zasłużona ze wszystkich istot.

     - Z pewnością: stworzyłeś Ją "Niepokalaną", wolną od grzechu pierworodnego i jego skutków.

     - Bez wątpienia! Lecz świętość, do której każdy powinien dążyć, nie polega jedynie na unikaniu złego, grzechu, ale na czynieniu dobra. A Ona w najwyższym stopniu posiadała wszelkie cnoty; dlatego nazywacie Ją "Królową wszystkich świętych...".

     - Jakie przede wszystkim były to cnoty?

     - Pokora, przez co została wybrana na oblubienicę Ducha Świętego, Matkę mojego Syna; gotowość spełniania w każdej chwili mojej woli, począwszy od zwiastowania, kiedy to odpowiedziała: "Oto ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!" (Łk 1,38). I zwłaszcza ogromna wiara sprawdzona w wielu heroicznych próbach, którym została poddana Maryja.

     - Jakie to były próby?

     - Już samo cudowne poczęcie, nie do zrozumienia dla ludzi, wydanie na świat Syna Bożego w opuszczonej stajence; ucieczka do Egiptu, obcego kraju, aby tam schronić się przed okrucieństwem Heroda; trzydzieści lat spędzonych w ubogim domu w Nazarecie; zaginięcie dwunastoletniego Jezusa w drodze powrotnej z Jerozolimy; wrogość ludzi odrzucających Jego naukę, czego kulminacją była zdrada apostoła i skazanie Jezusa na śmierć przez ukrzyżowanie pomiędzy dwoma złoczyńcami, a potem męka Syna i Jego śmierć na krzyżu.

     - Ale skoro Jezus jest Synem Bożym, po co były te okrutne próby, jakim nie został poddany żaden człowiek?

     - Ona także się nad tym zastanawiała, ponieważ nie potrafiła zrozumieć tych tajemniczych dróg, którymi chcieliśmy doprowadzić do zbawienia ludzkości; mimo to zawsze ufała Bogu: w chwili każdej straszliwej próby powtarzała: "Niech się stanie Twoja wola".

     - Prawdę mówiąc, wydaje mi się, Panie, że to było okrutne zmusić Ją do wydania na świat Dzieciątka w takim ubóstwie, a nawet skrajnej nędzy; a tym bardziej - kazać Jej patrzeć na śmierć krzyżową Syna.

     - Właśnie przez te cierpienia, które przyjmowała z miłością i dla miłości, stała się Ona współodkupicielką i współuczestniczką zbawienia wszystkich ludzi. Cierpienie i ból są próbą większą niż miłość. "Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci" (1 J 3,16).

     - Lecz Maryja nie umarła z bólu i cierpienia...

     - Nie, ponieważ miała we mnie oparcie. Dla człowieka, który bardzo cierpi, śmierć często bywa wybawieniem; lecz życie w cierpieniu jest próbą bardziej bolesną i zasługuje na wielką nagrodę. Jej ogromną siłą zawsze była modlitwa.

     Jezus powiedział: "A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię" (J 14,13). Maryja stała się doskonałą Orędowniczką, której nie mogę niczego odmówić. Słusznie nazywacie Ją "Wspomożycielką wiernych".

     - Właśnie dlatego tak chętnie zwracamy się do Niej, by prosić o łaski i cuda. Jednak czy te wszystkie cuda są rzeczywiście wiarygodne?

     - Nikt nie jest zmuszany, by w nie wierzyć; jednak uważam za co najmniej dziwne negowanie faktów wykraczających poza prawa przyrody, udowodnionych naukowo przez zespoły ludzi, komisje, na które nikt nie wywierał żadnych nacisków, a z pewnością nie cechujące się stronniczością czy brakiem obiektywizmu.

     - Jednak to Ty zawsze czynisz cuda?

     - A któż mógłby mi w tym przeszkodzić? Pośrednio czy bezpośrednio, zawsze cieszę się dając dowód mojej miłości wobec ludzi potrzebujących pomocy.

     - Ale nie wszyscy proszący otrzymują łaski.

     - Aby zaspokoić wszystkie prośby, musiałbym nieustannie wstrząsać prawami natury. Mimo to modlitwa zawsze jest skuteczna; nawet jeśli odmawiam komuś swej łaski czy pomocy, o którą prosi, to tylko dlatego, że nie zawsze to, o co się mnie prosi, służy prawdziwemu dobru modlącego się o to; często gdy nie ofiarowuję komuś mej łaski i pomocy, czynię to po to, by później obdarzyć go jeszcze większymi darami.


Antonio M. Alessi


   

Wasze komentarze:
 wiatr: 24.09.2008, 20:04
  Życie na emigracji JEST na pewno bardzo trudne i wymagające ale nie pozbawione nadziei . Bardzo ważną rolę pełni tu ..tak myślę ...kontakt z najbliższymi , którzy pozostali w kraju . Jeśli JEST On zdrowy , częsty ...to wspiera człowieka cierpiącego ...będącego poza ojczyzną i pomaga mu przejść przez ten czas ... lżej ! Myślę , że z Wyjazdem ...Ukochanych Osób ... wiąże się również BÓL ...Tych , którzy pozostają w kraju i pomimo ...niewykorzenienia zewnętrznego ... doświadczają " wykorzenienia" wewnętrznego ..." utraty" ... osoby drogiej , jej codziennej Obecności ...i To też nie jest łatwe ; można się zamknąć w cierpieniu !
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej